Oferta

Znamy zwycięzców 2 edycji Testuj z Orange

18 czerwca 2020

Znamy zwycięzców 2 edycji Testuj z Orange

Marta pisała wam niedawno o konkursie Testuj z Orange Dziękujemy za zgłoszenia do tej edycji. Podczas niej sprawdzaliście funkcje telefonów Motoroli One Macro oraz Motoroli One Zoom, dzieliliście się wrażeniami z ich używania. W zależności od modelu telefonu wykonywaliście zdjęcia w trybie nocnym, wykorzystaniem funkcji Gesty Moto lub trików związanych z funkcją rozmycia tła. Publikowaliście efekty działań w swoich kanałach społecznościowych. Właśnie zakończyliśmy 2 edycję Testuj z Orange, podczas której testowaliście smartfony MOTOROLA. W akcji wzięło udział 9 testerów, najlepszy zgarnął wyjątkowego smartfona Motorola Razr!  Dodatkowymi nagrodami dla najlepszych testerów były testowane smartfony. Gratulacje!

Ciekawscy mogą obejrzeć prace zwycięzców na https://testuj.orange.pl/ A wszystkie zadania konkursowe można zobaczyć na Instagramie pod hasztagiem #testujzOrange.

Już wkrótce kolejna edycja naszego konkursu #testujzOrange.

Udostępnij: Znamy zwycięzców 2 edycji Testuj z Orange

Oferta

W Orange Flex odpalicie eSIM na smartfonach z Androidem

13 lutego 2020

W Orange Flex odpalicie eSIM na smartfonach z Androidem

Dzięki najnowszej aktualizacji aplikacji będziecie mogli uruchomić eSIM nie tylko na najnowszych smartfonach i zegarkach z nadgryzionym jabłuszkiem. Od teraz smartfony Google Pixel oraz nowa motorola razr, – otrzymują wsparcie eSIM w Orange Flex. Ale to nie koniec – jeżeli obserwujecie Wojtka na Twitterze wiecie już pewnie, że Samsung Galaxy Z Flip oraz Samsungi z rodziny S20 wkrótce pojawią się na rynku (także w sprzedaży w Orange). Przedsprzedaż Z Flip już nawet ruszyła. Na tych telefonach eSIM w Orange Flex także będzie działać.

Do eSIM we Flex w przypadku smartfonów niektórych producentów niezbędny jest Android 10. Jeżeli macie telefony, które wpierają tę technologię, ale nie maja jeszcze najnowszego OS po aktualizacji będziecie mogli się nią także cieszyć. Tak, piszę o Samsung Galaxy Fold 😉

Jak wgrać eSIM na Androidzie w Orange Flex?

By wgrać eSIM na telefonach z Androidem nie trzeba wykorzystywać kodu QR. Karta będzie uruchamiana z poziomu aplikacji. Ci z Was którzy (jeszcze) nie korzystają z Flex będą mogli zdecydować się na eSIM już na etapie aktywacji. Aplikacja sama wykryje czy telefon wspiera eSIM i zaproponuje instalację. Pomimo, że proces ten może się różnić między poszczególnymi urządzeniami będziecie prowadzeni za rączkę, by się nie zgubić. Choć zagubienie się raczej Wam nie grozi, bo całość jest szybka i intuicyjna 😉

Jeżeli już wybraliście Orange Flex i posiadacie jedną ze wspomnianych wcześniej słuchawek, będziecie mogli wymienić tradycyjną kartę SIM na eSIM. Wystarczy wejść w „Mój Profil”, a następnie w sekcję „Karty SIM”. Tam w kilku krokach wykonacie podmiankę.

Z eSIM będziecie mogli skorzystać także we Flex Rodzinie – zarówno jako Administratorzy, jak i tejże rodziny członkowie.

Jeżeli chcecie wiedzieć więcej o Orange Flex, tradycyjnie zapraszam na stronę flex.orange.pl.

Google Pixel z eSIM w Orange Flex

eSIM w Orange

Nigdy zbyt dużo przypominania: Orange jest jedynym polskim operatorem, który oferuje eSIM, zarówno jako kartę główną jak i w ramach usługi „Ekstra karta eSIM” na smartwatche obsługujące tą technologię. eSIM tworzy świetne „combo” z aplikacją Orange Flex – jeżeli macie smartfon, który obsługuje tę technologię w ciągu kilku minut możecie uruchomić usługi.

