Urządzenia

Gdy hałas cichnie… Sony WH-1000XM3 kontra Jabra 85h

20 lipca 2019

Gdy hałas cichnie… Sony WH-1000XM3 kontra Jabra 85h

Cisza… W dzisiejszych czasach towar deficytowy. Czasami, gdy do szumu informacyjnego dołoży się hałas rzeczywisty, za oknami, na ulicach, możemy mieć wszystkiego DOŚĆ. I o ile od nadmiaru informacji można się odciąć, odpuszczając korzystanie z sieci (podobno są tacy ludzie 🙂 ) do poradzenia sobie z dźwiękami potrzebny jest sprzęt. Dlatego przez ostatnie tygodnie przyglądałem się dwóm modelom słuchawek z aktywną redukcją szumu (Active Noise Cancelling, ANC) – Sony WH-1000XM3 i Jabra 85h.

Jak to działa?

Czasami skala rozwoju technologii potrafi przytłoczyć nawet mnie, zdeklarowanego gadżeciarza. W tym przypadku cieszę się jednak, że technika, która kiedyś uważałem wręcz za kosmiczną, już dawno trafiła do urządzeń dla zwykłego konsumenta. Cały cud wyciszania to efekt mikrofonów, „słuchających” tego, co dzieje się na zewnątrz słuchawek i przetwarzającej to elektroniki. To ona „nakłada” na to co słyszymy, te same dźwięki, ale przesunięte w fazie o 180 stopni. Nigdy nie byłem mistrzem z fizyki, ale efektem takiego działania powinno być „wyzerowanie” tego, co słyszymy. A czy faktycznie jest?

ANC, czyli różdżka na hałas

Sony WH-1000M3

Każdy, kto zakłada po raz pierwszy na uszy takie słuchawki, po włączeniu ANC robi wieeelkie oczyyy. Jest niczym w Harrym Potterze – „dźwiękowy smog” i nagle… cisza. Choć z tą ciszą faktycznie bywa różnie.

Jeśli bowiem chodzi o ANC, Sony WH-1000XM3 są jak dla mnie nie do pokonania.

O ile bowiem jadąc warszawskim metrem w Jabrach 85h słyszałem delikatny stukot kół pociągu, to już w słuchawkach Sony była praktycznie absolutna cisza. Inna sprawa, czy to w jakiś sposób przeszkadza, bo szczerze mówiąc – mnie nie. Wyciszenie w obu słuchawkach jest bowiem na tyle duże, że całkowicie redukuje dyskomfort i hałas staje się historią. Nie zmienia to faktu, że w kategorii ANC zwyciężają słuchawki Sony. 1:0 dla Sony.

Po prostu ładnie grają

Na pewno macie ochotę zapytać o jakość dźwięku, problem tkwi jednak w tym, że ja dysponuję „słuchem muzycznym 2. stopnia”. 1. stopień to: gra-nie gra, a drugi: nie gra-gra brzydko-gra ładnie. Oba produkty bezdyskusyjnie mieszczą się w tej ostatniej kategorii. Tym niemniej – wybaczcie – gdy czytam w recenzjach, że ktoś wyjątkowo dobrze słyszy linię melodyczną konkretnego instrumentu… to po prostu mu zazdroszczę. Mnie po prostu na obu bardzo przyjemnie słuchało się muzyki. Na pewno pomaga w tym fakt, że redukują hałas, więc nic nam nie przeszkadza. Przyglądając się technikaliom dotyczącym obu produktów zobaczyłem jednak, że tylko Sony dysponuje wysokojakościowymi kodekami do słuchania muzyki przez Bluetooth. A ponieważ słuchawek z ANC rzadko używamy na kablu – 2:0 dla Sony. To, że ja czegoś nie słyszę, nie oznacza, że nie usłyszą tego inni, prawda? 🙂 Aha, Sony faktycznie ma lepsze basy.

Jak to się nosi na co dzień?

