Sieć

Koniec pewnej epoki w polskim internecie

26 lutego 2018

Koniec pewnej epoki w polskim internecie

„Dawno, dawno temu, za górami i lasami, w krainie Polan można było napotkać wyłącznie łącza wdzwaniane i prędkości liczone w kb/s. W czasach tych strony internetowe były lekkie niczym piórka, a grafiki było w nich jak na lekarstwo…” Gdyby bohater naszego tekstu  był dzielnym rycerzem z bajki, tak mogłaby się zacząć jego historia. Ale że nazywa się proxy w3cache.tpnet.pl i jest serwerem, będę musiał powściągnąć swoje bajkopisarskie zapędy. Jego historia nie zaczęła się „Dawno, dawno temu” lecz w latach 90-tych.

Z historii polskiego internetu

Miał za zadanie zadbać by zasoby ówczesnego internetu nie zapchały cieniutkich łaczy, z których korzystali nasi krajowi pionierzy. Chodziło przede wszystkim o „dial-up”, czyli łącza telefoniczne. Mimo, że o treściach wideo (o 4K i VR nie wspominając) jeszcze wtedy raczej nikt nie marzył, wiele z tych łączy nie wyrabiało nawet z ówczesnymi stronami opartymi na tekście. Co ważne, nie wyrabiały także łącza sieci szkieletowej i łącza międzynarodowe. Nie wiem czy wiecie, ale do 1996 roku Polska łączyła się ze światem łączem o przepustowości 2 Mb/s. Dobrze przeczytaliście – 2 Megabity na sekundę. W marcu 1998 roku odpalono 8 Mb/s, łączące nas ze Stanami Zjednoczonymi. Pod koniec 1998 roku było to już 16 Mb/s. Zresztą permanentnie zapchane. Pod koniec roku 1998 ruch był tak duży, że modemy nie były w stanie obsłużyć dużej ilości wywołań – w godzinach szczytu, między 22:00 a 24:00 zaledwie 5% wywołań było skutecznych.

Zadaniem serwera proxy było dodatkowe skompresowanie treści, a także przetrzymywanie tych najbardziej popularnych w pamięci.

Jednak minęły lata, a prędkość internetu stale rosła – pojawiła się coraz szybsza Neostrada, później świadczona także dzięki ADSL, a w końcu światłowód. Również łącza, którymi łączyliśmy się ze światem zaczynały być liczone najpierw w Gb/s (pierwsze w 2002 roku), później w dziesiątkach, a w końcu w setkach GB. Transfer w naszej sieci szkieletowej liczony jest już w Tb/s, a dzięki systemowi cPOP ponad połowa treści internetowych jest dostępne z najbliższych Wam miast wojewódzkich.

Serwer w3cache.tpnet.pl coraz bardziej samotny

Chociaż strony zaczęły być coraz bogatsze w treść i formę, pojawiły się serwisy wideo i streaming, to gwałtowne zwiększenie szybkości internetu kompensowało natłok treści  z nawiązką. A serwer proxy w3cache.tpnet.pl był coraz bardziej samotny. Obecnie liczba klientów, którzy z niego korzystają jest liczona w promilach, a dokładniej – w promilu. W przypadku usług świadczonych po miedzi jest to 1,6 promila, w przypadku świadczonych po światłowodzie 1,4 promila.

Dlatego podjęliśmy decyzję by powiedzieć  mu „żegnaj”. Pierwsza część pożegnania będzie trwała trzy miesiące. Tym naszym klientom, którzy jeszcze z nich korzystają zwrócimy uwagę, że bez problemu obejdą się bez tego.  Przy próbie skorzystania z serwera trafią na stronę z informacją o planowanym wyłączeniu i prośbą o usunięcie tego adresu z konfiguracji przeglądarki internetowej. Później serwery zostaną wyłączone.

Przyznaję – troszkę na wspomnienie tych  zamierzchłych  czasów zakręciła mi się łezka w oku.

P.S Na blogu czeka Was więcej tekstów dotyczących zamierzchłych czasów polskiej telekomunikacji. Bądźcie czujni!

Udostępnij: Koniec pewnej epoki w polskim internecie

Sieć

Jak korzystacie z numeru alarmowego 112?

11 lutego 2018

Jak korzystacie z numeru alarmowego 112?

Tylko w styczniu tego roku Polacy wykonali ponad 1,6 mln połączeń na numer 112. Dla porównania, w tym samym czasie wykonano 1,1 mln połączeń na numery 999,998 i 997. Każde z nich mogło uratować komuś życie, zdrowie czy zapewnić wsparcie w trudnej sytuacji. Dlatego warto poświecić mu uwagę. Nie tylko dzisiaj – 11.2, w „międzynarodowy dzień numeru 112”.

