Gaming

Dlaczego przestałem być fanem Pokémonów?

8 listopada 2022

Dlaczego przestałem być fanem Pokémonów?

Seria gier Pokemon jest znana na całym świecie. Popularność marki doszła do takiego poziomu, że maskotką igrzysk olimpijskich w Tokio stała się elektryczna mysz – Pikachu. Prawdopodobnie w mniejszym lub większym stopniu miałeś kontakt z tą franczyzą. Tymczasem ogromny sukces marki mógł spowodować wielki zastój w serii. A ten odepchnął od niej wielu fanów. W tym również mnie.

Pokemon, czyli stare znane przysłowie

Jeżeli coś działa to po co to zmieniać? Formuła gry jRPG ze starego Gameboya towarzyszyła nam od początku lat 90tych. Turowe walki, miniatura mapy i grafika w stylu chibi. To flagowe elementy, z których składa się seria Pokemon. Z kolejnymi odsłonami pojawiały się te same „nowości”, czyli powiększenie bazy pokedexu, nowy teren do eksploracji oraz specjalne funkcje, zależne od konsoli na której została wydana gra.

Tak oto w trakcie tranzycji Pokémonów na nowe generacje otrzymywaliśmy poszczególne „dodatki”. Gameboy Color – kolorowa oprawa gry, Nintendo DS – minigry z wykorzystaniem dotykowego wyświetlacza, 3DS – grafika 3D, Switch – obsługa gry przez dwóch graczy na jednej konsoli.

Patrząc na powyższy schemat, możemy zawczasu spodziewać się jak będzie wyglądać kolejna odsłona gry. Seria Pokemon stała się machiną reklamową, napędzającą sprzedaż nowych konsol. Jednak w sytuacji, gdy nowa odsłona wychodzi co rok, producenci nie mają nawet szans na zaimplementowanie interesujących i zróżnicowanych funkcji! Graczy nie zadowalają już „minisy” typu prowadzenie własnego zoo w Pokemonach.

Arceus to światło nadziei

Spin-off o podtytule Arceus zachwyca recenzentów na całym świecie. To pierwsza odsłona, w której przełamano schemat liniowej eksploracji świata. Tym razem cały region jest dostępny na wyciągnięcie ręki. Arceus to w mitologii Pokemon bóg kieszonkowych potworów. Cóż za przypadek, że tak nazywa się gra, która wnosi nadzieję do serc graczy, którzy znudzili się przestarzałą formułą!

Ta sama strategia ma być zastosowana względem Pokemon Violet (premiera 18 listopada). Nadchodząca odsłona to nie tylko otwarty świat, ale również „krystalizacja Pokémonów„. Po rzuceniu odpowiedniego udoskonalenia, Twój przyjaciel zmieni swój typ i umiejętności. Prosta zmiana może zdynamizować monotonne, turowe walki, Od teraz sytuacja w trakcie bitwy może obrócić się na Twoją korzyść (lub niekorzyść!) w każdej chwili.

To jednak nadal nie robi na mnie wrażenia. Podobne zabiegi zastosowano w odsłonie X/Y. Tam wprowadzono „megaewolucje”. Pokemon mógł przeobrazić się tymczasowo w jego udoskonaloną formę. W Sun/Moon wprowadzono specjalne ataki, a `Sword/Shield uraczył nas „gigantamaxem”, czyli powiększeniem statystyk i aparycji pokemona.

Czy zauważyliście już schemat? Nawet zmiany są powtarzalne i to powoduje moje obawy względem nowych odsłon.

Pokemon Violet coraz bliżej

Już 18 listopada na rynku zawita wspomniane wcześniej Pokemon Violet. Otwarty świat robi wrażenie. Jest ciekawy w takim stopniu, że możesz wspinać się jak po skałach i wchodzić w trudno dostępne miejsca. To coś podobnego do Breath of the Wild, lecz z pewnymi ograniczeniami. Z doniesień testerów wynika, że obszar gry należy eksplorować według wyznaczonych ścieżek. Niestety w grze wprowadzono niewidzialne ściany.

