Gaming

Zyskaj do 15 zł na zakup gier i aplikacji w Google Play

21 października 2020

Zyskaj do 15 zł na zakup gier i aplikacji w Google Play

Klienci abonamentowi Orange do 25 października 2020 r. mogą skorzystać z promocji cashback do 15 zł przy zakupach gry lub aplikacji z wirtualnego sklepu. Warunkiem jest skorzystanie po raz pierwszy z opcji wykonania płatności poprzez rachunek operatora. Promocja obejmuje wszystkie produkty dostępne w sklepie Google Play. Zwrot do 15 zł można otrzymać w bieżącym cyklu billingowym, jeśli transakcja została zrealizowana na 5 dni przed zakończeniem cyklu billingowego. Dlaczego warto doliczyć zakup apki  czy gry do rachunku Orange? Przede wszystkim jest to wygodne, to jedna autoryzacja kodem sms, bez haseł i logowań.

Jak zyskać 15 zł na zakup gier i aplikacji?

  1. Wejdź do aplikacji sklepu Google Play na swoim telefonie
  2. Przejdź do ustawień klikając w ikonę w lewym górnym rogu.
  3. Kliknij „Formy płatności”
  4. Wybierz „Skorzystaj z płatności przez operatora Orange”
  5. Wybierz grę lub aplikację, którą chcesz kupić
  6. Potwierdź zakup. Ze zniżki możesz skorzystać do 25 października.

Zniżka nie jest widoczna w aplikacji operatora. Pamiętaj, aby wybrać metodę płatności “Skorzystaj z płatności przez operatora”, potwierdzić zakup i poczekać na SMS. Zniżka na wybrany produkt zostanie naliczona na fakturze operatora.

Więcej informacji o promocji ale także ważne pytania i odpowiedzi znajdują się na https://zagrajznami.com

 

Udostępnij: Zyskaj do 15 zł na zakup gier i aplikacji w Google Play

Gaming

Cloud Gaming – przyszłość gier wideo?

25 września 2020

Cloud Gaming – przyszłość gier wideo?

Cześć, nazywam się Artur i dzisiaj debiutuję na blogu. Będę dzielić się z Wami nowinkami ze świata technologii cyfrowych. Zaczynam od Cloud Gamingu, czyli, jak wielu uważa, przyszłości gier wideo.

Tradycyjny model grania…

Dla tych z Was, którzy się mniej interesują grami komputerowymi lub z terminem Cloud Gamingu spotykają po raz pierwszy, przypomnę, jak działa tradycyjny model gier. Od zamierzchłych lat osiemdziesiątych grę instaluje się i uruchamia lokalnie na posiadanym urządzeniu. Dziś może to być np. komputer PC, w tym laptop, konsola do gier, telefon, czy tablet.

Z biegiem lat sprzedawane urządzenia mają coraz większą moc obliczeniową. Dzięki temu potrafią „uciągnąć” nowe gry o coraz lepszych parametrach grafiki (pokazujące szczegóły, obiekty, cienie, odblaski, światła itp. coraz lepiej i więcej razy na sekundę). Jest to samonapędzający się trend, w którym wychodzą na rynek coraz mocniejsze urządzenia, by sprostać większym wymaganiom gier i vice-versa. Zapaleńcy potrafią  przechwalać się i porównywać liczbą klatek na sekundę, które ich komp wyciąga na grze X na ustawieniach grafiki na poziomie „Ultra”.

Coś w stylu motocyklistów chcących zaimponować kolegom mniejszą liczbą sekund do setki – znamy to z wielu dziedzin i jakoś tak jest że dotyczy to głównie płci męskiej…

…ma istotne wady

Ale taki model ma parę wad. Po pierwsze, jak wydasz kilka tysięcy zł (można i kilkanaście) na „gamingowy” komputer PC, to już za rok wyjdą gry, które lepiej będą działały na nowszym, mocniejszym sprzęcie. Stajesz przed dylematem: albo wymieniasz podzespoły w PC na mocniejsze ($$$), albo w nowych grach obniżasz ustawienia grafiki, by płynnie chodziły bez przycinania obrazu. No, ale wtedy twój kumpel cię przebije w liczbie wyciąganych klatek na sekundę… A za kilka lat wyjdzie jakaś gra, która zwyczajnie już „nie pójdzie” na twoim „złomie”. Zatem, aby nadążyć za grami i kolegami, wcześniej czy później kupujesz nowy hardware, albo upgrade’ujesz obecny. Prócz twojej kasy, jest też druga wada tradycyjnego modelu grania – masowa produkcja urządzeń elektronicznych ma istotny wpływ na zużycie zasobów naturalnych i ocieplenie klimatu Ziemi.