Jabra 85h

Mówimy o produktach wysokiej klasy, więc do materiałów, z których są wykonane, nie można mieć żadnych zastrzeżeń. Choć fakt, że sztuczna skóra na Jabrach podoba mi się mniej i obawiam się, że może się wycierać. Do obu modeli dostajemy wygodne, twarde, zasuwane na suwak pudełka, kable USB-C do ładowania, kable mini-jack (zawsze mogą się przydać do telekonferencji, albo po wyczerpaniu baterii (o tym później) ) no i oczywiście przejściówki do samolotowych systemów rozrywki. Różnice pojawiają się, gdy słuchawki chcemy z głowy ściągnąć (i np. odłożyć). W przypadku Sony musimy zatrzymać muzykę/wideo i wcisnąć przycisk wyłączania.

Jabry 85h same wykrywają zdjęcie ich z głowy i zatrzymują aplikację, z której korzystamy, a gdy przekręcimy muszle do „pozycji podróżnej” – same się wyłączą.

Bój się Sony, Jabra goni. 2:1.

A co, gdy chcemy słyszeć co się dzieje?

Biorąc do ręki Sony WH-1000XM3 pomyślałem: „Ale to fajny gadżet, jak przyłożę dłoń do muszli słuchawki to ANC się wyciszy!”. Fajny, zaiste – aż do momentu, gdy musimy pogadać z kimś kilka minut, albo chcemy zapłacić w sklepie, ograniczając ekspozycję na hałas (nawet jeśli trochę buracko to wygląda). Jabra w 85h rozwiązała to lepiej – na lewej muszli mamy przycisk, przełączający między trybami ANC->off->hear-through. W tym ostatnim nie ma żadnego problemu ze zrozumieniem rozmówcy. Odradzałbym jednak wybieranie opcji „inteligentnej” i pozwolenie aplikacji Jabra Sound na dobranie trybu do rozpoznanej przez niej sytuacji. Po prostu nie. Jeśli jeszcze dodamy do tego idealne przenoszenie naszego głosu podczas rozmowy telefonicznej (w końcu mówimy o firmie obrosłej legendą w aspekcie sprzętów do telekonferencji, w słuchawkach, które dysponują w sumie ośmioma (!) mikrofonami) to nic dziwnego, że nagle – acz zasłużenie – robi się nam 2:2!

Które wybrać?

Odpowiedź na to pytanie wcale nie jest łatwa. Oba modele, w zależności od promocji, cenowo różni od 100 do 300 złotych (na korzyść Jabra 85h), ale przy dobrym układzie promocji może się okazać, że kosztują tyle samo! Myślę, że w sytuacji, gdy wybieramy słuchawki pod kątem słuchania muzyki, Sony WH-1000M3 nie mają konkurencji, absolutnie zmiatając wszystkich na swojej drodze. Jabry natomiast wygrywają w aspekcie, hmm… przyjazności dla użytkownika (tutaj bardzo pasuje mi angielski zwrot „user-friendly”). Są intuicyjne i łatwiejsze w obsłudze, ich bateria wystarcza na 6 (a nawet więcej przy wyłączeniu ANC, ale miałoby to taki sens, jak podpięcie dobrego samochodu pod konia) godzin więcej. No i – co dla wielu jest bardzo ważne – można je sparować z dwoma urządzeniami na raz. W sytuacji, gdy np. na mieście korzystamy ze smartfona, a wieczorem chcemy, nie przeszkadzając domownikom, obejrzeć coś na Netflixie – funkcjonalność nieoceniona.

Oczywiście – ale to nic wielkiego w dzisiejszych czasach – w obu modelach możemy skonfigurować asystenta głosowego. Każdy można też dokładnie skonfigurować przy użyciu dedykowanych aplikacji na smartfony.

Sony kojarzy mi się z wytwornym biznesmenem. Takim, który założy słuchawki w limuzynie, by po powrocie do domu zasiąść przed sprzętem HiFi i emocjonować się dźwiękiem każdego smyczka symfonicznej orkiestry. A Jabra to kolega z pokoju w pracy. Takim, który w autobusie obejrzy na tablecie odcinek serialu, czy Youtube’a, a czasem bez ściągania słuchawek odbierze rozmowę na również połączonym ze słuchawkami telefonie. Na koniec wróci do domu wypoczęty, bez poczucia „wdychania dźwiękowego smogu” przez cały dzień.