Kolejną nowością mają być walki w czasie rzeczywistym. Turowe odbędą się w trakcie potyczek z przeciwnikami, natomiast dzikie pokemony mogą nas zaatakować w każdym momencie gry. To, że trwa bitwa między stworkami, nie oznacza, że postać ma stać w bezruchu. Na szczęście gracz będzie mógł w tym czasie poruszać się po wyznaczonym obszarze.

Pokemon to przestarzała marka

Powyższe zmiany są znaczące, ale nadal mnie nie satysfakcjonują. To co widzimy w nowych produkcjach, powinno znaleźć się w serii już dawno temu.

Pokemony po prostu nie nadążają za swoimi czasami! Podstawowym argumentem tej tezy jest sposób narracji. Wyreżyserowane sceny są niezwykle „kwadratowe”, a każda z postaci jest niemową. Jedynymi istotami w grywalnym uniwersum Pokemon, które mają jakiś głos są kieszonkowe stworki. Czy to jakaś metafora, że to właśnie one są najważniejsze?

Czytanie setek dialogów ze sporadycznymi „efektami dźwiękowymi” potrafi być męczące. W pewien sposób to element rozpoznawalny gry, ale jeżeli GameFreak „otworzył świat”, to może producenci dadzą radę nauczyć NPC z nami rozmawiać. Z jednej strony rozumiem, że jest to kosztowny zabieg, bo dubbing to kwestia zatrudnienia dziesiątek aktorów głosowych, ale z drugiej – taka inwestycja może znacząca poprawić odbiór gry, a nawet całej serii.

Moja ulubiona odsłona to… GO

Mówię serio. Eksperyment, wydany w 2016 roku, okazał się być najlepszą odsłoną serii. To ta gra napędza nie tylko nogi graczy, ale również reklamę, umieszczając darmowe (!) Pokemon Go rokrocznie w gronie najlepiej zarabiających gier mobilnych. Znam wielu fanów marki, którzy są wierni Pokemonom dzięki mobilnej odsłonie. Ten spin-off wyróżnia się kreatywnym podejściem oraz utrzymuje uwagę gracza na wiele miesięcy, a nawet lat. O ile w głównej serii hasło „złap je wszystkie” jest dodatkiem wydłużającym rozgrywkę, o tyle w Go to cel realizowany przez lata.

GameFreak dodał oliwy do ognia mojego zniesmaczenia, implementująć w Sword/Shield jedynie 400 stworków z ponad 1000. Jeżeli masz swojego ulubionego pokemona, szansa na jego znalezienie w ostatniej części wynosi jedynie 4/10 czyli mniej niż połowę! Takich zjawisk nie uświadczysz w Pokemon Go, ponieważ baza jest aktualizowana wraz z kolejnymi premierami głównej serii. Czego jeszcze nie ma w konsolowym wydaniu, a jest w wersji przenośnej? Przede wszystkim wydarzeń, które urozmaicają i wydłużają rozgrywkę. W ich trakcie zbierzesz rzadkie pokemony, odwiedzisz miejsca, których nie planowałeś oraz pokonasz wymagających wrogów np: z zespołu R. Jeżeli jednak nie interesuje Cię zbieranie Pokémonów, to możesz stać się profesjonalnym trenerem, który zdobędzie odznaki w ligach, lub przejmie wszystkie gymy w okolicy. Czy to nie brzmi jak życie z bajki? Mam wrażenie, że mobilna odsłona oddaje ducha animacji bardziej niż odsłony konsolowe.

W Pokemon GO możesz zagrać za darmo na urządzeniach z systemem Android oraz iOS.

Udostępnij: Dlaczego przestałem być fanem Pokémonów?

Gaming

Zakoduj nowego Minecrafta

24 października 2022

Zakoduj nowego Minecrafta

Na otwarcie Orange Digital Center przyszedłem z ciekawością, ale też lekką rezerwą. Posłuchałem, zobaczyłem… i zaświeciła mi się „gamingowa” żarówka. Kompetencje, które można tutaj zdobyć spodobają się wielu graczom oraz pasjonatom nowych technologii. Jak to możliwe?