O co chodzi, po co ta moc obliczeniowa?

Dlaczego nowe gry wymagają więcej i więcej mocy obliczeniowej? Inne aplikacje, np. przeglądarka internetowa, edytor tekstu czy arkusz kalkulacyjny tego nie potrzebują. Znamienne jest to, że popularna aplikacja typu „video-on-demand”, dzięki której przeżyliśmy Lockdown 2020 oglądając nasze ulubione seriale i filmy w rozdzielczości Full HD czy nawet 4K, także nie wymaga specjalnie dużo od hardware’u.  Paroletni telewizor, który mocą obliczeniową nie może się równać z rówieśnikiem komputerem PC, bez trudu wyświetla film w FHD/4K. I ten obraz wcale nie jest gorszej jakości od obrazu z najnowszej gry wideo, a nawet jest lepszy. Więc o co chodzi?

Sęk tkwi w tym, że procesor (w tym dedykowany procesor graficzny) PC-ta, konsoli do gier, telefonu czy tabletu musi dynamicznie generować obraz w grze na bieżąco. Nic tu się nie da przewidzieć. Weźmy sobie grę „strzelankę” w trybie multiplayer (np. z 30. innymi graczami z paru krajów). Biegamy po mapie naszą postacią lub czołgiem – ja lubię czołgi :-), kręcimy kamerą na wszystkie strony, postacie pozostałych graczy także poruszają się. Nie zastanawiamy się nad tym, ale co ułamek sekundy oglądamy kilkadziesiąt obiektów na ekranie pod coraz innym kątem. Obiekty się przesuwają, obracają, a wraz z nimi ich tekstury, cienie i odblaski światła. Żeby obraz był przez nasze oko widziany jako płynny, procesor musi go wyliczać… 60 do 120 razy na sekundę (to są te klatki na sekundę, tzw. FPS-y). Jeśli spojrzymy kamerą w lewą stronę, procesor musi policzyć co innego niż jeśli spojrzymy trochę bardziej w lewo, nie mówiąc o spojrzeniu w prawo. To wymaga dużej mocy obliczeniowej, a także dużo prądu.

Nachodzi nowe – Cloud Gaming

I w tym miejscu dochodzimy do nowego modelu grania, który powoli przedziera się na rynek masowy – Cloud Gamingu. Kilku spryciarzy wymyśliło, że grę i ciężkie obliczenia obrazu, można uruchomić nie lokalnie na urządzeniu, ale wynieść na dedykowane procesory i serwery w chmurze obliczeniowej. Następnie gotowy wygenerowany przez nie obraz przesłać na ekran twojego urządzenia przez internet. Czyli mówimy o streamingu gry z chmury. Twoje urządzenie jest sprowadzone do roli terminala – służy do wyświetlenia obrazu, dźwięku oraz przekazuje sterowanie grą do chmury, która przejmuje cały ciężar obliczania grafiki.