A Ty, kim się czujesz? 🙂

Udostępnij: Gdy hałas cichnie… Sony WH-1000XM3 kontra Jabra 85h

Urządzenia

Testujemy Huawei P30 Pro

17 kwietnia 2019

Testujemy Huawei P30 Pro

Na ten telefon – wybaczcie kolokowializm – jarałem się, jak Rzym za Nerona. Już jakiś czas wcześniej, hmmm, powiedzmy, że dochodziły do mnie plotki ;), że aparat fotograficzny nowego Huaweia wyrwie z butów. Gdy więc już ze śliną cieknącą z kącika ust niczym wygłodniały wilczur dorwałem wreszcie P30 Pro, odpaliłem aparat i…

Wow. Testuję telefony od lat i ciężko mnie czymś zaskoczyć. Ale żeby telefon zrobił takie zdjęcie, bez statywu? Zatkało mnie.

 

Wyświetl ten post na Instagramie.

 

#Księżyc #moon @huaweimobilepl #p30pro #darkness

Post udostępniony przez Michał Rosiak (@rosiu36)


Nie oszukujmy się – w ostatnim czasie flagowe smartfony wydają się być bliźniaczo podobne do siebie. O ile Huaweia P30 Pro, można do złudzenia z wyglądu pomylić z edycją ubiegłoroczną, o tyle „w środku” to coś zupełnie innego. Jak dla mnie – mega innowacyjnego. A zanim zobaczycie poniższy film, zastanówcie się, czy nie mielibyście ochoty mieć takiego samego telefonu? Nie musicie go nawet kupować 🙂 – zajrzyjcie na wpis konkursowy, uruchomcie kreatywność i cieszcie się zwycięstwem. Warto spróbować 🙂

Udostępnij: Testujemy Huawei P30 Pro

Oferta

5 powodów, dla których zapragniecie mieć Huawei P30 Pro

12 kwietnia 2019

5 powodów, dla których zapragniecie mieć Huawei P30 Pro

Od premiery Huawei P30 minęły już dwa tygodnie. Zobaczcie nasze pierwsze wrażenia z premiery. W tym czasie miałam okazję przetestować flagowiec chińskiego producenta i sprawdzić, jak spisuje się na co dzień. Testowałam model P30 Pro. Oto moje spostrzeżenia i zarazem pięć powodów, dla których warto mieć ten telefon. Możecie kupić go w sklepie orange ze świetnymi bonusami.

Zrobicie nim niesamowite zdjęcia

Producent kładzie ogromny nacisk na możliwości fotograficzne serii P30. Model, który testowałam, czli P30 Pro został wyposażony w poczwórny aparat Leica: 40 MP, 20 MP, 8 MP i 32 MP   oraz moduł sztucznej inteligencji ułatwiający robienie zdjęć i filmów. W słoneczną sobotę zabrałam więc Manię na spacer i sprawdziłam, czy P30 zdoła ją uchwycić w biegu i co z tego wyjdzie. Efekty możecie zobaczyć poniżej.

Zdjęcia wyszły ostre, co nie jest łatwe przy tak ruchliwym obiekcie 🙂 Aparat  ma udoskonalony układ stabilizacji, co minimalizuje zakłócenia wywołane przez drgania ręki. Na zdjęciach widać też bardzo ładny efekt rozmycie tła, czyli bokeh.

Producent obiecuje, że peryskopowy obiektyw w tylnym aparacie pozwala na wykonanie zdjęć z 3-krotnym zoomem optycznym, 5-krotnym zoomem hybrydowym oraz 30-krotnym zoomem cyfrowym.  Z kolei Tryb SuperMacro umożliwia wykonanie ostrej fotografii z odległości zaledwie 2,5 cm. Faktycznie, na zdjęciach przyrody szczegóły są bardzo dobrze odwzorowane. Zobaczcie, jak wyglądają z bliska pierwsze kwitnące wiosną drzewa.

…także w nocy!