Orange Digital Center to inicjatywa, która wspiera kompetencje przyszłości. Ten pozaformalny program na wspierać różne grupy i ludzi, którzy mogą mieć utrudniony dostęp do tego typu edukacji. Także do nauki poprzez tworzenie gier planszowych, czy wirtualnych. Przecież nie każda gra to strzelanka w kosmosie.

Od nauki do pracy

W programie „Szkoła Kodowania” uczestnicy mogą wybrać ścieżki rozwoju. Jedną z nich jest nauka języka programowania „Java”. Wiecie co to oznacza? Można zdobyć podstawy do napisania własnej gry i to nie byle jakiej. Większość aplikacji mobilnych z segmentu rozrywki tworzonych jest właśnie w tym języku. Mało tego – wieloplatformowy hit „Minecraft” również został zaprojektowany w tym środowisku.

Ponad 300 godzin nauki to baza, na których zbudujecie solidne podstawy do rozwoju w Gamedevie. Uczestnik w przyszłości może stworzyć własny projekt, ale nic nie stoi na przeszkodzie, aby podjął pracę w branży gamingu. Po ukończeniu „Szkoły Kodowania” zyskasz nie tylko umiejętności, ale i certyfikat je potwierdzający.

W FabLab Orange gry, nie tylko cyfrowe

Kiedy rozpoczęliśmy wycieczkę po FabLabie Orange czułem się trochę jakbym wchodził do „kuźni talentów”. Najpierw pracownia stolarska. Choć to miejsce z pozoru nie wiąże się z gamingiem, to stanie się ważnym elementem układanki pod tytułem „stworzenie własnej gry”. Tutaj można wyrzeźbić meble na maszynach CNC lub skorzystać z plotera laserowego realizując swoje modele czy prototypy. Również pracownia krawiecka tylko na pierwszy rzut oka może być dalekim od gamingu hobby. Czyżby?

Wystarczy spojrzeć szerzej. To właśnie tutaj możemy stworzyć pierwszy strój przeznaczony na LARP. Czym jest LARP? To gra RPG w prawdziwym świecie, gdzie gracz wciela się w wyimaginowaną postać. W trakcie sesji ubierasz i zachowujesz się jak wyznaczona osoba. Mało tego, korzystasz również z różdżek, mieczy – czyli wracamy do pracowni stolarskiej.

Patrząc na gaming z perspektywy FabLabu możesz tu zaprojektować… własną planszówkę, a pionki wydrukować na drukarce filamentowej lub żywicowej. Ta druga tworzy niezwykle dokładne modele, a to oznacza, że nadaje się idealnie do figurek.

Złóż sobie automat do gier

W Orange Digital Center możesz stworzyć własny automat do gier. Jak to możliwe? Już mówię, jak to wymyśliłem. Obudowę i szkielet wyrzeźbisz w pracowni stolarskiej, przyciski zaprojektujesz na drukarkach 3D, a na końcu poskładasz elektronikę. Potem „Szkoła Kodowania” by odpalić na
autorskim automacie odpalić swoją pierwszą grę. Taka wizja jest możliwa, choć brzmiąca lekko abstrakcyjnie, wymaga wiele pracy i nauki. Jeśli oczy mnie nie oszukały, w warszawskim FabLabie znajduje się działający prototyp takiej maszyny. Gamingowe marzenia są na wyciągnięcie ręki.

Zapisy do „Szkoły Kodowania” trwają do 15 listopada. Więcej na temat FabLab Orange oraz Orange Digital Center znajdziesz pod tym adresem.

Udostępnij: Zakoduj nowego Minecrafta

Gaming

Najlepsze filmy na podstawie gier

16 sierpnia 2022

Najlepsze filmy na podstawie gier

Filmy na podstawie gier to dla fanów wirtualnej rozgrywki temat mało komfortowy. Z jednej strony każdy marzy o porządnej adaptacji ulubionej marki. Z drugiej gra jest wyjątkowo trudna do przeniesienia na duży ekran. Czy dobre filmy na podstawie gier istnieją? Tak! Znajdziecie je na mojej liście.

