Reklama

Morze internetu w Orange na kartę

11 czerwca 2021

Morze internetu w Orange na kartę

Pewnie zauważyliście (a jeśli nie, to niniejszym donoszę), że od wczoraj mamy nową kampanię z Robertem Górskim i Mikołajem Cieślakiem. Panowie jak zwykle pojawiają się przy okazji komunikacji ofert Orange na kartę. Tym razem mamy dla Was morze internetu – a konkretnie to 120 GB na całe lato, czyli trzy kolejne paczki po 40 GB na 31 dni każda. Pakiet jest obecny we wszystkich taryfach Orange na kartę, ale jeśli chcecie się dowiedzieć szczegółów to zapraszam do wpisu Beaty (o tutaj) , która doktoryzowała się dla Was z tego tematu.

Ja tymczasem skupię się na warstwie komunikacyjnej naszej kampanii. Mikołaj Cieślak i Robert Górski tym razem wylądowali na obozie przetrwania na wyspie i muszą się z niej wydostać. Ale czy na pewno muszą? Bo w końcu słońce, plaża, internet. A nawet całe morze internetu. Czy może być lepiej? Żeby zobaczyć jak to się kończy, zapraszam do spotu poniżej.


Jako ciekawostkę opowiem Wam, że nasze morze grała Wisła, a bezludną wyspę łacha na rzece na wysokości Ciszyc (niedaleko Konstancina). W końcu trzeba sobie jakoś radzić. Ja niestety nie byłam na planie zdjęciowym, bo miałam urlop, więc nie opowiem o jakichś smaczkach (a przy naszym duecie zawsze jest wesoło, co chyba świetnie widać w finalnych wersjach reklam) i bardzo żałuję. Tym bardziej, że teraz już (po wywiadach jakie przeprowadziłam z Robertem i Mikołajem – o tym i tym) wreszcie mam odwagę podejść i zagadać. 😉

I jak zwykle garść informacji branżowych. Kampanię przygotowano w agencji Leo Burnett Warszawa we współpracy z Orange Polska. Film wyprodukowało studio M5. Postprodukcję przygotowało studio Orka. Za udźwiękowienie odpowiada studio Lunapark. Reżyserował Marcin Filipek. A media zaplanował i kupił dom mediowy Initiative. No i jeszcze social media – tu agencja Follow.

Dobrego weekendu Wam życzę! 🙂

 

 

Udostępnij: Morze internetu w Orange na kartę

Reklama

Rozmowa z Mikołajem Cieślakiem

21 kwietnia 2021

Rozmowa z Mikołajem Cieślakiem

Dzień dobry w środę! Tydzień temu pisałam do Was wiosną i był to wywiad z bohaterem naszych reklam Orange na kartę Robertem Górskim. Na dodatek były to jego okrągłe urodziny. Dziś nadal wiosna (a przynajmniej za moim oknem) i mocno trzymam kciuki, żeby została już na dobre, a Was zapraszam na moją rozmowę z Mikołajem Cieślakiem – artystą kabaretowym, aktorem i współtwórcą Kabaretu Moralnego Niepokoju. Co prawda dziś bez jubileuszu w tle, ale mam nadzieję, że będzie dla Was ciekawie, więc nie przedłużam i zapraszam. 

Przygody na planie zdjęciowym

Stella Widomska (SW): Dzień dobry Panie Mikołaju! 🙂 Witam na łamach naszego bloga korporacyjnego. Na rozgrzewkę powiem, że piękne imię – zupełnie takie samo wybrałam dla mojego syna. 🙂 A o moje lepiej nie pytać, bo to bardzo zakręcona historia. Codziennie jestem wdzięczna losowi za to, że jednak nazywam się Stella, a nie tak, jak pierwotnie chciał tato. 😉 Ale do rzeczy. Zupełnie niedawno miałam okazję przesłuchać pana scenicznego kolegę z kampanii Orange na kartę – Roberta Górskiego. I szczerze powiedziawszy zapomniałam go zapytać jak się z nami pracuje. Dlatego to pytanie przechodzi na Pana. 😉 Czy Orange to trudny klient? Jakieś zabawne wspomnienia z naszych planów?