Testem dla możliwości aparatu są zdjęcia nocne. W modelu P30 Pro producent zastosował sensor SuperSpectrum, który wychwytuje więcej światła. Czułość ISO w trybie automatycznym wynosi nawet 410 tys. – parametr ten jest prawie 4-krotnie wyższy niż w poprzednim modelu Huawei P20 Pro. Co to oznacza w praktyce? Zdjęcia nocne są prawie doskonałe. Zobaczcie, jak wygląda zdjęcie wieży Eiffla nocą, widzianej z Placu Trocadero (odległość w prostej linii to ok 700 m).

Wytrzyma 2 dni na jednym ładowaniu

Huawei P30 Pro ma baterię o pojemności 4200 mAh. Producent zapewnia, że to wystarcza na 1,5 do 2 dni standardowego korzystania. Podczas testowania intensywnie korzystałam z telefonu: robiłam zdjęcia, nagrywałam video, często korzystałam z internetu, dzwoniłam i smsowałam. Przy takim korzystaniu musiałam ładować telefon mniej więcej raz na dwa dni. Do zestawu dołączona jest ładowarka Huawei SuperCharge 40W, którą naładujecie telefon do 70%  w 30 min (a nawet trochę krócej). Możecie też szybko podładować baterię – 10 minut wystarczy do osiągnięcia mniej więcej 30%. To już właściwie standard wśród telefonów z wyższej półki. Bardzo doceniam szybkie ładowanie, ponieważ wieczorem często zapominam o podłączeniu telefonu do ładowania, a 30 minut ładowania rano wystarczy na kolejne dni.

Telefon ma też funkcję ładowania bezprzewodowego 15W, a dzięki funkcji ładowania zwrotnego może służyć też za przenośny, bezprzewodowy powerbank – wystarczy zbliżyć smartfon do innego urządzenia, a jego bateria zostanie zasilona energią z Huawei P30 Pro.

Odblokujecie go odciskiem palca

Skaner odcisku palca jest zintegrowany z wyświetlaczem. Odblokowanie działa bez zarzutu, a umiejscowienie skanera w ekranie, pod kciukiem jest znacznie bardziej wygodne niż czytnik umieszczony z tyłu, na obudowie.

Jest po prostu piękny 🙂

Jak przystało na flagowiec, P30 Pro ma minimalistyczny i elegancki design, charakterystyczny dla telefonu z górnej półki. Mamy więc szklane powierzchnie, metalowe ramki i zaokrąglone krawędzie. W Huawei P30 Pro nie zobaczymy już prostokątnego wcięcia na ekranie, zastosowanego w poprzednim modelu, P20 Pro. Zostało ono maksymalnie zmniejszone do tzw. łezki, czyli DewDrop. Huawei P30 Pro jest dostępny w trzech wariantach kolorystycznych: czarnym, białym (opalowym) i niebieskim.  Testowałam egzemplarz w kolorze czarnym i ten kolor wygląda najbardziej elegancko. Trzeba jednak przyznać, że powierzchnia zbiera odciski palców, co jest typowe dla szklanej obudowy.

Jeśli przekonałam Was do Huawei P30 Pro, to znajdziecie go w sklepie Orange: Huawei P30 Pro w Orange. Jeśli jednak Was nie przekonałam, to już w przyszłym tygodniu na blog wjedzie test video Michała Rosiaka – wpadnijcie obejrzeć.

Udostępnij: 5 powodów, dla których zapragniecie mieć Huawei P30 Pro

Oferta

Samsung Galaxy S10+| SZYBKI TEST

26 marca 2019

Samsung Galaxy S10+| SZYBKI TEST

Pod koniec lutego, na blogu Rzecznik opisywał wrażenia z premiery i unboxingu najnowszego Samsunga Galaxy S10.

Jeśli chcielibyście mieć wybrany model z rodziny S10, czyli S10, S10+, lub S10e, to wszystkie są dostępne w sklepie Orange: Samsung Galaxy S10.

Dzisiaj mam dla Was test flagowego modelu z rodziny S10, czyli Samsunga Galaxy S10+. Zobaczcie, czym mnie zaskoczył, co mi się w nim spodobało, a czego mi trochę brakuje.

