Sieć

Przygody zamarzniętej stacji bazowej

14 lutego 2019

Przygody zamarzniętej stacji bazowej

Dzisiaj na Twitterze udostępniłem wpis dziennikarza Dziennika Gazety Prawnej oraz wideo, na którym widać jak na antenie stacji bazowej likwiduje się spiżarnię sprytnej wiewiórki.

Od razu pojawiły się pytania, czy nam zdarzyła się podoba historia? Nie zdarzyła, co nie znaczy, że nie mamy ciekawych przypadków do pokazania. Oto opowieść o … zamrożonej stacji bazowej na Koskowej Górze w Beskidzie Makowskim.

Pod koniec ubiegłego roku dogadaliśmy się z konkurentem, żeby wykorzystać ich maszt, który stoi na wysokości 950 m.n.p.m.

Zależało nam żeby ruszyć przed Nowym Rokiem. Zainstalowaliśmy anteny, zasilanie, radiolinię, ale przyszło załamanie pogody z ogromnymi opadami śniegu. Robota nie została skończona. Sorry, taki mamy klimat 😉

Gdy ekipy monterskie Orange i NetWorks! przyjechały po śnieżycy na miejsce okazało się, że mają do odkopania 6 km drogi dojazdowej o nachyleniu 14%. Odśnieżali bohatersko nawet w Wigilię, ale nie dali rady.

Zmrozna stacja bazowa - zakopana droga

Wrócili na miejsce po świętach i kolejna niespodzianka. Wszystkie urządzenia zawieszone na maszcie pokryły się grubą warstwą lodu, dlatego nie udało się uruchomić radiolinii. Trzeba było poczekać do końca stycznia. Zbiory wiewiórki są zdecydowanie mniejszym problemem 😉

Zmrozona stacja bazowa

Udostępnij: Przygody zamarzniętej stacji bazowej

Sieć

Rok refarmingu i 5G – podsumowujemy 2018

18 stycznia 2019

Rok refarmingu i 5G – podsumowujemy 2018

Na koniec 2018 roku mogliście korzystać już z  10 871 stacji bazowych z 4G LTE. Na 2/3 z nich działa agregacja pasma, dzięki której można bardziej komfortowo korzystać z internetu w telefonie. Nie macie oporów by tę moc wykorzystywać – przez sieć komórkową klienci Orange przesłali w 2018 roku 680 PB danych, o 50% więcej niż rok wcześniej.

Już blisko 90% danych przesyłanych jest przez sieć 4G LTE, a ta „rura” robi się coraz szersza, dzięki większej liczbie „systemów” na masztach stacji bazowych – w ciągu roku przybyło ich 45%, co przełożyło się na mocną pozycję we wszystkich testach prędkości, nawet pomimo potężnego wzrostu transferu danych. To w dużym stopniu zasługa refarmingu.

Oczywiście z naszej sieci korzystacie także do rozmów, było ich ponad 68 mld minut. Wysłaliście też ponad 12 mld SMS-ów.

Sieć mobilna także dla firm!

Jednak nasza sieć komórkowa służy nie tylko korzystającym z internetu w smartfonach, na tabletach czy w domu, lecz także firmom i samorządom często do bardzo ciekawych celów. W wielu miejscach działają nasze karty M2M zapewniając, tak jak w Józefowie, możliwość sczytywania liczników wody i szybsze reagowanie na awarie. Jednak to nie wszystko, bo w 2018 roku rozpoczęliśmy kilka pilotaży i projektów Internetu Rzeczy, przede wszystkim tego spod znaku technologii LTE-M,  urządzeń CAT-M1 i zaawansowanej analityki danych.

Czym jest owa technologia? To rozwiązanie działające w oparciu o sieć 4G LTE stworzone specjalnie na potrzeby rozwiązań Internetu Rzeczy. Zaczęliśmy się jeszcze w 2017 roku, ale pierwsze testowe stacje bazowe obsługujące LTE-M odpaliliśmy w czerwcu. Równolegle zaprosiliśmy do współpracy start-upy, które chciałyby tworzyć właśnie Internet Rzeczy, bez względu na szczegóły techniczne. W tym samym miesiącu podpisaliśmy także porozumienie z władzami Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii i Miasta Tychy. Chwilę później ruszył nasz wspólny projekt z innogy Stoen Operator – laboratorium, które odwiedziłem z blogową kamerą w ramach jednego z odcinków „Jak to działa?”. Potem posypało się jak z rękawa – ruszył pilotaż w Mysłowicach, gdzie pojemniki na odpady będą same informowały o zapełnieniu i we Wrocławiu, gdzie projekty były dwa, a o obu przeczytacie tutaj.