Obsługujemy, jako jedyny operator, wszystkie 17 Centrów Powiadamiania Ratunkowego (CPR) – miejsc do których dzwonicie wybierając numer 112. Od października 2017 zaczęły one także odbierać połączenia na numer 999, wcześniej kierowane do lokalnych jednostek Pogotowia Ratunkowego. Tu także przyłożyliśmy rękę – przełączenie połączeń zaczęliśmy w 2016, a prace objęły około 2500 gmin w całej Polsce.

Kiedyś już przygotowałem tekst o połączeniach alarmowych. Jeżeli poszukujecie więcej wiedzy na ten temat zajrzyjcie do tekstu:  „112, 997 i trzy dziewiątki, czyli gdzie dzwoniliśmy po pomoc w długi weekend”. Oczywiście od tamtej pory nieco się zmieniło – na przykład to, że dzwoniąc na 999 dodzwonicie się do CPR.

I na koniec prośba – pamiętajcie że 112, 999, 998, 997 i inne numery alarmowe to nie zabawki. Blokując je, uniemożliwiacie innym skorzystanie z pomocy. Narażacie się także na niezbyt przyjemne konsekwencje. W listopadzie znowelizowano kodeks wykroczeń i znalazł się tam zapis, zgodnie z którym może się to skończyć w areszcie, ograniczeniem wolności lub grzywną do 1500 zł.

Udostępnij: Jak korzystacie z numeru alarmowego 112?

Sieć

Rozbudowa, rozbudowa, rozbudowa – nasza sieć w 2017 r.

16 stycznia 2018

Rozbudowa, rozbudowa, rozbudowa – nasza sieć w 2017 r.

Słowo „rozbudowa” nie znalazło się w tytule (trzy razy!) przez przypadek. Sądzę, że oddaje ono najlepiej to, co robiliśmy w ciągu całego 2017 roku. Mniej było przełomowych testów (co nie oznacza, że z nich rezygnujemy), a więcej nowych stacji, domów w zasięgu światłowodu i agregacji częstotliwości. Tego wszystkiego, co ostatecznie decyduje o komforcie korzystania z naszych usług.

Rozbudowa sieci to nie jest prosta sprawa. Najpierw jest masa „papierkowej roboty” – wizje lokalne, zaprojektowanie nowych instalacji, przygotowanie wymaganej dokumentacji, pisma, wnioski, pozwolenia i  oczekiwanie na decyzje urzędów. Zawsze, gdy pytacie „dlaczego nie ma stacji bazowej w miejscu X” lub „dlaczego nie ma światłowodu na ulicy Y w mieście Z” za odpowiedzią stoją historie, z których można napisać niezły reportaż. W Orange ponad 200 osób nie zajmuje się niczym innym jak tylko zapewnieniem zgód na dostęp do nieruchomości na potrzeby inwestycji światłowodowych.

Jeżeli chcecie więcej takich „smaczków” zajrzyjcie do wywiadu na telko.in z Magdą Russyan, szefową naszego programu światłowodowego.

Inwestujemy w światłowód

Skoro już przy światłowodzie jesteśmy – na koniec roku mieliśmy w zasięgu ponad 2,47 mln mieszkań, domów jednorodzinnych oraz firm różnej wielkości. Dodatkowo 45 porozumień z samorządami miast, które już teraz pomagają przyspieszyć naszym inwestycjom.

Pomimo tego, że nasz światłowód nie dotarł do każdego zakątka Polski pod koniec zeszłego roku świętowaliśmy podłączenie 200 tys. klienta korzystającego z tej technologii. Przy okazji pokazaliśmy jak wygląda montaż – warto zajrzeć do tego nagrania, by zobaczyć, jakie rozwiązania stosujemy. Gdybyśmy połączyli wszystkie kable światłowodowe, które wykorzystaliśmy do podłączania Orange Światłowodu, niewiele by zabrakło do opasania Ziemi na wysokości równika.

Wielki transfer w sieci stacjonarnej

Muszę jednak przyznać, że większy podziw, niż proces montażu światłowodu u 200 tys. klienta (byłem, widziałem), wzbudził we mnie rekordzista w transferze danych. Okazało się, że ów klient (bądź klientka) przesłał światłowodem 165 TB (terabajtów) danych. Dla porównania Teleskop Hubble’a przesyła ich na Ziemię w ciągu roku 16 razy mniej.