Jak widzicie coraz więcej takich telefonów jest już na rynku, a producenci doceniają możliwości jakie przynosi eSIM. Klienci Orange już ją docenili, a takich kart eSIM w naszej sieci działa już ponad 30 tys. Chcemy by było ich jeszcze więcej, dlatego planujemy by w przyszłości klienci Orange Flex mogli uruchomić ją także na swoich smartwatchach.

P.S. Lubię Orange Flex. Jeżeli Wy także zagłosujcie na Flexa w konkursie Mobile Trends Awards, gdzie startuje w kategorii 6.

Udostępnij: W Orange Flex odpalicie eSIM na smartfonach z Androidem

Urządzenia

Motorola RAZR 2019 – Nowoczesny powrót do przeszłości

27 stycznia 2020

Motorola RAZR 2019 – Nowoczesny powrót do przeszłości

Czasu nie oszukam – niestety jestem w takim wieku, że pamiętam czas, gdy Motorola RAZR V3 była absolutnym novum w świecie telefonów komórkowych, przyprawiając wszystkich o – wybaczcie kolokwializm – opad szczęki. Składana, smukła, malutka… każdy o niej marzył! Dlatego pierwszą – i w zasadzie niezmiennie główną myślą, która mi towarzyszyła przez kilkutygodniowe testy nowego cuda od Motoroli było to, że RAZR w tegorocznej wersji to przede wszystkim gra na emocjach.

RAZR i emocje

Gra na emocjach na kilka sposób, absolutnie nie odbierajcie tego negatywnie. Tacy jak ja widzą w niej „syna” wersji RAZR V3. Kolejne pokolenie „kręci” fakt, że wreszcie komuś udał się telefon ze składanym, elastycznym ekranem. Jeszcze innych rozemocjonuje fakt, że chcą kupić Motorolę RAZR 2019 będą musi głęboooko sięgnąć do portfela.

Czy warto? Myślę, że znajdzie się wielu, którzy uznają, że tak. Nowy RAZR to telefon z każdej strony specyficzny, wyjątkowy, co zobaczycie w moim krótkim materiale. Nie chciałem tym razem robić klasycznego testu, raczej taki nieco rozszerzony rzut okiem, spojrzenie na to, co nowego dostajemy od inżynierów Motoroli.

Mały ale wariat

Poza tym wszystkim, o czym posłuchacie poniżej, warto napomknąć o jednej funkcji, która – gdybym chciał ją opisać – zajęłaby pewnie połowę materiału. Zewnętrzny ekran, o którym napomknąłem w kontekście selfie, jak dla mnie mocno zmienia korzystanie ze smartfonu, na lepsze, rzecz jasna. Wiele rzeczy, do których zwykły telefon musielibyśmy odblokowywać (a ten otwierać) można zrobić z poziomu małego, kolorowego, zewnętrznego ekranika, włącznie z odpisaniem – predefiniowanymi odpowiedziami – na SMSy, czy wiadomości z komunikatorów. Jest szybciej i intuicyjniej. A reszta? Zobaczcie sami!

Udostępnij: Motorola RAZR 2019 – Nowoczesny powrót do przeszłości

Oferta

Kultowa motorola razr w Orange!

22 stycznia 2020

Kultowa motorola razr w Orange!

Kto z nas w latach 90-tych nie marzył o telefonie z klapką? Jeśli wtedy nie spełniliście tego marzenia, to teraz jest szansa. Do Polski wróciła kultowa motorola razr, inspirowana wcześniejszym modelami Motoroli z serii V.  Dzisiaj świętowaliśmy premierę. Nowy razr  ma typową dla tego  modelu klapkę, a wewnętrzną część pokrywa dotykowy ekran. Innymi słowy, nowy razr jest…składanym smartfonem. A co najważniejsze, motorola razr jest dostępna wyłącznie w Orange. Dlaczego? Ponieważ jako jedyny polski operator oferujemy niezbędną w tym modelu wirtualną kartę SIM, czyli eSIM.

Motorola razr trafi do sprzedaży 6 lutego br. Kupicie ją w naszych planach mobilnych oraz bez umowy.