Podsumowanie sieci IoT 2018 sieć mobilna

Pisałem nieco wyżej o „zaawansowanej analityce danych”, jeżeli chcecie wiedzieć więcej zajrzyjcie do tekstu:„M2M a IoT – nieważne co prześlesz, ważne czego się dowiesz z… raportu”.

O IoT na blogu jeszcze napiszemy, szykujemy dla Was coś naprawdę dużego. Teraz wracam do tego, co zapewne Was bardzo interesuje.

Jednak przede wszystkim dla Was 😉

Bo z sieci korzystacie bardzo intensywnie – przesłanie 680 PB łatwe nie jest. Do zapisu 1 PB trzeba by użyć 745 milionów dyskietek (pamiętacie je?). By użyć nieco bliższej nam formy zapisu – to 223 tys. płyt DVD. Oznacza to, że do zapisu 680 PB należałoby użyć… 152 milionów płyt DVD. Standardowa grubość płyty DVD jest bardzo niewielka (czy kiedyś w ogóle zastanawialiście się nad jej grubością?) i wynosi 1,2 milimetra. Nawet mimo to, gdyby ułożyć jedna na drugiej taką ilość płyt DVD to wieża skonstruowana w ten sposób miałaby 182 km, wystając ponad granicę ziemskiej atmosfery. Gdyby położyć je na drodze, to zaczynały by się w Warszawie, a kończyły w Kielcach.

Transfer danych w sieci 3G został prawie bez zmian. Jeżeli chodzi o rozmowy, to niezmiennie króluje w tym sieć właśnie 3G i  przechodzi przez nią grubo ponad 3 mld minut miesięcznie. Patrząc na wykresy można jednak zobaczyć, że czeka nas zmiana na drugim miejscu zestawienia i sieć 2G ustąpi wkrótce VoLTE. Sądzę, że nastąpi to jeszcze w pierwszym półroczu 2019, ale to tylko moje prywatne przewidywania 😉

Refarming specjalnie dla Was

Na ponad 45% wzrost liczby systemów 4G LTE największy wpływ miał refarming częstotliwości. Jego prowadzenie w minionym roku było dla nas bardzo ważne i z tego co mówią koledzy zajmujący się siecią, będziemy go prowadzić także w kolejnym. Jeżeli chcecie przeczytać więcej szczegółów zajrzyjcie do tekstu: „Wyciskamy” sieć mobilną. Nie powinno więc dziwić, że najbardziej dynamicznie rosła liczba miejsc, gdzie funkcjonowało 4G LTE w paśmie 2100 MHz, które odpalaliśmy właśnie dzięki refarmingowi.  Na drugim miejscu były „systemy” obsługujące częstotliwość 2600 MHz.

Przekładając to na stacje bazowe – już ponad 63% z nich obsługuje agregację pasma, a na ponad 10%  mamy już cztery częstotliwości 4G LTE, czyli nasze najmocniejsze zestawienie. Możecie je znaleźć przede wszystkim w kilkunastu miastach, gdzie prowadzimy lub zakończyliśmy proces refrmingu. Na wzrost możliwości naszej sieci wpływ miały także różnego rodzaju rekonfiguracje i zmiany, które dość obszernie opisałem w drugim tekście o wyciskaniu sieci komórkowej.

Podsumowanie sieci mobilnej Orange Polska - grafika nagłówkowa

Naszą stacją bazową z najmocniejszą konfiguracją – 4 pasmami i modulacją 256 QAM i MIMO 4×4 na wszystkich częstotliwościach jest nadal stacja bazowa przy pl. Politechniki w Warszawie. Teoretycznie ta konfiguracja w warunkach laboratoryjnych powinna pozwalać na wyciągniecie prędkości w okolicach 900 Mb/s. Nie ma jednak na polskim rynku żadnych urządzeń, które by sobie z nią poradziły. To nadal jednak potężna pojemność, która poradzi sobie z wieloma smartfonami jednocześnie korzystającymi z sieci.