Mikołaj Cieślak (MC): Orange to super klient, bo daje nam do zrobienia fajne rzeczy. A przez to reklamy są zapamiętywane. Pamiętam jak po reklamie, gdzie siedziałem w przeręblu przez miesiąc różni ludzie mnie pytali jak dałem radę tyle czasu na mrozie. 😉

Sława

SW: Ja do śmiesznych sytuacji związanych z naszymi kampaniami opowiem o tej, w której pływaliście z Robertem Górskim rowerem wodnym po sadzawce w parku. Dla tych, co nie pamiętają – ona mogła być głęboka na może pół metra. Musieliśmy się tłumaczyć dlaczego nasi bohaterowie nie założyli kamizelek ratunkowych. Dość powiedzieć, że sprawdzaliśmy nawet przepisy dotyczące żeglugi morskiej i statków, żeby wykluczyć ewentualne niedopatrzenie. Na przyszłość już wiemy, że po sadzawce nie trzeba się poruszać w kamizelce. Ale wracając do naszej rozmowy i kolejnego pytania – czy czuje się Pan sławny, a jeśli tak, to czy to coś w życiu ułatwia?

MC: Sławny nie, ale znany czy może rozpoznawalny, to już tak. Miłe jest to, że ludzie najczęściej uśmiechają się na mój widok, a to miłe, jeśli budzę takie skojarzenia. Chyba udało mi się przez te lata parę osób rozśmieszyć. 😉

SW: Po rozmowie Robertem Górskim wiem, że jego droga do kariery scenicznej wiodła przez frezarkę, tokarkę i układanie światłowodu. A jak to było z Panem?

MC: Moja wiodła przez kolana, ręce pościerane na boisku do koszykówki, gdzie swego czasu spędzałem każdą wolną chwilę, licząc na angaż w NBA. 😉 No, ale wybrałem kabaret.

 

SW: To jak już jesteśmy na scenie – skecz, w którym lubi Pan najbardziej grać?

MC: Lubię „Drzwi”, „Jerzyk dzisiaj nie pije”, to z tych starszych, ale zawsze wyzwania z nowego programu są największą satysfakcją, bo jeśli wyjdzie, to znaczy, że ciągle potrafimy to robić. I takie przeboje są w naszym nowym programie, czekamy z niecierpliwością, żeby je w końcu pokazać na scenie…

Ucho Prezesa

SW: A praca przy Uchu Prezesa? Ja nie ukrywam, że bardzo lubiłam, choć postrzegałam tą formę nie jako kabaret, a paradokument raczej, bo sądzę, że właśnie tak robi się politykę na Nowogrodzkiej. 😉

MC: I to właśnie był sukces tego projektu, nie wiadomo było gdzie się kończy kabaret, a zaczyna realny świat, i odwrotnie. No, ale taki mamy tu klimat. 😉

SW: To skoro już jesteśmy przy polityce zadam śmiałe pytanie i nie obrażę się na dyplomatyczną odpowiedź. Jak pan ocenia to, co się dookoła nas dzieje? Ja wiem, że czasem scenariusze kabaretowe piszą się same, ale czy to dobrze?

MC: Trzeba złapać dystans. Ja mam taki swój sposób. Otóż w ramach znajomości włoskiego, żeby mieć cały czas kontakt z językiem, oglądam często tamtejsze wiadomości, zmiany rządu, wypowiedzi polityków. Jest taki sam lub nawet większy bałagan. Różnica jest tylko jedna: mniej hejtu w komunikacji między sobą. Może to kwestia słońca, nie wiem. Tego słońca u nas i za oknem i w relacjach by się przydało więcej.

Trochę o literaturze

SW: Wiem od Roberta Górskiego, że zna się Pan świetnie na literaturze i z pamięci recytuje wiersze. O recytowanie nie poproszę, bo w końcu poruszamy się w formie pisanej. Ale proszę zdradzić swojego ulubionego autora i książkę.