Takie rozwiązanie ma wiele zalet:

  • Nawet stare urządzenia bez trudu sobie radzą z przetwarzaniem i wyświetlaniem obrazu Full HD. W trybie Cloud Gamingu możesz więc uruchomić najnowszą grę na najwyższych ustawieniach grafiki na sprzęcie, który np. pamięta czasy, gdy w Polsce rozgrywano Mistrzostwa Europy w piłkę nożną.
  • Nie musisz inwestować tysięcy zł w nowy sprzęt, ani upgrade’ować obecnego.
  • Upgrade’ami chmury się nie przejmujesz – robi to za ciebie dostawca usługi Cloud Gamingu, bez dodatkowych opłat. Zawsze masz topowy hardware, tyle że w chmurze.
  • Nie kupujesz sprzętu = oszczędzasz planetę = nie przykładasz się do pustynnienia województwa łódzkiego i wielkopolskiego = ratujesz żaby.
  • Możesz przenosić rozgrywkę w tej samej grze między różnymi urządzeniami. Np. kończysz grę na konsoli podłączonej do TV, bo musisz iść na trening albo zajęcia, ale w autobusie uruchamiasz tą samą rozgrywkę streamowaną na smartfon.
  • Możesz grać zawsze i wszędzie, w pracy, na wakacjach, w autobusie, na przerwie. Tam, gdzie dotychczas nie było to możliwe.
  • Gry uruchamiasz szybko, niemal natychmiast – nie czekasz aż się ściągnie i zainstaluje np. 40 GB kodu twojej nowo zakupionej gry.

Ma też kilka wad:

  • Usługi Cloud Gamingu są oferowane zwykle za miesięczną subskrypcję kilkudziesięciu zł. Nie ma nic za darmo, ważne żeby w ostatecznym rozrachunku wyszło na plus w porównaniu z zakupem nowego sprzętu. A wychodzi.
  • Potrzebne jest bardzo dobre połączenie internetowe, a kluczowym parametrem jest niskie opóźnienie, tzw. ping. Streamingu gry nie można zbuforować, bo gry nie da się przewidzieć – obraz jest generowany i przesyłany na bieżąco. Prędkość pobierania danych ma też znaczenie, potrzeba co najmniej 10-15 Mb/s). Polecam usługi od Orange, zwłaszcza światłowód 🙂
  • Grasz więcej niż dotychczas. Sporo więcej. Zamiast spacerować, rozmawiać z ludźmi, opowiadać żarty. Jeśli na smartfonie więcej grasz, to zapewne mniej czasu siedzisz na nim na portalu społecznościowym, więc nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło.

Który model wygra?

Moim zdaniem Cloud Gaming znajdzie zagorzałych przeciwników, jak i zwolenników. Jest na tyle obiecujący, że giganci technologiczni (Microsoft, Google, Amazon, Sony, itd.) ładują w niego setki milionów dolarów wierząc, że to przyszłość grania. Też jestem nakręcony na Cloud Gaming, moje pierwsze doświadczenia są bardzo obiecujące. 10 lat temu wchodził streaming muzyki i upowszechnił się. 5 lat temu podobnie potoczyło się ze streamingiem wideo. Czy tak samo będzie ze streamingiem gier? Czas pokaże, a ja trzymam kciuki. W następnym poście napiszę więcej o najnowszej odsłonie Cloud Gamingu, w usłudze „Xbox Game Pass Ultimate” od Microsoft. Stay tuned 🙂

Udostępnij: Cloud Gaming – przyszłość gier wideo?

Gaming

Pieniądze, sława i gry komputerowe, czyli jak rozwija się e-sport  

30 maja 2020

Pieniądze, sława i gry komputerowe, czyli jak rozwija się e-sport   

W wolnej chwili na weekend zachęcam Was do posłuchania kolejnego podcastu z cyklu „Przyszłość jest dziś” przygotowanego przez Politykę Insight, który wspiera Orange Polska. Tym razem, o tym jak profesjonalizuje się i rozwija elektroniczny sport. Kto i jak na tym zarabia? Jaka jest przyszłość wirtualnej rywalizacji?

W podcaście dowiecie się jak producent filmowy Jan Kwieciński trafił do świata e-sportu i co go w nim zaskoczyło? Przekonuje też do zmiany stereotypowego myślenia o graczach i zwraca uwagę na społeczny aspekt gier. Maciej Opielski, wiceprezes x-kom AGO, mówi o rosnącej oglądalności najpopularniejszych wydarzeń, przygotowaniu zawodników i perspektywach  branży. Wreszcie Szymon Kubiak z Devils.one, jednej z największych polskich organizacji e-sportowych, pomaga zrozumieć finansową skalę biznesu.