Najbardziej pracowita stacja bazowa jest w Wielkopolsce

Zadałem też koleżankom i kolegom zajmującym się siecią pytanie o to, która stacja bazowa przesłała najwięcej danych naszych klientów w ciągu całego roku. Okazało się, że nie znajduje się ona w żadnym wielkim mieście, ale w Śremie w Wielkopolsce,  obsługuje znajdujące się tam osiedle domków jednorodzinnych Górczyn nad Wartą. W ciągu roku przeszło przez nią blisko 360 TB danych, czyli mniej więcej równowartość 500 godzin oglądania filmów wideo dziennie. To dobrze wyposażona stacja ma 4 sektory i odpalone są na niej 3 częstotliwości 4G LTE – 800, 1800 i 2600 MHz. Ale nie wyciągajcie pochopnych wniosków – przeważająca liczba stacji z absolutnej czołówki naszych stacji bazowych jest w województwie Mazowieckim 😉

Dla Was rozbudowaliśmy także stacje bazowe w miejscach, do których jeździcie na wakacje, dokładnie 200 z nich. Dodatkowo, na czas wakacji dostawiliśmy 10 stacji mobilnych, które obsługiwały ruch w najważniejszych miejscach. Sam będąc kilkukrotnie nad Bałtykiem, zauważyłem, że jakość naszych usług była bardzo dobra.

Podsumowanie sieci mobilnej - 2018 grafika

Po wakacjach nawet postanowiliśmy podliczyć ruch z nich i wyciągnąć wnioski. Zrobiliśmy to korzystając z kilku ciekawych interaktywnych narzędzi i okazało się, że największy ruch w naszej sieci to najprawdopodobniej, pośrednio dzieło sinic, które zakwitły w Bałtyku. Nie wierzycie? Mi też było trudno 😉 Skoro już przy wakacjach jesteśmy, to nasza sieć odczuła także moment gdy się skończyły. Widać wtedy nagłą zmianę sposobu korzystania z sieci. Jeżeli nie chcecie się domyślać jaki, musicie zajrzeć do powyższego linka.

Zmianę w jakości naszej sieci mogli odczuć także Ci z Was, którzy korzystali z niej przy granicy z Białorusią. Coś co przez wiele lat było problemem – trudności z koordynacją transgraniczną skończyło się i od czerwca możecie korzystać z 4G LTE także tam.

5G – strategia i testy

Bez wątpienia drugim tematem przewodnim w naszej sieci mobilnej było 5G. W marcu zaprezentowaliśmy razem z Nokią trial i program 5G, przewidując pierwsze testy w 2019 roku.  Zabraliśmy się jednak do pracy i już we wrześniu mogliśmy pokazać Wam pierwszą stację bazową 5G działającą poza laboratorium. Kolejnym etapem gliwickich testów było odpalenie stacji komercyjnej, zgodnej z opublikowaną w połowie roku fazą standardu 5G – Rel 15. Sporo o testach pisaliśmy, więc zajrzyjcie do podlinkowanych tekstów i wideo. Nie sądzę jednak, byście o nich nie słyszeli – odbiły się dużym echem w mediach, a wideo, w którym uchyliliśmy rąbka tajemnicy obejrzano kilkanaście tysięcy razy. Ale o tym za chwilę.

Nasza sieć okiem kamery

Na początku ubiegłego roku postanowiliśmy także zaprosić Was do siebie i pokazać z bliska jak działa nasza sieć. Dlatego ruszyliśmy w kwietniu 2018 roku z cyklem „Jak to działa?”, a w lipcu „Przyszłość jest dzisiaj”. Pierwszy jest bardziej techniczny, drugi nieco mniej ;-), ale oba pozwalają zajrzeć Wam do wielu miejsc najczęściej niedostępnych. Mogliście odwiedzić wielkie Centrum Przeważania Danych, zajrzeć do CERT Orange Polska i przyjrzeć się miejscu gdzie dbamy o działanie naszej sieci mobilnej. Marta pokazała miejsce, gdzie można podglądać koty dzięki światłowodowi, a następnie przygarnąć milusińskiego i porozmawiała z naszą sztuczną inteligencją – Maxem. Oczywiście będziemy pokazywać Wam kolejne aspekty działania naszej sieci także w tym roku, zajrzymy także do „urządzeń końcowych”. Kolejne wideo w przyszłym tygodniu!

