Urządzenia

Sceptyka tydzień z iSprzętami

14 kwietnia 2018

Sceptyka tydzień z iSprzętami

Choć od premiery iPhone’a 2G produkty Apple zawojowały rynek urządzeń mobilnych, mnie nieprzerwanie ciężko przekonać do produktów z jabłkiem w logo. Od zawsze korzystam z pecetów, używam smartfonów z Androidem i jest mi z tym dobrze. Nie potrzebuję zmiany. Gdy jednak nadarzyła się okazja, zdecydowałem się, by przez tydzień (z wyjątkiem godzin pracy i firmowego peceta) używać wyłącznie urządzeń Apple – MacBooka Pro z 15-calowym ekranem, 12,9-calowego iPada Pro i oczywiście iPhone’a, model 8 Plus.

Sprzęt warty pół samochodu

W zasadzie każdy z elementów tego zestawu już od początku robił wrażenie. Telefon – bo dostałem egzemplarz w kolorze… różowym, tablet – rany, jaki on jest ogromny, laptop… Cóż, o nim mógłbym pisać najwięcej. Lekki, smukły, idealnie spasowany, z niekończącą się chyba baterią – wiedziałem, że spodoba mi się najbardziej z testowanych sprzętów. No i wspominając o wrażeniach nie można zapomnieć o ostatnim, ale nie najmniej istotnym. Podpisując protokół wypożyczenia zdałem sobie sprawę, że wrzucając sprzęty do bagażnika podwoję wartość niespełna półrocznego służbowego samochodu. 20 tysięcy złotych (z czego mocno ponad połowa to MacBook). Zaskoczenie? Chyb… chociaż nie – po prostu zdecydowanie nie. Apple nie ukrywa, że swoje produkty pozycjonuje przede wszystkim w kierunku użytkowników biznesowych, dla których istotniejsza od kwoty do wydania jest jakość sprzętu i współpraca jego elementów w ramach ekosystemu. A tu nawet niżej podpisany zatwardziały pecetowiec/Androidowiec przyzna, że sadowniczy system nie ma konkurencji.

DEP, VPP i nie tylko, czyli magiczne akronimy

Na początek parę słów o tym, czego nie widać. „Napisz o DEPie” – usłyszałem, odbierając sprzęt do testów. O ile z punktu widzenia zwykłego użytkownika Device Enrollment Program to coś, co kompletnie go nie obchodzi, to – paradoksalnie – wielki plus całego ekosystemu. Na użytkowanie sprzętów mobilnych powinniśmy bowiem spojrzeć z dwóch perspektyw. Pierwsza to Twoja, czy moja, generalnie – zwykłego użytkownika. Dla nas sprzęt ma po prostu działać. Przy korzystaniu z urządzeń służbowych obowiązują oczywiście jakieś obostrzenia, polityki bezpieczeństwa, możliwość zdalnego wymazania, ale to generalnie problem administratora. To on, jak będzie musiał znaleźć telefon „Pani Hermiony z księgowości”, czy też zdalnie wymazać dane z tabletu „Prezesa Severusa”, to „coś sobie tam zainstaluje”.

Sęk w tym, że właśnie nie musi niczego instalować, a odpowiedniej konfiguracji można dokonać tak naprawdę już wtedy, gdy sprzęt zejdzie z linii w fabryce. Gdy my odfoliowujemy pudełko z naszym sprzętem, to wszystko jest już skonfigurowane. Zrobiło to na mnie spore wrażenie. Podobnie zresztą jak VPP, czyli Volume Purchase Program. Zainstalować aplikacje, najlepiej dedykowane dla różnych grup pracowników? Kupić X licencji i rozdystrybuować je po odpowiednich urządzeniach? Żaden problem. I nie wymaga to instalacji żadnego zewnętrznego softu. No i oczywiście konteneryzacja – pełne logiczne rozdzielenie treści prywatnych i służbowych, bez możliwości interakcji między nimi.

Jeden sprzęt z trzema ekranami

Dobra, marzenia administratorów firmowych sieci to jedno, ale jak się z tego wszystkiego na co dzień korzysta? Zanim zacząłem testy, słyszałem peany o pracy na „sprzęcie, działającym w ramach jednego, spójnego ekosystemu”. I tak jak niezmiernie mierzi mnie ostentacyjny marketing Apple, tak – cholera – to działa!