MC: Troszkę mi się zmieniły zainteresowania. Kiedyś czytałem na studiach m.in. „Wilka Stepowego” Hermana Hessego, Marqueza, Cortazara, Erskine Caldwella, i dużo dużo poezji. Dziś najczęściej słucham audiobooków, ostatnio biografii Maradony i Mike’a Tysona. A do poezji wracam, czytając albo cytując, bo dużo wierszy znam na pamięć.

SW: To idę do strefy marzeń – czy marzy pan o jakiejś konkretnej roli w filmie (może czyta nas właśnie jakiś ważny reżyser i zadzwoni ;-))?

MC: Chciałbym zagrać w filmie sensacyjnym w tarantinowskim stylu nerwowego gangstera. 😉

Czas wielkiej zarazy

SW: I moje ulubione pytanie, czyli czas wielkiej zarazy. Jak Pan ocenia ostatni rok w swoim życiu zawodowym i prywatnym? Czy było tylko źle? Czy też jak wielu moim znajomym ten czas przyniósł coś dobrego? Dla mnie ten rok wiele rzeczy przetestował, przewartościował i był sporą lekcją tego, kim jestem i kim się otaczam. No i umiem upiec chałkę! 😉

MC: Ja podobnie, bo moje zdolności kulinarne poszybowały na wyżyny. Zostałem dobrym pizzaiolo (robię pizzę w fachowym piecyku opalanym drewnem), specem od kuchni meksykańskiej i orientalnej. Ale mówiąc serio: zaczęły się pojawiać pytania czy świat wróci do normalności? TO nie są pytania za wesołe. Dlatego nie wolno za dużo myśleć, tylko brać się za coś i to robić z pasją.

SW: Przy pandemii pozostając – czy zaszczepi się Pan? Ja już po pierwszej dawce i było to takie święto, że przywdziałam rodowe cekiny. Serio. Miny w poczekalni o 8.30 rano bezcenne.

MC: W pierwszym możliwym terminie. Jakby nie patrzeć to chyba nie ma lepszego wyjścia.

Marzenia

SW: I kończę już temat pandemii ostatnim pytaniem z tego obszaru – za czym Pan tęskni najbardziej, czego Panu brakuje i co Pan zrobi jak już życie wróci do normalności? Ja na przykład pójdę celebrować długie śniadanie z przyjaciółmi w ulubionej restauracji. Zamówię kawę i pogapię się na przechodniów gdzieś przy Placu Zbawiciela. No i wrócę do podróżowania i zawieszonej w czasie podróży do Kolumbii. A jakie Pan ma plany?

MC: Bardziej marzenia: występy dla pełnej sali, siedzenie w knajpie ze stolikiem na zewnątrz z masą ludzi wokół, możliwość wyjazdu ot tak, do Włoch lub gdziekolwiek bez stresu i obaw i maseczek.

SW: To ja mocno trzymam za to kciuki! Panie Mikołaju bardzo dziękuję za czas i rozmowę.

 

Udostępnij: Rozmowa z Mikołajem Cieślakiem

Reklama

Wiosna w Orange na kartę

7 kwietnia 2021

Wiosna w Orange na kartę

W świecie reklamy na dobre zagościła wiosna. Szkoda, że pogoda za oknem zdaje się tego nie zauważać. A skoro wiosna to Robert Górski i Mikołaj Cieślak przenieśli się do ogrodu, gdzie spotkali sympatycznego lemura, a może kota, a może… Oceńcie sami, bo co ja Wam tu będę opowiadać.

Kampania telewizyjna promuje naszą bestsellerową ofertę w Orange na kartę, w której za 15 złotych możecie kupić rozmowy, SMSy i MMSy bez limitu do wszystkich, a do tego 15GB i całość jest ważna przez 31 dni. O szczegółach przeczytacie tu. A z kim przygotowaliśmy nasza kampanię? Tradycyjnie za kreację odpowiada Leo Burnett. Produkcją zajęło się Graffiti. Postprodukcja tym razem po stronie Badi Badi. Reżyserię powierzyliśmy Łukaszowi Zabłockiemu. Media zaplanował i kupił dom mediowy Initiative Media. A po stronie social mediów nad całością czuwa agencja Follow.