A cała playlista jest tutaj.

Całą playlistę znajdziecie tutaj

Podsumujemy także rozwój naszej sieci stacjonarnej, lecz wszystko w swoim czasie 😉

A teraz czas na infografikę!

Infografika - podsumowanie sieci mobilnej Orange Polska

Udostępnij: Rok refarmingu i 5G – podsumowujemy 2018

Sieć

Stacja bazowa potrzebna od zaraz!

21 listopada 2018

Stacja bazowa potrzebna od zaraz!

Bez zasięgu  telefonu trudno żyć – nie można zadzwonić do rodziny, na pogotowie, czy skorzystać z płatności kartą. Mimo to, nie wszyscy dostrzegają bezpośrednią zależność – zasięg jest tam, gdzie stoi stacja bazowa. Dlatego postanowiliśmy pokazać Wam miejsce, gdzie taka zależność została dostrzeżona przez mieszkańców, a w efekcie stacja działa tam już na całego ku powszechnemu zadowoleniu.

Budowa stacji bazowej – ile to trwa i dlaczego tak długo?

Budowa stacji bazowych wzbudza kontrowersje. Z jednej strony pojawia sie niepokój związany z faktem, że w okolicy pojawia się wysoka metalowa konstrukcja z jakimiś urządzeniami. Z drugiej  jest świadomość, że nie ma bez niej wszystkich udogodnień jakie niesie za sobą zasięg telefonii komórkowej. Osobiście bliżej mi do tej drugiej opinii, podobnie jak mieszkańcom Bobrowników, urokliwej miejscowości niedaleko Łowicza. Blisko z niej choćby do Nieborowa, gdzie znajduje się słynny park Arkadia Heleny Radziwiłłowej.

W Bobrownikach problemy z zasięgiem odczuwali wszyscy, dlatego intensywnie działali by się on poprawił. Planując budowę naszej sieci bierzemy pod uwagę Wasze reklamacje na jakość sygnału sieci komórkowej, jednak nie jesteśmy w stanie zareagować natychmiast. Budowa stacji bazowej trwa w Polsce co najmniej półtora roku i to w idealnych warunkach. Choć mamy też taką „rekordzistkę”, której budowa trwa już ósmy rok i nadal końca nie widać. A wszystko przez dramatycznie przedłużające się procedury i formalności.

Na budowę stacji zgodę musi wyrazić od dwudziestu do maksymalnie ponad czterdziestu różnych instytucji. Często też stajemy przed wyzwaniami podobnymi do tych, które opisałem w tekście o barierach w  rozwoju sieci szkieletowej. Nie dziwi więc, że jest to proces długotrwały i nie zawsze zakończony sukcesem.

Jak rozbudowujemy sieć mobilną?

W materiale powiedziałem, że w linku będzie nieco więcej o tym jak rozbudowujemy sieć mobilną. Po pierwsze stawiając nowe stacje bazowe – mamy już ich ponad 11 tys. Po drugie uruchamiając na tych które już stoją 4G LTE. Takich mamy już ponad 10 700. Prowadzimy także proces refarmingu, dzięki któremu możemy znacznie poprawić prędkość 4G LTE. Niedawno zakończyliśmy prace na Górnym Śląsku. Koleżanki i koledzy z sieci pisali już, żebym się szykował na coś DUŻEGO w tym temacie w przyszłym tygodniu, więc bądźcie czujni. Jednak refarming to nie wszystko – cały czas pracujemy także nad rekonfiguracją sieci, by wszystko działało sprawniej.

Kiedyś opisywałem już podobną historię z Rossosza, zajrzyjcie do tego tekstu, jeżeli chcecie wiedzieć więcej.

P.S. od mieszkańców Bobrowników dostaliśmy miły prezent. Dziękujemy!

stacja bazowa bobrowniki

Udostępnij: Stacja bazowa potrzebna od zaraz!

Sieć

Zasięg na wagę złota

24 stycznia 2018

Zasięg na wagę złota

Są takie miejscowości w Polsce, w których mieszkańcy nie chcą mieć zasięgu. Choć przepraszam bardzo – źle się wyraziłem. Chcą mieć zasięg, możliwość wykonania połączeń z najgęstszej nawet puszczy i sprawdzenia Facebooka nawet w najgłębszej piwnicy, tylko że bez stacji bazowej „w pakiecie”. Niestety tak się nie da, choć uwierzcie mi – bardzo byśmy chcieli. Bez naprawdę wysokich kosztów, inwestycji ciągnięcia kabli, wizji lokalnych. Hokus-pokus i jest.