Możliwość odpisania na maila na dowolnym urządzeniu już od dawna nie jest dla mnie żadnym szokiem, ale obsługa SMSów z poziomu komputera to już coś, co zrobiło na mnie spore wrażenie. Głęboka integracja elementów ekosystemu – możliwość odpisania na wiadomość wysłaną na iPhone’a na klawiaturze MacBooka, intuicyjne odpalenie na iPadzie prezentacji przygotowanej na MacBooku, odebranie na komputerze rozmowy z telefonu, wrażenie, że wszystkie trzy urządzenia tak naprawdę stanowią jedność z trzema ekranami – to po prostu znacząco ułatwia codzienną pracę.

Touchbar rozwalił system

Jak wspominałem wcześniej, największe wrażenie z trzech testowanych urządzeń zrobił na mnie MacBook Pro. Aluminiowa obudowa, fakt, iż mamy do czynienia ze sprzętem cieniutkim i lekkim, bateria, która przy nieprzesadnym korzystaniu wytrzymała kilka dni… OK, to wszystko jest super, ale na mnie największe wrażenie zrobił… touchbar. Chwaląc się testami na Twitterze przynajmniej od kilku obserwujących usłyszałem, że „to przecież tylko gadżet”. No właśnie kurczę nie! Podszedłem doń bardzo sceptycznie, jak do wszystkiego, co wymyślone w Cupertino ;), a tymczasem korzystałem z jego funkcji od pierwszej minuty, przez cały okres testów. Menu kontekstowe na dotykowym pasku, przyjmujące odpowiedni kształt i funkcje w zależności od otwartej aplikacji to rzecz genialna w swojej prostocie. Youtube? Mamy przyciski obsługi wideo i możliwość płynnego przewijania paskiem, bez zasłaniania obrazu, bez przycięć, jak na sprzęcie do montażu. Spotify? Głośność i zmiany utworów. Office? Najpopularniejsze opcje, zależne od otwartej aplikacji. Google Inbox? Skróty do obsługi maila. Intuicyjne i oczywiste. Touchbar rozwalił system.

Profesjonalne rysunki bez kawałka papieru

Niemal 13-calowego iPada Pro potraktowałem bardziej jako ciekawostkę. Mam przyjemność być w gronie tych wyjątkowych ludzi, którzy od lat regularnie korzystają z tabletów, jednak dla mnie nawet 10 cali to za dużo, a ośmiocalowca używam do oglądania seriali w drodze autobusem do pracy. Tymczasem – ironia nieprzypadkowa, wybaczcie, ale nie mogłem się powstrzymać – ktoś, kto korzysta z iPada Pro raczej nie jeździ autobusem. Ten piekielnie drogi sprzęt, zwłaszcza w połączeniu z Apple Pencil, wyobrażam sobie przede wszystkim jako narzędzie pracy profesjonalnych grafików. Na ekranie mieści się nieporównywalnie więcej, niż na 8-calowym maleństwie, dokładamy do tego profesjonalny rysik, jedną lub kilka profesjonalnych aplikacji, parę/naście godzin/dni pracy i możemy zobaczyć dzieło sztuki, do powstania którego zużyto całe zero kartek papieru, ocalając przynajmniej jedno drzewo. Mój syn też trochę porysował, ale zdecydowanie bardziej podobało mu się granie w Clash Royale na ekranie wielkości mojego telewizora z lat wczesnego liceum 🙂

No i – last, but not least – iPhone. Z trzech testowanych urządzeń to z niego korzystałem najczęściej, acz nie ukrywam, że wtedy, kiedy mogłem, na SMSy odpowiadałem na komputerze, a filmy po dotarciu do domu „przerzucałem” na wielki ekran iPada. Nigdy nie ukrywałem, że gdy zastanawiam się nad telefonem dla siebie, pierwszy poziom wyboru to „Android albo… nie” 🙂 Nie zmienia to jednak faktu, że użytkownikom iPhone’ów zazdroszczę szybkości i płynności działania ich urządzeń. Model 8 Plus nie stanowił pod tym względem różnicy – niezależnie od tego ile i jak wymagających aplikacji otworzyłem, działał płynnie, a przy próbie przełączenia okazało się, że te otwarte wcześniej wciąż działają. Tak, wciąż brakowało mi możliwości ustawienia sobie na pulpitach takich widżetów, jakie chcę, ale jestem w stanie zrozumieć ludzi, którym to nie przeszkadza. Jeśli też jesteście w tym gronie 😉 – zajrzyjcie do naszego sklepu.