Detektyw Pikachu

filmy na podstawie gier detektyw pikachu

Kto nie zna słodkiej, żółtej myszki o czerwonych policzkach, która po przytuleniu może porazić nie tylko urodą, ale i prądem? Pikachu to symbol Pokemon oraz marka rozpoznawalna na całym świecie. Nie potrzeba dużej machiny reklamowej by wypromować film z jego udziałem. Wystarczy przedstawić ciekawą historię, zaangażować utalentowanych aktorów i uszanować materiał źródłowy.

Tak też się stało. Ryan Reynold wciela się w Pikachu i kradnie show. Wraz z nowym kompanem próbuje odszukać zaginionego byłego partnera oraz ojca swojego towarzysza. Na ekranie zobaczymy zupełnie inną elektryczną mysz niż tą znaną z anime. Na próżno szukać tu Asha, Misty czy Brocka. To nie oznacza, że brakuje nawiązań do kultowej produkcji. W trakcie seansu można zauważyć inspirację pierwszym filmem animowanym z serii Pokemon pt. „Zemsta Mewtwo”. Dowiemy się z niego nie tylko co się stało z partnerem Pikachu, ale również jaka jest geneza legendarnego Pokemona.

Pozycja obowiązkowa dla fanów anime. Polecam również na „randkę przed telewizorem”, czy jak kto woli „Netflix and chill”.

Sonic the Hedgehog

filmy na podstawie gier sonic the hedgehog

Gdy ujrzałem pierwszy zwiastun produkcji, jak większość internetu poczułem mieszane emocje. Z jednej strony postać, na której się wychowałem w końcu otrzyma własny film, a z drugiej wyglądał paskudnie. Wśród internautów zyskał przydomek „Ugly Sonic”, ze względu na „uczłowieczenie” jeża. Na szczęście studio produkcyjne uświadomiło sobie błąd i „posłodzili” wizerunek jeża.

Uff… już myślałem, że wrócimy do mrocznych czasów z dzieł autorstwa Uwe Bolla, czyli producenta jednych z najgorszych filmów w historii, odpowiedzialnego także za ekranizacje filmowe.

Na szczęścia tak się nie stało. Otrzymaliśmy film luźno inspirujący się materiałem źródłowym, w którym znajdziemy zarówno magiczne pierścienie, Green Hill oraz Doktora Robotnika zagranego przez Jima Carreya. Przygody najszybszego na świecie jeża warto też sprawdzić dla gry aktorskiej legendarnej ikony komedii. Poprzez nadmierną ekspresję wpisuje się w kreskówkowy świat, a najdziwniejsze sytuacje stają się uzasadnione dzięki komedii, którą Jim Carrey wprowadza na ekrany.

Jeżeli film, otrzymał kontynuację to oznacza, że nie był zły i warto go sprawdzić.

Tomb Raider

filmy na podstawie gier tomb raider

Choć do nowego roku jeszcze daleko to już mam do Was pytanie. Jakie macie plany? Bo ja… BEDE GRAU W GRE….W TOMB RAJDER.

Gra stała się kultowa na całym świecie i stała się ikoną gamingu. Przygody Lary Croft znał każdy, kto miał komputer lub telewizor. Poszukiwaczka skarbów wyskakiwała nawet z lodówki w postaci płatków śniadaniowych. W tym przypadku polecam sprawdzić dwie serie. Jedna z udziałem Angeliny Jolie w roli seksownej archeolożki, z początku lat 2000 oraz drugą serię – bardziej nowoczesną.

W 2018 roku powstał film opierający się o nową trylogię Tomb Raider. Historia jest bardziej kameralna. Znajdziecie w niej więcej survivalu niż poszukiwania przygód. Lara zamiast skupiać się na skarbach, woli odnaleźć ojca i rozwiązać tajemnicę jego zaginięcia. W tym celu wybiera się na mistyczną wyspę, gdzie czekają spore zagrożenia – najemnicy i innych poszukiwaczy.

Klasycznego „Tomb Raidera” jak i wersję z 2018 roku możesz obejrzeć w ramach abonamentu Netflix.