Tam gdzie mieszkańcy chcą mieć zasięg

Są jednak także takie miejsca, gdzie mieszkańcy wiedzą, że zasięg telefonów nie bierze się znikąd, nie jest siłą przyrody czy zjawiskiem naturalnym. Takim miejscem jest Rossosz. Początek naszej historii z tym miejscem opisałem nieco wyżej. Choć zasięgu tam nie było, to pierwsza próba budowy stacji bazowej w 2014 r.… powiedzmy, że została przyjęta raczej chłodno. Wręcz lodowato.

Jednak Rossosz, obok pięknych lasów, farmy fotowoltaicznej i zabytkowego drewnianego kościółka, ma także grupę aktywnych mieszkańców, którzy zdali sobie sprawę, że telefonia komórkowa może po prostu uratować życie lub przynajmniej je uatrakcyjnić. Co więcej, potrafili skrzyknąć się, przekonać sceptyków i skłonić do działania lokalnych włodarzy. Powstała nawet grupa na Facebooku o dość jednoznacznej nazwie: „Chcemy maszt telefonii komórkowej w Rossoszu”. Dodajmy – maszt jakiejkolwiek sieci. Żeby było jeszcze ciekawiej, do grupy należało ponad 600 osób, czyli 1/4 mieszkańców gminy (jeżeli wierzyć GUS).

Rossosz - stacja bazowa

Nie od razu BTS zbudowano

Po refleksji mieszkańców przyszedł czas na naszą. Pierwsze prace koncepcyjne w ramach Networks! ruszyły w 2016 roku. Nie można powiedzieć, że poszło błyskawicznie, ale taka niestety jest specyfika tego typu inwestycji.

Budowaliście kiedyś dom? Jeżeli tak, pomnóżcie spędzony na uzyskiwaniu pozwoleń czas kilkukrotnie. Jeżeli nie, nie mam pomysłu do czego porównać ten proces… może czas życia gwiazdy będzie odpowiedni 😉

Ostatecznie pozwolenie na budowę uzyskaliśmy jesienią 2017. Niestety nie na wszystko mamy wpływ. Mimo tego, że do końca roku pozostało już naprawdę nie wiele czasu (jak na tego typu inwestycje). Natchnieni pozytywnym nastawieniem lokalnej społeczności stwierdziliśmy, że warto „walczyć”.

Pod koniec października 2017 r maszt już stał, a my pracowaliśmy nad tym, by na naszej „choince” zawisły „bombki”, czyli nasz sprzęt. Pogoda nie była sprzyjająca, lecz technicy z Up-Telecom pracowali dzielnie.

Cel był prosty w założeniu, lecz diabelnie trudny do realizacji – skończyć uruchomić stację jeszcze przed Bożym Narodzeniem, tak by mieszkańcy Rossosza mogli telefonicznie złożyć życzenia już bez większych problemów. Mimo potężnego wysiłku okazało się to niemożliwe i istniało duże ryzyko, że nie podołamy kolejnej „magicznej” granicy – czyli Sylwestrowi. Tutaj sytuacja jest bardzo klarowna – odbiory muszą zostać wykonane w 100%. Dla naszego bezpieczeństwa i dobra.

Nie poddaliśmy się jednak, poprosiliśmy o pomoc lokalne władze, nadzór budowlany zadziałał sprawnie, a nasi pracownicy oraz wykonawcy stanęli na wysokości zadania. Mówiąc wprost – wszyscy wiedzieli, że ten maszt jest w Rossoszu po prostu potrzebny. Pewnie dlatego procedura odbiorowa, która średnio trwa 3 miesiące, zamknęła się w ciągu miesiąca, a maszt mógł zostać uruchomiony jeszcze przed Nowym Rokiem. Za co bardzo wszystkim zaangażowanym dziękuję.

Czy było warto?