Ceny Samsunga Galaxy S10+ w Planach Komórkowych

Ceny w Planach Komórkowych, przy nowej umowie, na 24 miesiące.

Plan Podstawowy Plan Standardowy Plan Optymalny Plan Wzbogacony
Całkowity koszt Pierwsza wpłata+rata mc Całkowity koszt Pierwsza wpłata+rata mc Całkowity koszt Pierwsza wpłata+rata mc Całkowity koszt Pierwsza wpłata+rata mc
Samsung Galaxy S10+ 128GB 4 399,00 4399 + 0/mc 4 407,09 999 + 142/mc 4 303,02 799 + 146/mc 4 159,11 199 + 165/mc
Samsung Galaxy S10+ 1TB 6 999,00 6999 + 0/mc 7 003,01 1099 + 246/mc 6 903,01 999 + 246/mc 6 747,20
(36 miesięcy)
699 + 168/mc (36 miesięcy)
Samsung Galaxy S10+ 512GB 5 499,00 5499 + 0/mc 5 511,14 999 + 188/mc 5 411,13 899 + 188/mc 5 243,01 299 + 206/mc

Ceny w Orange Love, przy nowej umowie na 24 miesiące.

Mini Standard Extra Premium
Całkowity koszt Pierwsza wpłata+rata mc Całkowity koszt Pierwsza wpłata+rata mc Całkowity koszt Pierwsza wpłata+rata mc Całkowity koszt Pierwsza wpłata+rata mc
Samsung Galaxy S10+ 128GB 4 391,99 0 + 183/mc 4 391,99 0 + 183/mc 4 200,11 0 + 175/mc 4 007,93 0 + 167/mc
Samsung Galaxy S10+ 1TB 7 008,05 0 + 292/mc 6 912,11 0 + 288/mc 6 744,14 0 + 281/mc 6 504,14 0 + 271/mc
Samsung Galaxy S10+ 512GB 5 496,03 0 + 229/mc 5 400,09 0 + 225/mc 5 256,04 0 + 219/mc 5 016,04 0 + 209/mc

Udostępnij: Samsung Galaxy S10+| SZYBKI TEST

Oferta

Obniżka ceny Samsung Galaxy A7 | SZYBKI TEST

17 stycznia 2019

Obniżka ceny Samsung Galaxy A7 | SZYBKI TEST

Od dzisiaj możecie kupić Samsung Galaxy A7 w obniżonej cenie.  To początek nowej promocji, w której co tydzień będziemy oferować wybrany model w promocyjnej cenie.

Promocja – od 45,01 zł miesięcznie

Jako pierwszy przeceniliśmy popularny smartfon, Samsung Galaxy A7 Dual SIM. W Planie Optymalnym zapłacicie za niego 45,01 zł/mc, co daje łączną cenę urządzenia 1080,14 zł (przed obniżką 1199,99 zł). W Planie Wzbogaconym rata za telefon wynosi 35,01 zł/mc, a łączna cena to 840,14 zł, (przed obniżką 1080,14 zł). Ceny obowiązują przy zawarciu umowy na 24 miesiące.

Na zakupy zapraszam do sklepu orange: Oferta tygodnia: Samsung Galaxy 2017 Dual SIM. Promocja potrwa do 23 stycznia 2019 r. A już 24 stycznia startujemy z kolejną tygodniową promocją. Koniecznie zajrzyjcie na blog.

Samsung Galaxy A7 – bardzo dobra średnia półka

Zrobiłam dla Was szybki test Galaxy A7. Co mogę zaliczyć na plus? Szklana obudowa, która nadaje temu modelowi elegancki sznyt, bardzo dobry potrójny aparat z ultraszerokokątnym obiektywem (120 stopni!) oraz skaner linii papilarnych umieszczony nietypowo, bo z boku telefonu. Co mniej mi się podobało? Zobaczcie materiał video.

Udostępnij: Obniżka ceny Samsung Galaxy A7 | SZYBKI TEST

Dodano do koszyka.

zamknij
informacje o cookies - Na naszej stronie stosujemy pliki cookies. Korzystanie z orange.pl bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza,
że pliki cookies będą zamieszczane w Twoim urządzeniu. dowiedz się więcej