W tym samym czasie wszyscy nasi klienci indywidualni korzystający z internetu „po kablu” (zarówno miedzianym jak i światłowodowym) przesłali 1,68 eksabajta danych. Tę wartość naprawdę trudno jest do czegoś porównać. W 2000 roku na 2,2 eksabajta oceniano możliwości dwustronnej wymiany optymalnie skompresowanej informacji poprzez sieci telekomunikacyjne na całym świecie. Jeżeli utrzymamy obecny poziom wzrostu to barierę tę przekroczymy zapewne w ciągu dwóch – trzech lat. A mówimy tu tylko o klientach Światłowodu i Neostrady!

W lutym przeprowadziliśmy w ramach konsorcjum IPHOBAC test rozwiązania, które w przyszłości pozwoli zastąpić światłowód na krótkich odcinkach przy pomocy radiolinii. Dane przesłaliśmy z prędkością 1 Gb/s, a w zasięgu ręki były prędkości 2,5 Gb/s do klienta i 1,25 Gb/s w przeciwną stronę, jednak w czasie tego testu nie udało się jej jeszcze osiągnąć. Kluczowe w tym rozwiązaniu nie są jednak prędkości (są one osiągalne za pomocą stosowanych dzisiaj radiolinii), lecz łatwość włączenia w istniejącą sieć.

Rozbudowujemy sieć mobilną

Grafika ilustracyjna stacje bazowe Orange Polska sieć mobilna

Światłowód jest ważny, lecz pewnie czekacie też na dane z naszej sieci mobilnej. Chyba najważniejszą cyfrą tego roku było 10 tys. stacji bazowych z 4G LTE, z których mogą korzystać klienci Orange – ten moment nastąpił w listopadzie. Od tamtej pory nieco ich przybyło… w samym tylko grudniu ponad 140, także dzięki współpracy w ramach NetWorks! Znacznie wzrosła liczba stacji bazowych, na których możecie korzystać z agregacji pasm – jest ich prawie 4 tysiące, podczas gdy na koniec 2016 roku było to nieco ponad 450. Na ponad 1100 stacjach bazowych uruchomione zostały nawet trzy pasma nośne, co oznacza, że mogliście się tam rozpędzić z internetem teoretycznie nawet do 300 Mb/s. Ten rok upłynął także pod znakiem inwestycji na głównych szlakach komunikacyjnych, ze sztandarowym tego przykładałem – autostradą A2. Udało się tam poprawić jakość transferu danych i ograniczyć udział zerwanych połączeń do wszystkich nawiązanych poniżej progu 1%. Dbamy też o to, by być razem z Wami, w czasie podróży po Polsce – latem dostawialiśmy stacje bazowe chociażby na Open’er powered by Orange, zimą zadbaliśmy o zasięg na stokach narciarskich.

Transfer danych, 4G LTE pędzi w kosmos

Nieodzownym elementem pisania o sieci jest transfer danych. Sądzę, że można o nim napisać:  „meh… można było się tego spodziewać”. Przecież o tym, że transfer danych w sieci mobilnej podwaja się każdego roku, a za przeważającą część wzrostu odpowiada 4G LTE, pewnie słyszeliście już wielokrotnie. Nawet gdy napiszę, że transfer w sieci 4G LTE przekroczył już prawie trzykrotnie transfer w sieci 3G i 2G, a klienci Orange przesłali w ubiegłym roku ponad 450 PB (petabajtów) danych nie będziecie poruszeni. Pomimo, że to zawartość ponad 100 mln płyt DVD.

Pokażę Wam jednak wykres i zapytam: w którą stronę zmierza pomarańczowa linia? To wykres wykładniczy, który z założenia zmierza ku nieskończoności. Czy myślicie, że łatwo jest zbudować sieć, która udźwignie ruch, który czeka nas za kilka lat?

Wykres prezentujący transfer danych w sieci mobilnej Orange Polska w latach 2015-2017

Sieć mobilna to także rozmowy, a już 1/4 z nich odbywa się w standardzie HD Voice. Możecie z tej usługi skorzystać dzwoniąc już na numery wszystkich operatorów infrastrukturalnych. Nie bez znaczenia jest także fakt, że najczęściej dzwonicie do siebie poprzez 3G. Na drugim miejscu jest 2G i w końcu VoLTE, choć w tym ostatnim przypadku widać bardzo dynamiczny wzrost, nawet pomimo przejściowych trudności technicznych. W tym roku uruchomiliśmy także aplikację, która pozwalała korzystać z WiFi Calling, na prawie każdym smartfonie z Androidem. Muszę, przyznać, że był to jeden z moich ulubionych newsów w zeszłym roku. Pierwsza wersja miała co prawda braki, ale szybko zostały usunięte.