Oczywiście że tak – mieszkańcy Rossosza i okolicy wykonali lub odebrali w Sylwestra i Nowy Rok (31/12-blisko 2,4 tys. połączeń i ponad 6,6 tys. SMS, zapewne wiele z nich z życzeniami. Klienci także przesyłali dane – w ciągu pierwszego tygodnia po starcie stacji ponad kilkanaście GB dziennie. Najwięcej – 29 grudnia – ponad 30 GB. W ciągu pierwszych dwóch tygodni 2018 roku wykonali 15 połączeń na numery alarmowe. Jeżeli choć jedno pozwoliło uratować komuś zdrowie lub życie, to było warto wybudować stację.

Nie zawsze jest tak łatwo

Kolejny krok to 4G LTE, dzięki czemu w okolicy znacznie przyśpieszy internet. Koledzy pracują pilnie i przyznaję z ręką na sercu – zależy im. Z czysto ludzkiego punktu widzenia, dużo lepiej pracuje się nad rozwojem sieci w miejscu, o którym wiadomo, że jest się dobrze przyjmowanym i mieszkańcy na nas czekają.

Czemu o tym wszystkim piszę? Ponieważ takich miejsc jak Rossosz jest niestety niewiele. Budowa stacji bazowych często przypomina wtaczanie głazu przez Syzyfa. Z drugiej strony „Sieć #1” zobowiązuje, prawda?

P.S. Ostatnio słyszałem o jeszcze jednej 😉

Aktualizacja [19.02.2018 r.]

Niezbyt często aktualizujemy archiwalne wpisy, ale tym razem jest doskonała okazja. Mieszkańcy Rossosza mogą już korzystać z 4G LTE od Orange 😉

Udostępnij: Zasięg na wagę złota

Oferta

Stacja bazowa z prędkością światłowódu, czyli co to MIMO4x4?

28 października 2016

Stacja bazowa z prędkością światłowódu, czyli co to MIMO4x4?

Gdy będziecie w okolicy warszawskiego Placu Politechniki przystańcie na moment i włączcie speedtest. Nie bądźcie zdziwieni, gdy strzałka na tarczy przekroczy 100 Mb/s, a w sprzyjających okolicznościach nawet znacznie więcej. Uruchomiliśmy tam stację bazową, która pozwala na osiągnięcie prędkości transferu danych w sieci mobilnej 4G LTE wysokości nawet 600 Mb/s.

Postanowiłem temat naszej najszybszej stacji bazowej nieco pogłębić i odpowiedzieć na pytanie: „jak to działa?”.

Jak pewnie wiecie, do tej pory nasze najszybsze stacje bazowe dawały możliwość transferu z prędkością do 300 Mb/s. Zamontowane są tam radiomoduły oraz anteny wykorzystujące wszystkie pasma częstotliwości, z których obecnie korzystamy na potrzeby LTE.  Dzięki agregacji pasma tworzymy jeden „superkanał” szerokości 40 MHz, na który składają się: kanał szerokości 15 MHz z pasma 1800 MHz, 15 MHz z pasma 2600 MHz i 10 MHz z pasma 800 MHz. O agregacji już pisałem, więc wszystkim, którzy czują deficyt wiedzy w tym zakresie polecam tekst pt. „40 MHz transferu, czyli o agregacji pasm 4G LTE”.

Agregacja trzech pasm nośnych 4G LTE na stacji bazowej na placu politechniki w Warszawie.

Agregacja odpowiada jednak tylko za połowę wyniku, który można uzyskać przy eNodeB, który uruchomiliśmy wspólnie z Huawei. Druga połowa to zasługa zastosowania w takiej skali, po raz pierwszy zresztą w Polsce na ogólnodostępnej stacji bazowej, technologii MIMO4x4. Można było znaleźć je do tej pory wyłącznie w laboratoriach i to one między innymi odpowiadały za rekord 1,91 Gb/s osiągnięty w Orange Labs we wrześniu.

MIMO4x4 – jak to działa?