To może uzależnić

Tydzień z mobilnymi (no bo – było nie było – MacBooka da się bez problemu schować do plecaka) produktami Apple w zasadzie nie zmienił mojej opinii o produktach z Cupertino. Na pewno nie na gorsze 😉 Od kiedy pamiętam, byłem zdania, że kluczem do sukcesu sprzętów z nadgryzionym jabłkiem w logo jest ich współdziałanie ramach ekosystemu Apple. Gdy miałem okazję to sprawdzić, jedynie utwierdziłem się w takim przekonaniu.

O ile zwykłego użytkownika może boleć portfel, gdy dotrze do kasy, może mieć pewność, że dostanie sprzęt, który nie zawiedzie go przez długie lata, będzie bezpieczny (o ile sam nie złamie na nim zabezpieczeń), ale kluczem wydaje się być fakt, że te wszystkie urządzenia naprawdę działają razem jak jedno. To może uzależnić i przestaje mnie dziwić to, że są ludzie, którzy (czasami nawet na przekór rozsądkowi 😉 ) dokładają do swojego „parku maszyn” kolejne sprzęty z jabłkiem. I – choć Apple to wciąż nie moja bajka – kurczę, jestem w stanie ich zrozumieć. No i ten touchbar…

Sprzęt do testów otrzymałem dzięki uprzejmości firmy Cortland.

Udostępnij: Sceptyka tydzień z iSprzętami

Oferta

WiFi Calling dla iPhona 5S w Orange

30 marca 2018

WiFi Calling dla iPhona 5S w Orange

Dobra wiadomość dla użytkowników nieco starszego, choć nadal bardzo popularnego iPhona 5S. Przyszła wiosna! Fajnie prawda? 😉

Jeszcze fajniejsze jest to, że właśnie rusza aktualizacja oprogramowania, która włączy Wam możliwość korzystania z WiFi Calling w sieci Orange. Wiem co powiecie – nareszcie! 🙂 Sądząc po pytaniach pojawiających się na blogu, sprawa WiFi Calling na iPhonach była dla Was jedną z bardziej interesujących. Przypomnę, że niemal rok temu – 28 marca też ruszyła aktualizacja, która włączyła WiFi Calling i VoLTE na iPhone 7 i 7 Plus, iPhone 6 oraz 6 Plus a poza tym na iPhone SE. Nieco osamotnieni pozostali właściciele iPhona 5S. Do dziś był to jedyny smartfon, który technicznie umożliwiał korzystanie z WiFi Calling, jednak brakowało tej opcji w sofcie. Trochę to trwało, ale się udało. Mimo, że od premiery 5S minęło sporo czasu doczekał się i on.

Przygotuj się na WiFi Calling z iOS 11.3

Jeśli więc macie iPhona 5S, możecie zacząć wypatrywać na jego ekranie informacji o dostępnej aktualizacji iOS. WiFi Calling otrzymacie bowiem wraz z instalacją iOS 11.3. Choć tylko w Orange jest Was około 100 tysięcy – nie martwcie się, dla wszystkich wystarczy i nie przewidujemy konieczności stania w kolejce na mrozie. Nie wszyscy jednak od razu dostaną powiadomienie o możliwości aktualizacji. Jest ona wprowadzana na całym świecie, więc by uniknąć przeciążeń serwerów będzie przebiegać falami, rozłożonymi na kilka dni. Miejcie zatem odrobinę cierpliwości. W tym czasie możecie zrobić porządki w swoim telefonie, zaktualizować kontakty, zrobić kopię zapasową i wyczyścić obudowę. Może jakieś nowe etui? Skoro będzie miał nowe możliwości – niech wygląda jak nowy, należy mu się. 😉

Pamiętajcie by mieć naładowaną baterię, co pozwoli na sprawne i bezpieczne pobranie, a także zainstalowanie oprogramowania. Całość nie zajmie więcej niż kilka chwil (to najlepsza miara czasu dla takich operacji) ;). Jak pamiętacie, w przypadku iPhona nie trzeba pobierać aplikacji dla WiFi Calling, wystarczy włączyć usługę w ustawieniach. Dzięki temu, już po upływie kolejnej chwili od zakończenia aktualizacji będziecie mogli wykonać pierwsze połączenie przez WiFi i sprawdzić jego zalety.