Koledzy zajmujący się siecią szkieletową przeprowadzili w ubiegłym roku testy dwóch rozwiązań, które w oparciu o sieć 4G LTE pozwalają budować Internet Rzeczy – LTE-M i NB-IoT. Zrobiliśmy z nich coś na kształt „relacji live” – dwa teksty, w ramach których punkt po punkcie opisywaliśmy wszystkie zalety i wady tych rozwiązań. Wszystko podsumowaliśmy materiałem wideo, w ramach cyklu 5Gotowi.

W lipcu podpisaliśmy z Play aneks do obowiązującej umowy roamingu krajowego, dzięki któremu staniemy się w tym zakresie wiodącym partnerem fioletowego konkurenta. Z tej okazji odwiedził nas nawet Marcin Gruszka z Play 😉

Tego wszystkiego nie byłoby bez szkieletu

Sieć szkieletowa jest często pomijana. Nie widzimy jej w postaci kabla w mieszkaniu, stacji bazowej czy kresek zasięgu. A mimo to, cała reszta bez niej byłaby złomem. To dzięki „szkieletowi” możecie pobrać dane z serwera w innym mieście, kraju, czy kontynencie. To ona łączy rozmowy. Dzięki niej wiadomość Messengerem dociera do Was od kolegi z drugiej strony ulicy.

Jeżeli chcecie wiedzieć o niej więcej zajrzyjcie do tych dwóch tekstów:

  1. Sieć szkieletowa – ROADM, czyli „autostrada” w sieci szkieletowej
  2. Sieć szkieletowa część 2… czyli sieć szkieletowa!

Nasza sieć szkieletowa to potężna maszyneria – pozwala przesyłać dane z prędkością 1,7 Tb/s, wykorzystując pełną redundancję. Dokładnie tak! W każdej sekundzie może przebiegać przez nią 1,7 Tb. Jest to możliwe dzięki temu, że przeszliśmy w pełni ze standardu 10 Gb/s na standard 100 Gb/s. To prędkość, z jaką pędzą dane po jednej nitce naszej „cyfrowej autostrady”, która buduje naszą sieć szkieletową. Podobnie jak na zwykłej sieci autostrad – im większa przepustowość pojedynczej nitki, tym większa przepustowość całości. Dzięki systemowi cPOP, czyli content POP ponad 50% treści internetowych jest dostępne z najbliższych Wam miast wojewódzkich. Mówiąc wprost – niższe są PINGi, ale też większy goodput*, czyli przepustowość łącza na poziomie aplikacji (a nie na poziomie fizyczny). To także inżynierowie pracujący z naszą siecią szkieletową dbają, by transfer danych zza oceanu przebiegał bez zakłóceń i trzeba im przyznać, że idzie im to bardzo dobrze, a większość trudności udało się wyeliminować.

Sieć ratuje życie i dystrybuuje czas 😉

Sieć szkieletowa to także cały system, który… ratuje ludzkie życie. Orange Polska to jedyny operator w Polsce, do którego sieci podłączone są wszystkie wojewódzkie Centra Powiadamiania Ratunkowego obsługujące numer alarmowy 112, a od listopada 2017 również numer 999. To olbrzymia odpowiedzialność, szczególnie, że 91% wszystkich pozostałych numerów alarmowych w Polsce także podłączonych jest do naszej sieci.

Mam dla Was także newsa „z najgłębszych kręgów” sieci. Otóż w grudniu przeprowadziliśmy migrację naszego systemu dystrybucji czasu – NTP (ang. Network Time Protocol). Jego zadaniem jest dostarczanie informacji o bieżącym czasie i dacie do urządzeń sieciowych – serwerów, komputerów, routerów i Set Top Box. Dotychczasowy pracował od ponad 10 lat. Nowy składa się z mniejszej liczby wysokospecjalizowanych serwerów. Jako źródło wzorcowego wykorzystywany jest teraz GPS oraz lokalne zegary atomowe pracujące w naszej sieci.

Na koniec zostawiłem sobie nasz „udział” w World Games 2017. Wzięliśmy tam udział w konkurencji o nazwie „kładzenie światłowodów”. Specjalnie dla potrzeb The World Games 2017 przygotowaliśmy dwa kanały optyczne o możliwości transferu 100 Gb/s, 32  kanały 10 Gb/s oraz dodatkowo zestawiono łącza transmisyjne 10 Gb/s do 14 lokalizacji, w których rozlokowane były wozy transmisyjne.

Dane o bezpieczeństwie w naszej sieci znajdą się w raporcie CERT Orange Polska. A tutaj znajdziecie ładną infografikę z podsumowaniem 😉

I to by było na tyle w 2017 roku w Sieci #1!

*dla tych, którzy chcą wiedzieć więcej o tym czym jest ów goodput mam link do Wikipedii. To dobry artykuł 😉

Mediateka

Udostępnij: Rozbudowa, rozbudowa, rozbudowa – nasza sieć w 2017 r.