Przechodząc do sedna – co oznacza MIMO4x4? Pierwsza część to skrót od angielskiej nazwy Multiple Input, Multiple Output, druga – liczbę anten nadawczych i odbiorczych stosowanych w urządzeniach, które wymieniają ze sobą dane. Najprościej rzecz ujmując – radiomoduł nadający na jednej częstotliwości, na przykład 2600 MHz, składa się z czterech niezależnych nadajników połączonych z oddzielnymi antenami. Każdy z nich  może przesłać sygnał radiowy do maksymalnie czterech odbiornikami w naszym modemie czy telefonie. Od strony technicznej daje to sporo korzyści. Po pierwsze zastosowanie tego typu transmisji zwiększa odporność na zjawisko nazywane rozpraszaniem lub zanikiem Rayleigha. Odpowiada ono za błękitną barwę nieba, ale powoduje również rozpraszanie fal elektromagnetycznych przechodzących przez przeźroczyste ciała stałe, płyny i gazy. Fala, wykorzystywana na linii telefon – stacja bazowa nie jest tu wyjątkiem i również ulega rozproszeniu. Dzięki zastosowaniu MIMO telefon otrzymuje także duplikat sygnału, co zapewnia redundancję i pozwala uzupełnić braki, gdy coś pójdzie nie tak i część transmisji zostanie zakłócona. Sygnał można także podzielić na części i każdą przesłać inną anteną – to także przyśpiesza transfer. Łącznie zastosowanie technologii MIMO4x4 pozwala zwiększyć transfer danych dwukrotnie w stosunku do powszechnie obecnie stosowanej technologii MIMO2x2, w której stosuje się po dwa nadajniki i odbiorniki.

funkcjowanie MIMO 4x4 na stacji bazowej na Pl. Politechniki w Warszawie

Laboratorium i nie-laboratorium – dlaczego szybkość transferu danych się różni?

Jednak transmisja mobilna rządzi się swoimi prawami. Nie jest to światłowód, gdzie nadajnik, samo medium, którym jest transmitowany sygnał (czyli światłowód) i wreszcie odbiornik dostrojone są do siebie idealnie, a sygnał nie podlega praktycznie żadnym zakłóceniom. Może padać deszcz, a na drodze sygnału mogą pojawić się fizyczne przeszkody – na przykład… wieżowiec, nie wspominając o zakłóceniach elektromagnetycznych, których pełno w eterze. Nawet nam, nocą, gdy liczyliśmy, że wszyscy będą już spać udało nam się osiągnąć transfer na poziomie 537,3 Mb/s. Część pochłonęło nienajczystsze warszawskie powietrze, z części korzystały inne znajdujące się w okolicy urządzenia. To nieuniknione. Tutaj dochodzimy do kolejnej różnicy – liczba nadajników i odbiorników. W technologii światłowodowej jest po jednym. W mobilnej macie jeden nadajnik (nawet połączony z wieloma antenami) i całą masę odbiorników. Dlatego antena dzieli swój sygnał na wszystkie urządzenia z niej korzystające. Znaczenie mają także parametry nadajników. Niektórzy mają telefony, które nie obsługują technologii 4G LTE. Inne umożliwiają transmisję tylko przy pomocy jednej częstotliwości. Flagowe modele obsługują ich nawet trzy, dając możliwość transferu z prędkością do 300 Mb/s. Aktualnie nie ma jeszcze w sprzedaży urządzeń, które pozwalałyby na wykorzystanie pełni możliwości tej stacji bazowej, ale pierwsze pojawią się w już przyszłym roku.

Większy obszar komórki dzięki zastosowaniu technologii MIMO 4x4 na stacji bazowej przy placu Politechniki w Warszawie

To, że jeszcze nie ma takich telefonów, nie zmienia jednak faktu, że wszyscy, którzy znajdują się w okolicy odczują znaczący wzrost prędkości internetu 4G LTE. Zwiększy się bowiem pojemność tej konkretnej komórki sieci, a w sumie będzie można przesyłać w jej granicy więcej danych. Lepszy będzie także sygnał w budynkach, a ewentualne zakłócenia będą rekompensowane przez zwielokrotnienie kanałów transmisji.  Gdy pisaliśmy na blogu o wszystkich testach, które realizowaliśmy w tym roku padało z Waszej strony pytanie, czy to nie sztuka dla sztuki. Jak widać nie – rozwiązania, które jeszcze niedawno było testowane w laboratorium wychodzi na ulice. I to w bardzo konkretnym miejscu, w centrum dużego miasta, na uczelni, gdzie masa ludzi cały czas korzysta ze smartfonów.

Udostępnij: Stacja bazowa z prędkością światłowódu, czyli co to MIMO4x4?

Dodano do koszyka.

zamknij
informacje o cookies - Na naszej stronie stosujemy pliki cookies. Korzystanie z orange.pl bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza,
że pliki cookies będą zamieszczane w Twoim urządzeniu. dowiedz się więcej