To chyba wszystko – w telegraficznym skrócie. Aby umilić sobie czas oczekiwania możecie się zapoznać z iOS 11, jeśli go jeszcze nie znacie – wszystko, co trzeba znajdziecie na stronach Apple’a. Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej o WiFi Calling, do czego służy, kiedy się przydaje i jak działa – polecam wpis Piotrka sprzed roku – kiedy usługa ruszała na pierwszych smartfonach w sieci Orange.

 

 

Udostępnij: WiFi Calling dla iPhona 5S w Orange

Odpowiedzialny biznes

Fundacja Orange edukuje dzieci poprzez aplikacje mobilne!

9 stycznia 2018

Fundacja Orange edukuje dzieci poprzez aplikacje mobilne!

Miesiące ciężkiej pracy wreszcie dały efekt. Światło dzienne ujrzała pierwsza aplikacja mobilna Fundacji Orange – MegaMisja z Psotnikiem. Pobierzecie ją za darmo: iOS TUTAJ, Android TUTAJ.

Najpierw program, potem gra z Psotnikiem

Nasza, jeszcze gorąca, bezpłatna aplikacja to uzupełnienie programu edukacyjnego Fundacji Orange – MegaMisji. Na jego mocy w 600 szkołach w całej Polsce uczniowie przechodzą gruntowny kurs edukacji cyfrowej: uczą się odróżniać prawdziwe informacje od fałszywych, tworzą swoje filmy, poznają sposoby ochrony przed niebezpieczeństwami w sieci i zgłębiają wiele innych zagadnień. Zajęcia mają formę zabaw i wyzwań edukacyjnych realizowanych na świetlicach, po to aby były ciekawe dla 7-9 latków, czyli grupy dla której dedykowana jest MegaMisja.

MegaMisja z Psotnikiem to swoisty krok dalej. Nasza nowa aplikacja dotyka tych samych problemów co program edukacyjny. Jest wyposażona w tych samych bohaterów, którzy pojawiają się w scenariuszach lekcji MegaMisji. Różnica? Aplikacja dedykowana jest rodzicom i ich dzieciom. Znakomicie sprawdzi się na jeszcze szerzą skalę – odnajdą się w niej także te dzieci, które w szkole nie miały styczności z MegaMisją.

Na czym polega aplikacja?

Po zainstalowaniu aplikacji (na tablet lub telefon) użytkownik staje przed zadaniem zaopiekowania się wesołą sztuczną inteligencją – Psotnikiem. Może karmić go, myć, głaskać, ubierać. Może też stworzyć galerię z różnymi przebraniami Psotnika. Zdobywa prezenty i urządza pokój swojego stworka. Musi nauczyć go życia w Cyfrowym Laboratorium. Aby osiągnąć ten cel, w kolejnych poziomach wypełnia krótkie zagadki, quizy i memo oraz odblokowuje minigry. Całość utrzymana jest w przyjaznej, wesołej szacie graficznej. Co kluczowe – nawigację po grze wspiera lektor, więc korzystanie z aplikacji nie wymaga umiejętności czytania.

Przepis na hit

Aplikacja błyskawicznie zyskała uznanie użytkowników. Zdaniem Dagmary Hicks, popularnej blogerki parentingowej z bloga CalaReszta.pl, która testowała ze swoimi pociechami aplikację, to znakomite narzędzie, aby nauczyć dzieci… troski o innych. – Moje sześciolatki przechodzą teraz taki etap, w którym pragną opiekować się kimś młodszym. Wykazują się cierpliwością i zabieganiem o względy maluszka. W tej roli Psotnik sprawdza się idealnie. Można się nim opiekować, a jednocześnie wspólnie zdobywać wiele pożytecznych umiejętności. Staje się nie tylko młodszym bratem, ale i fajnym kolegą. Mam poczucie, że czas, jaki moje dzieci spędzają na zabawie z Psotnikiem, nie jest jałowym gapieniem się w ekran. W ciągu ostatnich kilki tygodni, w czasie których testowaliśmy aplikację, moje dzieciaki nie tylko pokochały Psotnika, ale i zdobyły szereg nowych umiejętności. Oczywiście z pomocą mamy, która siedzi i czeka na swoją kolej gry. Takie zabawy z dziećmi to ja lubię. Psotnik ostatecznie mnie przekonał, że aplikacje mobilne dla dzieci mogą być fajne i mądre – pisze.