Sieć

VoLTE od zaplecza, czyli kolejny tekst z cyklu „sieć szkieletowa”

18 października 2016

VoLTE od zaplecza, czyli kolejny tekst z cyklu „sieć szkieletowa”

W zeszłym tygodniu jako pierwszy operator w Polsce uruchomiliśmy usługę VoLTE, czyli Voice over LTE. To rozwiązanie, które wykorzystując sieć 4G LTE pozwala transmitować głos w wysokiej jakości. Pojawiła się masa pytań jak działa ta technologia, dlaczego wdrożyliśmy to w tych telefonach, a nie innych i kiedy kolejne. Nie dziwię się, w końcu dzięki VoLTE skróceniu ulega czas oczekiwania na połączenie, ze standardowych ośmiu sekund do dwóch. Poprawia  się też komfort samej rozmowy. Korzystając z VoLTE możecie śmiało rozmawiać z dowolnego, choćby najgłośniejszego miejsca. Nowa technologia „wycina” hałasy z otoczenia.  Obecnie z VoLTE mogą skorzystać użytkownicy sieci Orange, którzy posiadają telefon Samsung S7 lub Samsung S7 edge. Nie zamierzamy oczywiście poprzestawać na tych dwóch modelach, choć komercyjne uruchomienie tej usługi nie jest wcale proste. Czytałem komentarze, że to nic trudnego – wystarczy „aktywować VoLTE” w telefonie, który zgodnie ze specyfikacją posiadają taką funkcję i działa.

Niestety muszę Was zmartwić.

Nie działa.

Zanim nasi inżynierowie i specjaliści od sieci wcisnęli magiczny „enter”, musieli się sporo napracować.  Najpierw zbudowali i zintegrowali z istniejącą siecią nowy VoLTe IMS core i serwery połączeń TAS. Kolejnym etapem było przeniesienie logiki wszystkich usług dostępnych w starej sieci na nową sieć core VoLTE i wykonanie niemal tysiąca testów. Wyjaśnienie większej części tych skrótów znajdziecie stronę niżej.
Ponadto, aż dziewięć miesięcy  trwało dostosowanie dwóch obecnych modeli do obsługi VoLTE. Dlaczego tak długo? Ponieważ proces dopasowania oprogramowania konkretnego telefonu do usługi w danej sieci wymaga wprowadzenia konfiguracji kilkuset parametrów. Ich wartość i zależności między nimi zależą od tego, jak każdy z operatorów wyobraża sobie działanie VoLTE w swojej sieci. Choć technologia ta jest standardem, nie jest czymś tak oczywistym jak wysyłanie SMS-ów. Wystarczy powiedzieć, że pierwsze komercyjne wdrożenie tej technologii odbyło się zaledwie dwa lata temu. Konfigurację VoLTE dla każdej z sieci trzeba następnie wdrożyć w telefonach danego producenta. Wbrew pozorom ich oprogramowanie mocno różni się w zależności od tego, kto przyłożył rękę do ich powstania. Z drugiej jednak strony, gdy już wdroży się VoLTE na jednym telefonie, w kolejnych produkowanych pod marką danej firmy jest już łatwiej.

Cześć z Was, po pierwszym wpisie na blogu, pytała też o to, dlaczego wdrażanie VoLTE rozpoczęliśmy od smartfonów Samsung. Przede wszystkim zależało nam, aby z jakości tej technologii mogło skorzystać jak najwięcej osób. Obecnie Samsung jest liderem sprzedaży smartfonów w Polsce, posiada ok. 30 proc. rynku. To także firma, która obok Apple, ma największe doświadczenie w oferowaniu telefonów z VoLTE. Nasz wspólny projekt wystartował w lutym tego roku. Pierwsze tygodnie spędziliśmy na przygotowywaniu naszych wymagań i ustawień sieci, a po otrzymaniu od firmy Samsung oprogramowania przyszedł czas na najważniejszy etap – testy. Przetestowaliśmy system na wszystkie możliwe sposoby, uwzględniając różne modyfikacje. Wszystko po to, aby VoLTE spełniało Wasze oczekiwania. Mówiąc wprost – miało działać lepiej niż połączenia poprzez sieć 2G i 3G. Po wgraniu poprawek, dostosowaniu kluczowej funkcjonalności oprogramowania do usługi Orange, dziś sami możecie sprawdzić efekty naszej wielomiesięcznej pracy. Przyznam szczerze, że takie projekty muszą być niesamowicie interesujące. Trochę żałuję, że nie przysiadłem dłużej nad fizyką i matematyką w ogólniaku.