Warcraft : Początek

filmy na podstawie gier warcraft poczatek

Ta pozycja jest dość specyficzna… Pierwsze reakcje widzów i recenzentów mówiły jedno – ten film nie jest zły, ale najbardziej będą z niego cieszyć się fani. Bez zrozumienia świata Warcraft ciężko pojąć skomplikowane relacje między orkami, a ludźmi. To możliwe, ale by zrozumieć w pełni akcję dziejącą się w Azeroth warto najpierw sprawdzić grę.

Mimo niezwykle rozbudowanego świata, Warcraft to produkcja fantasy, która powinna zainteresować każdego, kto choć raz przeczytał Władcę Pierścieni lub Wiedźmina. Mamy magię, problemy polityczne i skomplikowane relacje między bohaterami, którzy poznają swoje różnice, ale i podobieństwa. Czeka Was tutaj wszystko, co najlepsze w fantastyce.

Warcraft: Początek – możesz obejrzeć na Netflxie.

Ralph Demolka

filmy na podstawie gier ralph demolka

To gra oparta bardziej o koncepcję. Główny bohater jest „złym” z automatów. Pragnie uwolnić się od stereotypów i ucieka do świata innych gier. W taki sposób poznaje inne perspektywy i staje się bohaterem akceptując samego siebie. To droga opowiadająca o budowaniu własnej osobowości. W tym filmie znajdziecie wiele nawiązań do popularnych gier, a fani wirtualnej rozgrywki mogą pobawić się w ich wyszukiwanie. To jak? Kto znajdzie ich więcej?

Podsumowując: Zauważyłem, że najlepsze produkcje na podstawie gier to te, które inspirują się światem przedstawionym, ale nie kopiują historii, które znamy z wirtualnego medium.

Które pozycje przyciągnęły Waszą uwagę najbardziej? Czy jest jakaś produkcja, która nie pojawiła się na tej liście, a warto ją sprawdzić? Zapraszam do dyskusji w komentarzach.

Udostępnij: Najlepsze filmy na podstawie gier

Gaming

Playstation tworzy mobilny pad

2 sierpnia 2022

Playstation tworzy mobilny pad

Mobilny pad do gier? Takie rzeczy już istnieją, ale gdy do akcji wchodzi duży producent to coś oznacza. Fani „przenośnego” gamingu od dłuższego czasu potrzebują lepszego sprzętu do zabawy z ambitnymi produkcjami. Nowe tytuły wysokobudżetowe chwalą się skomplikowaną grafiką i rozgrywką, ale również…sterowaniem. W takich momentach właśnie przydaje się pad.

Mobilny pad Playstation – komu to potrzebne?

Pad możemy podłączyć za pomocą bluetooth. Targanie dodatkowego sprzętu z natury przystosowanego do innego rodzaju zabawy nie należy do wygodnych. Wyobrażacie sobie spacer z padem w ręku? Dla mnie to absurd, chyba że jest wkomponowany w urządzenie jak w przypadku Nintendo Switch. Z podobnym założeniem wychodzi do graczy Playstation rozpoczynając współpracę z firmą Backbone. Urządzenie ma być kompatybilne z najpopularniejszymi produkcjami np. Genshin Impact, Call of Duty Mobile, czy Diablo Immortal. To przenośny pad, który możemy podczepić do smartfonów Apple.

Ergonomia przycisków jest identyczna względem pierwowzoru, czyli pada od Playstation 5. Sprzęt możemy podłączyć do iPhone`’a przy pomocy złącza Lightning i telefon staje się przenośną konsolą. Od kilku lat w AppStore dostępna jest darmowa aplikacja RemotePlay pozwalająca na zdalne sterowanie konsolą Playstation 4/5 oraz granie poprzez połączenie internetowe. Z padem Backbone niewiele brakuje by Nintendo Switch odeszło w odstawkę na rzecz iPhone’a z nowym akcesorium. Urządzenie można kupić za 99 dolarów, ale na razie nie jest dostępne w Polsce. Tego typu sprzęt nie jest jednak czymś nowym, a w podobny kontroler możesz zaopatrzyć się już dziś.