Jej zdanie podziela Marlena Wróblewska – ekspertka parentingowa z bloga Makoweczki.pl, której dzieci zauroczyły się aplikacją. – Aplikacja oprócz warstwy edukacyjnej jest także doskonałą zabawą. Nie jest banalnie prosta, ale także nie jest za trudna (Lenka kilka razy potrzebowała mojej pomocy). Jest to także dobry moment, żeby porozmawiać z dziećmi o tematach technologicznych, a także zagrożeniach wynikających z ich użytkowania – puentuje.

MegaMisja z Psotnikiem – zapamiętaj, i pobierz. Nie pożałujesz.

Polecam,
Bartosz Rymkiewicz

Udostępnij: Fundacja Orange edukuje dzieci poprzez aplikacje mobilne!

Oferta

Odliczamy z fanami iPhone’a

27 września 2017

Odliczamy z fanami iPhone’a

O pojawieniu się nowego iPhone`a wiedzą wszyscy, zarówno zwolennicy – zwani czasem wyznawcami, jak również przeciwnicy. Jeszcze kilka dni i w Polsce także ruszy oficjalna sprzedaż iPhone’a 8 oraz iPhone’a 8 Plus.

Jak być może pamiętacie – pierwsza w historii premiera iPhone’a w Polsce odbywała się we współpracy z Orange. Każdego roku wprowadzamy go do naszej oferty w szczególny sposób. Tym razem odpaliliśmy dla Was przedsprzedaż. Dzięki niej wszyscy niecierpliwie oczekujący mogą sobie zaklepać „ósemkę”. Ponadto w nocy z czwartku na piątek  specjalnie dla fanów Apple, będą otwarte trzy salony Orange – w warszawskiej Arkadii, gdańskiej Galerii Bałtyckiej i Galerii Krakowskiej. Sprzedaż iPhone 8 i iPhone’a 8 Plus ruszy po północy.

Jeśli jednak nie spieszy się Wam aż tak bardzo, od 29 września będziecie mogli zamówić sobie smartfony na www.orange.pl, a następnie odebrać go od kuriera w domu. Można będzie go kupić w ofercie zarówno z abonamentem jak i bez – w tzw. opcji SIM Free – czyli bez zobowiązań – tylko telefon. Słyszałem, że ceny będą niezłe.

Pozostało już niewiele czasu. Dla części z Was na pewno będzie to wyczekiwany moment i dlatego – specjalnie dla Was zaczynamy odliczanie, a Wy zastanawiajcie się jaki model wybrać?

 

Udostępnij: Odliczamy z fanami iPhone’a

Urządzenia

Twój dom, Twoje WiFi, Mój Funbox

30 sierpnia 2017

Twój dom, Twoje WiFi, Mój Funbox

Obojętnie czy posiadacie Funbox 3.0, czy też Funbox 2.0 czasem trzeba nieco „przemeblować” nasze domowe WiFi. Narzędziem ku temu może być aplikacja Mój Funbox. Powodów może być wiele – planujemy przyjęcie i chcielibyście przesłać wszystkim gościom hasło do domowego WiFi w łatwy i przyjemny sposób? A może Wasza pociecha wchodzi w wiek, w którym chcielibyście zaznajomić ją z cyfrowym światem, a jednocześnie mieć pewność, że nie przebywa w nim zbyt długo? Czy też najzwyczajniej na świecie chcielibyście, znaleźć najlepsze miejsce dla Waszego modemu.

Aplikacja Mój Funbox – jak zacząć?

Właśnie do tego wszystkiego i wielu innych rzeczy służy aplikacja Mój Funbox. Od dzisiaj jest dostępna dla urządzeń z iOS, możecie pobrać ją z AppStore. Do tej pory była dostępna wyłącznie dla Androida (jeżeli jeszcze nie pobraliście oto bezpośredni link do sklepu Google Play), Fani Apple, których nieco odwiedza naszego bloga powinni być zadowoleni ;-).