I jeszcze dwa słowa jak to wszystko działa teraz. Kluczową sprawą są tutaj kodeki. O nich pisałem przy okazji HD Voice, zajrzyjcie do tekstu, jeżeli chcecie wiedzieć więcej. Ale nie zapominajcie – VoLTE to nie HD Voice ;-).

Łączenie połączeń w technologii VOLTE

To schemat łączenia rozmów w technologii VoLTE. Proste i przyjemne jak widać 😉 Tu jest część dla tych naprawdę bardzo ciekawych tego jak działa sieć.

Punkt pierwszy to moment, w którym osoba dzwoniąca (nazwijmy go Antoni, w skrócie „abonent A”) wpisuje numer i wciska „zieloną słuchawkę” dzwoniąc do swojego kolegi Bogusława (w skrócie będziemy o nim mówić „abonent B”) . Sygnał z informacją, mówiącą, że telefon A chce połączyć się z telefonem B biegnie poprzez sieć radiową 4G LTE, by następnie trafić do sieci EPC. To był punkt 2. Pod trójką kryje się moment, w którym sieć EPC zestawia w taki sposób „zasoby”, by telefony A i B mogły ze sobą negocjować warunki połączenia i przekazuje to połączenie do IMSa, czyli IP Multimedia System. Etap 4 – sieć IMS pyta się bazy danych abonentów, czyli HSS (Home Subscriber Server) o to, który TAS ma obsługiwać połączenie. TAS to Telecomunication Application Server, a jego rola jest analogiczna do MSS w sieci 2G/3G. Pisałem o tym w zeszłym roku, więc jeżeli chcecie wiedzieć więcej zajrzyjcie do tego tekstu. Punkt 5 pokazuje moment, w którym IMS wysyła do wskazanego przez HSS TASa połączenie. Następnie TAS odpytuje HSS jakie obaj abonenci mają usługi, a także o to, gdzie znajduje się abonent B. TAS następnie wykonuje usługi, które mają abonenci A i B.

Zbliżamy się do końca…

Punkt 7 to moment, w którym IMS wie już gdzie znajduje się abonent B i wysyła do tej sieci EPC zaproszenie od abonenta A. Teraz sieć EPC musi znaleźć pod którym nadajnikiem znajduje się abonent B i wysyła informację o nadchodzącym połączeniu od abonenta A. Punkt 9 to moment, w którym Abonent  B potwierdza, że jest gotowy odebrać połączenie (klikając w zieloną słuchawkę) i jego telefon wysyła odpowiedź na ofertę „negocjacji” wysłaną na początku przez telefon A. Teraz już naprawdę trzy ostatnie punkty 😉 10 – to odpowiedź abonenta B, która wędruje do abonenta A z „wynegocjowaną” przez ich telefony informacją o tym jak będzie przesyłany dźwięk, a dokładnie rzecz ujmując – który kodek zostanie wybrany. Jednocześnie IMS wysyła informację do urządzenia nazywanego Policy & Charging Rules Function, w skrócie PCRF, o tym jaki kanał w sieci 4G LTE trzeba zestawić, aby rozmowa była świadczona w „wynegocjowanej” jakości. Potem już tylko kosmetyka. PCRF informuje sieć  EPC obsługującą abonenta B o tym jaki „kanał rozmówny” przygotować (punkt 11). Po czym realizuje analogiczne działanie w stosunku do sieci EPC obsługującej abonenta sieci A (12). I w ten sposób odpowiedź wysłana przez telefon B trafia do telefonu A, co oznacza koniec negocjacji i jest potwierdzeniem, że abonent B odebrał rozmowę.

Cały ten proces zajmuje od 2 do 4 sekund. Nawet, jeżeli my jesteśmy w Wałbrzychu, a nasz rozmówca w Suwałkach. Jeżeli chcecie porównać to do sposobu łączenia rozmów w technologii 2G zapraszam do tekstu z zeszłego roku. Różnica w czasie połączenia między VoLTE a zwykłym połączeniem wynika z konieczności przełączenia telefonów z sieci 4G LTE do niższej. Nazywa się to CSFB (circuit switched fallback). To przedłuża połączenie, a na dodatek nieco bardziej obciąża baterię.

Na świecie VoLTE cieszy się coraz większą popularnością, choć operatorzy zdają sobie sprawę, ile wysiłku wymaga implementacja technologii.  W końcu dopracowanie kwestii technicznych to tylko wierzchołek góry lodowej. Niżej kryją się takie zagadnienia, jak choćby porozumienie obu stron co do strategii sprzedaży, realizacji planów biznesowych, zobowiązań wobec innych partnerów lub terminów uruchamiania nowych wersji oprogramowania. Jak widzicie, przez ten czas stoczyliśmy całkiem niezłą i mam wrażenie niezwykle pasjonującą batalię o te dwie sekundy łączenia i czysty dźwięk podczas rozmowy z VoLTE.