Poniżej kilka zdjęć nowego modelu. A już w piątek na blog wjedzie test Michała. Ja nie mogę się doczekać, kiedy przetestuję ten model – pokażę Wam go z nieco innej strony 🙂

Udostępnij: Kultowa motorola razr w Orange!

Urządzenia

Co w gadżetach piszczy (30)

2 listopada 2019

Co w gadżetach piszczy (30)

Wow! Jestem w szoku, że to już 30. raz, kiedy piszę dla Was o różnych ciekawych gadżetach, które wpadły mi w rękę. Chyba muszę z tego powodu poświętować 🙂 A póki co – małe co nieco do czytania dla Was. Tym razem naładujemy nasze wszystkie gadżety, porozmawiamy bez kabli, a na koniec – zrobimy zdjęcia (i nie tylko).

Green Cell Power Source 75W – Szybko i z jednego gniazdka

Macie tak czasami, że w kolejnych gadżetach, które trafiają Wam do ręki znajduje się technologiczne rozwiązanie, przy którym nagle dochodzicie do wniosku: „Kurczę, dlaczego ja na to wcześniej nie wpadłem/am?”. Ja tak miałem po podłączeniu flagowego produktu polskiej marki Green Cell. Do tej pory zachodzę w głowę, po co na wyjazdy brałem kilka ładowarek, by potem kombinować, jak „nakarmić” każdy sprzęt, bo do dyspozycji miałem i tak jedno gniazdko…

Liczba 75 nie bez kozery znalazła się w nazwie opisywanej przeze mnie „multiładowarki”. Potrafi ona bowiem generować prąd nawet takiej mocy, co pozwala na użycie jej jako ładowarki do mocnego laptopa. Jest tylko jeden warunek – musi to być urządzenie, korzystające w tym celu z gniazda USB-C, co niestety w tym zakresie ograniczyło moje możliwości.

Możliwości Power Source 75W nie ograniczają się rzecz jasna do laptopa, pozwala ona bowiem na ładowanie czterech urządzeń na raz. Nawet wtedy żadne z nich nie traci, nie ma mowy, by ładowało się wolniej, a sama ładowarka podczas moich testów ani razu nie zanotowała niepokojącego wzrostu ciepła. Urządzenie jest kompatybilne ze standardami szybkiego ładowania Qualcomma, Samsunga, Apple, Huaweia i Mediateka, a także nowym Power Delivery. Co więcej, Power Source 75W zdołał „podnieść” starego Kindla, który przy żadnej innej ładowarce nie dawał znaku życia.

A gdy jeszcze dodać, że wygląda nowocześnie i ładnie („fortepianowa” czerń), jest relatywnie niewielkie i waży niewiele ponad 200 gramów… Idealna sprawa nie tylko na wyjazdy (laptop, smartfon, Kindle, hmmm – aparat?), ale równie przydatna w domu.

Plantronics Backbeat Pro 5100 – O, nie wyjąłem słuchawek z uszu!

Nie wiem, o co tyle hałasu z gniazdem mini-jack w telefonach. Nie snobowałem się nigdy na audiofila, nie rozpoznam, że w orkiestrze siódme skrzypce fałszują, po prostu… słucham. Rzadziej muzyki, to fakt, częściej ścieżek dźwiękowych seriali, głosów w grze, czy komentatora NFL. Do tego wszystkiego nie potrzebuję kabla – ważne, że w moich gadżetach znajdą się malutkie bezprzewodowe dokanałowe „pchełki” Plantronicsa.

Gdy robi się zimno, małe pudełeczko, które można upchnąć nawet w kieszeni dżinsów, to idealne rozwiązanie. Same słuchawki są tak małe, że mieszczą się nawet pod zimową czapkę. Ich masy nie czućdo tego stopnia, że zdarzało mi się wrócić do domu i wyjąć je z uszu, dopiero, gdy zdałem sobie sprawę, że dźwięki rozmowy słyszę… nieco przytłumione 🙂

Właśnie, rozmowa! W końcu to Plantronics, firma znana przede wszystkim z zestawów do telekonferencji. I o ile jeśli chodzi o słuchanie to nie ma się do czego przyczepić, choć najbardziej wypasionych kodeków w Pro 5100 nie uświadczymy. Podczas rozmowy natomiast słuchawki na dworzu biją wszystkie testowane przeze mnie do tej pory sprzęty, nieważne, czy huczą auta, stuka metro, czy wieje wiatr. Za ten ostatni odpowiada WindSmart, autorska technologia producenta, a z całość cztery wycinające szumy mikrofony. W domu jednak wystarczyło rozmawiać podczas zmywania, by rozmówca kilkakrotnie dopytywał się, co mówiłem.