Poznajcie Razer Kishi

razer kishi pad mobilny

Kontroler Razer Kishi działa na takiej samej zasadzie jak produkt od Playstation. Podstawową różnicą jest…kolor. Czarny zamiast białego. Prócz tego rozstawienie przycisków jest niemal identyczne. Urządzenie jest niezwykle lekkie – waży 163 gramy. To oznacza, że nie jest dużym balastem w plecaku, a przydatnym dodatkiem dla pasjonatów gamingu. Można go ładować w trakcie rozgrywki, za pomocą złącza Lightning, dzięki czemu nie trzeba martwić się kolejny kabel.

Kontroler Razer Kishi w wersji na iPhone możesz zakupić na stronie Orange – jednorazowo lub w ratach.

Udostępnij: Playstation tworzy mobilny pad

Gaming

Graczo kontra Rosiu (1): Zagrajmy… offline

25 lipca 2022

Graczo kontra Rosiu (1): Zagrajmy… offline

Jesteśmy wielkimi fanami gier, ale też gadżetów i technologii, choć dzieli nas pokolenie: 25-latek Graczo kontra 46-latek Rosiu. Z dnia na dzień przyszło nam do głowy, że można z tego zrobić ciekawą rywalizację, wszak najlepsze pomysły wpadają na spontanie. Zaczynamy od gier totalnie offline.

Gry analogowe i cyfrowe potrafią łączyć pokolenia. Ja jestem z tego, które jest obeznane z rozrywką komputerową. Wychowywałem się na Minecrafcie – to kultowy tytuł. Nieśmiertelny. Nie spodziewałem się, że spotkam się jego z wydaniem planszowym. Czy jest równie proste co pierwowzór? Tak samo rozwija kreatywność młodych ludzi?

Minecraft, czyli z komputera na podłogę

Graczo w debiucie w planszowego Minecrafta oczywiście… wygrał. Nazwisko zobowiązuje!

Graczo: Planszowy Minecraft? Gdzie go znalazłeś?

Rosiu: Razem z synami lubimy oryginał i kiedyś wpadł mi w oko, chyba z reklamy kontekstowej na jakiejś stronie.

Graczo: Wow! Tu są prawdziwe bloczki! Będziemy z nich coś budować?

Rosiu: Nie do końca pamiętam :), na pewno się walczy!

[Godzinę później]

Graczo: To było przeżycie. Z jednej strony niesamowite, ale z drugiej… zaskakująco spokojne. Faktycznie gra czerpie wiele inspiracji z pierwowzoru. Poszukujemy odpowiednich materiałów do budowy własnego, wymarzonego środowiska. A wszystko okraszone nutką przygody i rywalizacji.

Rosiu: I walki. Nie zapominaj o walce! Ty skupiłeś się na zabijaniu mobów, a ja na chodzeniu po planszy i odkrywaniu kart.

Graczo: I to jest właśnie podstawa pierwowzoru – łączy grę „analogową” z komputerową. Kilka stylów rozgrywki, w efekcie masz przygodówkę albo grę akcji. Wybór należy do Ciebie.

Rosiu: Ty wybrałeś to, że rozniosłeś mnie w puch 🙂 Ale teraz moja kolej 🙂

Wsiąść do pociągu, czyli podróż po Europie na dywanie w salonie

Pociągiem po Europie. Czerwone Rosia, niebieskie Gracza

Rosiu: Grę rozkłada się nieporównywalnie szybciej, niż Minecrafta. Ale wcale nie jest łatwiejsza. Po prostu inna. To już klasyczna, acz nieco bardziej wypasiona planszówka. Ma swój odpowiednik na telefon, ale gra na planszy to coś nieporównywalnie bardziej wciągającego.

Graczo: Przy rozkładaniu pomyślałem, że od ilości elementów dostanę oczopląsu. Nie miałem pojęcia od czego zacząć. Na szczęście planszówek lepiej uczyć się na żywo, niż czytając instrukcję. Tak się składa, że na zasadach Rosia i tak… kolejny raz wygrałem. Nazwisko zobowiązuje! I wcale nie nazywam się skromniś!

Rosiu: Ej, ale tylko o cztery punkty!