Mamy nadzieję, że już niedługo będziemy mogli na blogu poinformować Was o kolejnych urządzeniach, obsługujących usługę w ramach naszej sieci. Najtrudniejsze już za nami. Liczymy na to, że większość pracy, którą wykonaliśmy do tej pory, uda się szybko wdrożyć w innych telefonach. Teraz koncentrujemy się na tym, aby po okresie testowym, ustawienia dla naszej sieci były wdrażane automatycznie w telefonach danego dostawcy z oprogramowaniem generycznym (tzw. telefony open-marketowe). Wówczas wystarczy, że włożycie naszą kartę SIM do takiego telefonu, a VoLTE będzie działać od razu. I jeszcze jedna dobra informacja na koniec. Naszym celem jest, aby ta usługa działała na wszystkich telefonach, w których specyfikacji pojawiają się literki VoLTE, nie tylko tych zakupionych w naszych salonach lub na stronie www.orange.pl.  Cały czas pracujemy także nad zasięgiem 4G LTE, który jak dzisiaj rano podaliśmy obejmuje już 97% Polaków.

Na całe szczęście koleżanki i koledzy, którzy wdrażali VoLTE chcieli podzielić się swoją wiedzą, dlatego ten tekst mógł powstać. Bardzo im za to dziękuję!

Mediateka

Udostępnij: VoLTE od zaplecza, czyli kolejny tekst z cyklu „sieć szkieletowa”

Sieć

Sieć szkieletowa cz. 6,5 – o operatorze operatorów ciąg dalszy

21 września 2016

Sieć szkieletowa cz. 6,5 – o operatorze operatorów ciąg dalszy

We wczorajszym tekście dotyczącym roli Orange jako operatora operatorów skupiłem się na urządzeniach niezbędnych do łączenia rozmów międzyoperatorskich i trybach realizacji takich w ramach sieci TDM. Dzisiaj będzie o sieci IP i sygnalizacji. Dodam też kilka słów o transferze połączeń poprzez sieć Orange.

Zacznijmy od sieci IP. Tutaj sprawa jest nieco łatwiejsza. Rozmowy przez telefon stacjonarny stają się po prostu kolejną aplikacją w sieci komputerowej. O tym w jaki sposób urządzenia które macie w domu łączą się z naszą siecią IP już pisałem, więc ograniczę się do podania linków – tutaj znajdziecie informacje o sygnale biegnącym po miedzi, a tutaj o światłowodzie. Przejdziemy więc od razu do samych połączeń między sieciami. Na początku jest oczywiście jeden z serwerów. Później sygnał biegnie do urządzenia opatrzonego angielską nazwą Session Border Controller (SBC) , które zabezpiecza sieć szkieletową przed nieupoważnionym ruchem, głównie dzięki temu, że zabezpiecza on topologię sieci i konwertuje sygnalizację. Gdy już ten element mamy za sobą tradycyjnie już informacja przechodzi przez ruter brzegowy Orange Polska, następnie ruter brzegowy innego operatora i poprzez jego SBC do sieci IP.

Jak łączą się sieci dwóch operatorów?

Tutaj również można rozróżnić kilka trybów realizacji połączenia. Może być to Łącze dedykowane, czyli kabel światłowodowy, łączący bezpośrednio rutery Orange i innego operatora. To rozwiązanie bez wątpienia najbezpieczniejsze. Drugim z trybów jest Sieć VPN, w ramach której korzysta się z już istniejącego światłowodu należącego do trzeciego operatora. Można przyłączyć się do rutera MPLS. Można także dokonać przyłączenia do urządzenia SDH (ang. Synchronous Digital Hierarchy, Synchroniczna Hierarchia Systemów Cyfrowych). Tego typu rozwiązanie stosuje się w sytuacji, w której nie mamy możliwości połączenia światłowodu między ruterami brzegowymi Orange i innego operatora. Teoretycznie można także połączyć sieci dwóch operatorów poprzez… internet, co jest rozwiązaniem tanim, lecz niestosowanym w połączenia między operatorami w Polsce, z uwagi na wysokie ryzyko.

Do czego służy sygnalizacja?