Całą zabawę z aplikacją zaczynamy oczywiście od jej pobrania i uruchomienia. Następnie łączymy nasz smartfon lub tablet z naszym Funboxem (czyli modemem) poprzez WiFi – tutaj aplikacja będzie Was już prowadziła za rękę, więc nie będę się nad tym rozwodził. Radzę tylko, by po logowaniu, ze względów bezpieczeństwa, zmienić hasło administracyjne. Poczytajcie teksty Michała Rosiaka – dowiecie się jak zadbać, by spełniało ono swoje zadanie. Aplikacja poprowadzi Was także, jak po sznurku po samym procesie instalacji wybranego przez Was modemu.

Mój FunBox do Twojego WiFi

Moim zdaniem zarządzanie dostępem poszczególnych urządzeń w domu to jedna z najciekawszych funkcji aplikacji. Można ustawić pewne zasady – na przykład tablet naszego dziecka nie może się logować do sieci dłużej niż przez 2 godziny. I po tych godzinach faktycznie „Bang”… i sieć dla tego konkretnego urządzenia przestaje działać. O ileż to bardziej cywilizowane, niż zabieranie kabla sieciowego? I działa także, wtedy gdy nie ma nas w domu, oczywiście, pod warunkiem, że dziecko korzysta z sieci przez WiFi. W innym przypadku polecam aplikacje „Chroń Dzieci w Sieci”.

Drugą przydatną funkcją jest szybkie udostępnianie hasła do WiFi. Wystarczy jeden SMS, lub QR kod i już wszyscy mogą korzystać z sieci. Przydatne, czy to podczas imprez, czy też wtedy, gdy właśnie zmieniliśmy hasło i chcemy się nim podzielić z domownikami.

Aplikacja Mój Funbox dostępna teraz także na iOS

Aplikacja, pozwala także na sprawne zarządzanie kanałami WiFi. To szczególnie ważne w blokach, gdzie tłok jest duży, a domowa sieć sąsiadów sprawnie utrudnia działanie naszej. Wtedy można przełączyć się na mniej oblegane kanały. Z tą funkcjonalnością powiązana jest kolejna – aplikacja daje nam możliwość określenia optymalnego miejsca dla ustawienia modemu. Kilkukrotnie już pisałem na blogu o tym dlaczego to takie ważne, poniżej linki do tych tekstów.

Dlaczego moje WiFi działa tak wolno? Podpowiadamy
Speedtest po miedzi i światłowodzie

Diagnostyka modemu i technikalia

Aplikacja daje dostęp do parametrów technicznych naszego modemu. Jednocześnie umożliwia diagnostykę problemów z siecią domową i podłączonymi do niej urządzeniami. Chodzi między innymi o VoIP. Warto skorzystać z tej opcji nim zadzwonicie (oczywiście przez aplikację Mój Orange) na naszą infolinię.

Czy warto korzystać z aplikacji Jeżeli jeszcze Was nie przekonałem zajrzyjcie do sklepu Google Play – 4,1 gwiazdki coś oznacza. Szczególnie, że aplikacje pobrało kilka tysięcy klientów 😉

WiFi od Orange

Jednak, obojętnie jak na to spojrzeć, ta aplikacja to dodatek. Cenny, ważny, lecz tylko dodatek do samego WiFi i sprzętu, dzięki któremu możecie z niego korzystać – Funboxa 2.0 i 3.0. Trzeba dodać, że oba te urządzenia są tak stworzone, by w pełni wykorzystać możliwości jakie daje nasz internet, także ten światłowodowy – co oznacza, że zapewnia transfer nawet do 600 Mb/s. Oczywiście by w pełni skorzystać z tych możliwości Wasze domowe urządzenia również muszą obsługiwać transfer z odpowiednią prędkością. Pisałem o tym w tekście „Speedtest po miedzi i światłowodzie”, do którego link znajdziecie nieco wyżej.

P.S. Możliwości Funbox 3.0 i aplikacja Mój Funbox to nie są nasze ostatnie słowa. Do końca roku wprowadzimy kilka nowych gadżetów. Spodobają się Wam 😉

Mediateka

Udostępnij: Twój dom, Twoje WiFi, Mój Funbox

Dodano do koszyka.

zamknij
informacje o cookies - Na naszej stronie stosujemy pliki cookies. Korzystanie z orange.pl bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza,
że pliki cookies będą zamieszczane w Twoim urządzeniu. dowiedz się więcej