Długości działania na baterii nie testowałem. Po prostu po skorzystaniu chowałem do etui, tam się ładowały, a gdy aplikacja pokazywała, że poziom baterii spada poniżej 50%, podpinałem je po prostu na noc do opisywanej na początku ładowarki. Aplikacja przydaje się z kilku powodów: pomoże odnaleźć słuchawki albo dźwiękiem (jeśli są podłączone do telefonu) albo GPSem, pamiętając, gdzie ostatnio były, a także daje sporo możliwości konfiguracji (np. wywoływanie puknięciem w słuchawkę asystenta głosowego, czy ulubionej playlisty). Przeszkadza mi tak naprawdę tylko jedno. Nie da się ich podłączyć do dwóch urządzeń na raz, więc oglądając film na tablecie musimy sparować je ręcznie, a jeśli wtedy zadzwoni telefon – odebrać go standardowo, przyciskając do ucha.

Motorola One Zoom – Dla wygodnickich fotografów

Lubię korzystać z piękna polskiego języka, więc napiszę Wam, że nieco się rozbisurmaniłem 🙂 Człowiek łatwo przyzwyczaja się do topowych telefonów, a gdy nagle wpada na testy coś ze średniej półki… A nie, czekajcie, stop. Od jakiegoś czasu średnia półka też radzi sobie na tyle dobrze, że nie ma co marudzić. Motorola One Zoom to jeden z popierających to dowodów.

Mówiąc o gadżetach w tym przypadku muszę oczywiście zacząć od aparatów. Do czterech obiektywów w formie przypominającej indukcyjną kuchenkę przyzwyczaiłem się na tyle, że przestały mnie już razić. Szkoda tylko, że muszą tak wystawać, a wielkie logo Motoroli, świecące, gdy przyjdzie powiadomienie… cóż, nie spodoba się każdemu. Cztery aparaty (główny 48 Mpix w formule QuadPixel, ze światłem f/1.7 i optyczną stabilizacją obrazu) rozleniwiają – kiedyś trzeba było oddalić się, żeby złapać szerszy plan albo zbliżyć do obiektu, co może być ryzykowne, jeśli np. fotografujemy skorego do zabaw kota. Zdecydowanie łatwiej jest się przeklikiwać między obiektywami. I nie tylko – jeśli spróbujemy zrobić zdjęcie w scenerii nocnej, aparat od razu zasugeruje przełączenie się na odpowiedni tryb. Jeśli chcecie, żeby było cokolwiek widać – zróbcie to.

Nie przeszkadza mi Snapdragon 675, nawet z wymagającymi grami radzi sobie wręcz powyżej oczekiwań. Z moim bezpieczniackim „zboczeniem” raduje me serce sytuacja, gdy regularnie dostaję na telefon łatki bezpieczeństwa, ponieważ One Zoom objęty jest programem Android One. Genialnie sprawdzają się powiadomienia, pokazujące się na wygaszonym ekranie. Po przytrzymaniu ikony możemy zobaczyć ich treść (biało na czarnym) i usunąć, bądź zaznaczyć jako przeczytane, bez odblokowywania telefonu. Będzie mi tego brakowało. Notcha nie – nie lubiłem ich i nie lubię.

Do tego gustowne plecki ze szczotkowanego aluminium i niespotykana 4-amperogodzinowa bateria, wystarczająca nawet na dwa dni, z trybem szybkiego ładowania, w trybie adaptacyjnym „ucząca” się tego jak używamy aplikacji i optymalizująca wykorzystanie energii.

Taką średnią półkę to ja rozumiem. Jeśli Wy też, to w całkiem ciekawej cenie znajdziecie go w naszym sklepie.

Udostępnij: Co w gadżetach piszczy (30)

Dodano do koszyka.

zamknij
informacje o cookies - Na naszej stronie stosujemy pliki cookies. Korzystanie z orange.pl bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza,
że pliki cookies będą zamieszczane w Twoim urządzeniu. dowiedz się więcej