A więc o co chodzi z sygnalizacją? W telegraficznym (znowu) skrócie to to zbiór protokołów definiujących transmisję komunikatów pomiędzy urządzeniami (centralami) oraz sieć (urządzenia i łącza sygnalizacyjne) dedykowana do ich przesyłania, w tym dla potrzeb zestawiania połączeń głosowych. A nieco szerzej to kanał do „dyskusji” między urządzeniami, bez którego nie mogłyby dogadać się na temat tego jak zestawiać nasze rozmowy. Pamiętacie, gdy kiedyś zapisałem fragment „rozmowy” urządzeń negocjujących kodeki? Chodzi o podobną komunikację między urządzeniami.  Pozostałymi kanałami, jak pewnie pamiętacie z poprzedniego tekstu biegną rozmowy, ale ten jeden musi pozostać do dyspozycji dla urządzeń – zarówno centrali, jak i urządzeń abonenckich. Część sterująca sygnalizacji umieszczona jest w elementach centralowych, gdzie znajdują się specjalnie do tego przygotowane moduły sygnalizacyjne oraz niezależne od central urządzenia sterujące sygnalizacją STP, czyli Signaling Transfer Point, który znacie już z grafiki, która pojawiła się w poprzednim tekście.

Jak możecie się domyśleć, stosowane technologie determinują również metody sygnalizacji . W przypadku TDM używana jest sygnalizacja Nr 7, nazywana też SS7, C7. Oznacza to, że poprzez jedną z wydzielonych szczelin WŁM przepływa wyłącznie sygnalizacja. Najczęściej jest to szczelina 16 z 31 dostępnych.  W przypadku technologii VoIP w sieciach IP stosuje się sygnalizację SIP. Dla sygnalizacji SIP dostępne jest całe pasmo między ruterami bez żadnych ograniczeń .

Gdzie jest mój numer?

Ok, napisałem już trzy strony tekstu o łączeniu rozmów, ale nadal nie ma słowa o tym w jaki sposób sieci identyfikują numer znajdujący się w innej sieci. Jak wiecie w sieci stacjonarnej można nas zidentyfikować po naszym numerze. Wiecie też pewnie, że każdy numer zaczyna od prefixu, który zależy od geograficznego położenia Waszego telefonu. Istnieje 49 stref numeracyjnych. Warszawa ma prefix 22, Kraków 12, a moje rodzinne Opole 77. To pamiątka jeszcze po sieci TDM, jednak w sieci VoIP niewiele się zmieniło. Ciekawostką jest to, że w Polsce jest nieco numerów, które działają w ramach sieci VoIP, lecz nie są ponumerowane zgodnie z „kluczem geograficznym”.

Wprowadzenie możliwości przenoszenia numerów między operatorami nieco zmieniło sytuację. Od tej pory każdy z operatorów prowadzi ewidencję abonentów, którzy przenieśli numer do innego operatora. Zasila nią bazę numeracji przeniesionej zwaną PLI_CBD udostępnianą przez UKE. W efekcie, przy zestawianiu połączeń trzeba najpierw sprawdzić  w bazie, czy abonament, do którego chcemy się dodzwonić nie zmienił operatora. Jeżeli zmienił, przekierowuje się połączenie do sieci operatora, u którego dany abonent ma numer. W sieci IP (mobilna i VoIP) stosuje się metodę All Call Query (ACQ), w której rzeczywiście ma miejsce dynamiczne odpytywanie bazy o lokalizację abonenta B. To metoda wygodniejsza ale wymaga interfejsów do bazy, które łatwiej zbudować gdy sieć ma kilkanaście elementów  niż jak to w przypadku TDM kilkaset.

Pozostał nam jeszcze jeden element układanki – tranzyt rozmów poprzez sieć Orange Polska. Jak wiecie z poprzedniego tekstu to 18% całego ruchu głosowego w naszej sieci stacjonarnej. Jako, że wszystkie elementy łączenia rozmów między operatorami teraz będzie już łatwiej. Rozmowa wychodzi od operatora A, do którego podłączony jest abonent, rozpoczynający rozmowę. Następnie sygnał przelatuje przez jego centralę i pędzi poprzez WŁM, do centrali Orange Polska. Później sygnał kieruje się już w sieci Orange czasem przechodząc w tym czasie nawet przez kilka central do centrali „brzegowej”. Ona z kolei kieruje połączenie do jednej z nawet kilkunastu WŁM i dalej do operatora B, w którego sieci jest osoba, do której dzwonimy. I wszystko. Proste, prawda?

Mam nadzieję, że powrót cyklu dotyczącego technicznych aspektów naszej sieci się Wam spodobał. Na wszystkie pytania i wnioski postaram się odpowiedzieć w komentarzach 😉 Polecam też wcześniejsze części cyklu, a także słowniczek.

Udostępnij: Sieć szkieletowa cz. 6,5 – o operatorze operatorów ciąg dalszy

Dodano do koszyka.

zamknij
informacje o cookies - Na naszej stronie stosujemy pliki cookies. Korzystanie z orange.pl bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza,
że pliki cookies będą zamieszczane w Twoim urządzeniu. dowiedz się więcej