Graczo: Idzie mi granie w planszówki logiczno-strategiczne. Musisz wiedzieć, które inwestycje okażą się najlepsze i warto je dalej ciągnąć.

Rosiu: Gdy skupiałem się na budowaniu kolejnych tras, Ty po prostu… brałeś nowe bilety.

Graczo: Miałem trochę szczęścia, ale ważne, że wygrałem. Znowu! 🙂

Komuno, nie wracaj

Jeden z nas jeszcze pamięta kolejki po wszystko. Dla drugiego – to tylko figurki na planszy. Fot. IPN

Rosiu: „Kolejka” to jedyna z niewielu moich gier, w które wcześniej grałeś. Mam wrażenie, że dla Ciebie to ciekawie wyzwanie, bo tylko ja pamiętam te czasy!

Graczo: Może nie doświadczyłem ich na żywo, ale z zaciekawieniem słuchałem opowieści rodziców i dziadków. Myślę, że gra oddaje znakomicie klimat PRL-u! Zasobów jest mało, wszyscy się o wszystko kłócą, no i łatwo zniszczyć przyjaźnie z sąsiadem, stojąc w kolejce po nową pralkę.

Rosiu: Po pierwszych dwóch grach zrobiło się już późno, więc „Kolejkę” na żywo sobie odpuściliśmy. Myślisz, że też byś mnie pokonał?

Graczo: Mam doświadczenie w staniu w kolejkach! Co Ty wiesz o kolejkach, ja stałem po iPhone’y!

Rosiu: Dobra,wygrałeś. Ja już te „uroki” zdążyłem zapomnieć. Na szczęście teraz, jeśli chcecie kupić coś z Orange (nie tylko do gier), wystarczy zajrzeć do naszego e-sklepu 😉 Dzięki temu w „Kolejkę” możesz co najwyżej grać, a nowy sprzęt po prostu przyjdzie do Ciebie do domu.

Czasem warto odłożyć telefon

Bankrut to karcianka zdecydowanie warta grzechu, aczkolwiek przy niej robi się wesoło, gdy gramy w cztery osoby

Rosiu: Nie wiem, jak Ty, ale ja mógłbym o planszówkach książkę napisać. Z jednej strony telefony, komputery, czy konsole, podsuwają nam każdą grę pod rękę, bez konieczności układania planszy, ale lubię tak sobie oldskulowo pograć, odkładając na bok telefon. Zaledwie poskrobaliśmy po wierzchu temat planszówek. A gdzie „07 Zgłoś Się”, mój ukochany Rummikub, czy dynamiczne, szybkie karcianki w stylu Zero, czy znakomitego Bankruta – gry przypominającej handel na wiejskim targowisku.

Graczo: Temat w sam raz na kolejny tekst! Może czytelnicy napiszą w komentarzach, czy chcieliby jeszcze poczytać o graniu w starym stylu?

Rosiu: Powiesz, że dziaders przeze mnie przemawia, ale ja naprawdę lubię czasem – przede wszystkim z moimi synami – sięgnąć do szafy, odłożyć telefony i wyciągnąć „Grę” przez Wielkie G. Dzięki temu czuję, że smartfon nie ma nade mną pełnej kontroli.

Graczo: Planszówki to idealny sposób na spędzenie czasu z przyjaciółmi, podczas gdy gry na komputerze, czy konsoli raczej w samotności. Jeśli chcecie zagrać w „pierwotnego” Minecrafta, to wersję mobilną kupicie w Sklepie Play/App Store, korzystając z Płać z Orange. W wersję stacjonarną lub konsolową zaopatrzycie się w sklepie Microsoft, korzystając z tej samej metody płatności.

Rosiu: Czekaj, czekaj! Z samym sobą to nie bardzo, w FIFĘ mnie rozniosłeś bez cienia litości…

Graczo: – Ups…

Udostępnij: Graczo kontra Rosiu (1): Zagrajmy… offline

Dodano do koszyka.

zamknij
informacje o cookies - Na naszej stronie stosujemy pliki cookies. Korzystanie z orange.pl bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza,
że pliki cookies będą zamieszczane w Twoim urządzeniu. dowiedz się więcej