To po części oficjalnej czas pokazać Wam relację z planu. Ulka z Michałem postanowili powspominać stare dobre czasy zanim zostali gwiazdami telewizji 😉 i porozmawiać ze starszymi kolegami po fachu, żeby się poradzić i czegoś nowego nauczyć. Robert Górski z Mikołajem Cieślakiem dają im kilka trafnych rad na przykład na temat tego, jakie miejsce na planie zdjęciowym jest najważniejsze (i wbrew temu, co sądzi Michał nie jest to barobus). My bawiliśmy się na planie świetnie (choć zdradzę Wam sekret – podczas wymazu Michał się popłakał), więc zapraszam już na naszą relację.

 

Udostępnij: Wiosna w Orange na kartę

Reklama

Huragan czy wichura? Nie to Ekipa Orange na planie nowej reklamy

16 września 2019

Huragan czy wichura? Nie to Ekipa Orange na planie nowej reklamy

I na dodatek prawie z energią tajfunu. 😉 Ale po kolei. Od piątku możecie oglądać naszą nową reklamę Orange na kartę. Robert Górski i Mikołaj Cieślak to duet, którego nigdy nie mam dość. Wiem, że Wy ich też lubicie. Tym razem sprzeczają się o huragan i wichurę. Ale w gruncie rzeczy nie to jest najważniejsze jaki wieje wiatr tylko co ten wiatr przywiał. A w Orange na kartę przywiał… A z resztą, zobaczcie sami co w naszym nowym spocie, który od piątku możecie zobaczyć między innymi w telewizji. I tu kilka informacji dla większości nieprzydatnych, ale są tacy, co dopytują, więc napiszę: Kreacja – Leo Burnett, produkcja – F25, postprodukcja – Coloroffon, media – Initiative Media i reżyseria – Marcin Filipek.

 

Ale, ale. Skoro jesteśmy przy elektryzujących duetach, to nie sposób nie wspomnieć o Ulce i Michale, czyli naszej Ekipie Orange. Lubię ich i widzę, że Wy też coraz bardziej.  Może dlatego, że na pewne rzeczy pozwalają Wam spojrzeć od kuchni (Michał to nawet dosłownie od kuchni czy innego barobusa 😉 ). Tym razem sprawdzali jak wygląda plan zdjęciowy kampanii Orange na kartę i skąd się bierze wiatr… Zachęceni do obejrzenia? To zapraszam. 🙂

Udostępnij: Huragan czy wichura? Nie to Ekipa Orange na planie nowej reklamy

Reklama

Są wakacje, czas na lody

10 czerwca 2019

Są wakacje, czas na lody

A jak wakacje, to lodów można mieć dwa razy więcej. Zupełnie jak internetu po każdym doładowaniu w Orange na kartę. Pisała o tym całkiem niedawno Marta. O tu. Wiecie dlaczego w wakacje można sobie pozwolić bezkarnie na dwa razy więcej lodów? Ja mam taką teorię, że jak coś jest białe (na przykład lody waniliowe), to ma tyle kalorii co śnieg. U mnie działa. 😉 A jeśli już jesteśmy przy lodach, to wolicie świderki czy gałki? Ja te drugie. A co wybiorą nasi uroczy Robert Górski i Mikołaj Cieślak w najnowszej kampanii Orange na kartę? Zobaczcie sami.

I garść informacji nie związanych z lodami. Za kreację materiału odpowiada agencja Leo Burnett. Produkcją spotu zajęło się M5. Postprodukcją Lemon/ ICE. Reżyserię powierzyliśmy Michałowi Gaździe. A media zaplanował i kupił dom mediowy Initiative Media.

To jak – świderki czy gałki? 🙂

Udostępnij: Są wakacje, czas na lody

Dodano do koszyka.

zamknij
informacje o cookies - Na naszej stronie stosujemy pliki cookies. Korzystanie z orange.pl bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza,
że pliki cookies będą zamieszczane w Twoim urządzeniu. dowiedz się więcej