Od siebie dodam, że dla internetowych graczy, w tym e-sportowców potrzebny jest niezawodny internet. Idealne rozwiązanie to Orange Światłowód. O tym jak najlepsi gracze z niego korzystają pisaliśmy już na blogu.

Podcast „Pieniądze, sława i gry komputerowe” jest dostępny w: Apple Podcasts, SoundCloud, Spotify, Google Podcasts i YouTube.

Udostępnij: Pieniądze, sława i gry komputerowe, czyli jak rozwija się e-sport   

Gaming

Orange Community Cup – kto zwyciężył w Fortnite?

7 października 2019

Orange Community Cup – kto zwyciężył w Fortnite?

W Smart Store Orange przy Marszałkowskiej  w ostatnią sobotę były niesłychane tłumy młodych ludzi.  Tego dnia  odbywały się tu  finały rozgrywek w Fortnite w ramach Orange Community Cup. A było o co walczyć – najlepszy zawodnik otrzymywał 4,5 tys. zł, a cała pula nagród to 27 000 zł.

Co to jest Fortnite? Pytam dla kolegi, oczywiście

Fortnite to gra akcji free-to-play, wyprodukowana 2 lata temu przez Epic Games. Ciesząca się stale  ogromną popularnością milionów graczy na świecie gra, jest popularna także w naszym kraju. To gra z gatunku battle royale, w której uczestnicy grają na specjalnej mapie z uzbrojeniem i przedmiotami pomocnymi w przetrwaniu.

Ale przecież wszyscy to wiecie, choć może nie chcecie się przyznać że graliście. Ja grałem, nawet dałem się w trakcie grania nagrać 😉

Gdy na  początku sierpnia wystartowaliśmy z turniejem  i ruszyła rejestracja  mieliśmy nadzieję, że odzew będzie duży. Ale że tak duży? Absolutnie nie. Przerósł nasze najśmielsze plany. 18 500 osób które zgłosiło się do turnieju, to jak na polskie warunki  otwartych turniejów gamingowych liczba  niespotykana. Osoby te przez kolejne 5 tygodni uczestniczyły w  rozgrywkach  eliminacyjnych, w których ostatecznie wyłoniono  95 zwycięzców. To oni zagrali w 28 września w finale. 10 zawodników zaprosiliśmy do gry w Smart Store przy Marszałkowskiej  a pozostałe 85 osób  rozgrywało  mecze w swoich własnych domach. Patrząc na młodych i bardzo młodych graczy widać że rozgrywane mecze rozpalają  emocje. W salonie Orange w dawnym Sezamie  słychać było tylko stukot klawiatury.

Fortnite to nie tylko gra, to zjawisko.

Streamy  najciekawszych  spotkań przyciągnęły przed ekrany ponad 58 000 widzów, którzy oglądali eliminacyjne mecze w sumie przez 9 850 godzin!

Finał turnieju był streamowany i komentowany online na Twitchu, gdzie średnio oglądało go w każdym momencie ok. 1400 osób.  Całodzienne zmagania oglądało ponad 700 osób  w pięciu Orange Smart Store, poza Warszawą także w Poznaniu, Gdańsku, Wrocławiu i Krakowie. Były  tam  tzw. Viewing Parties, prowadzone przez popularnych, gamingowych twórców internetowych. Była to doskonała okazja aby poznać znanych youtebrów czy streamerów.

TOP 10 najlepszych zawodników Orange Community Cup .

  1. Olaf Kondla [PC]
  2. Michał Jurek [PC]
  3. Artur Gierasimowicz [PC]
  4. Leon Duda [PC]
  5. Maciej Radzio [PC]
  6. Dawid Gucwa [PC]
  7. Jarek Kaleta [PC]
  8. Jakub Świtała [PS4]
  9. Mikolaj Banaszek [PC]
  10. Cezary Dąbrowski [PS4]

Przejrzałem całą listę wygranych, wśród 50 nagrodzonych  nie ma  ani jednej dziewczyny. Fortnite to jednak typowo męska rozgrywka 🙁

Jeżeli chcecie dowiedzieć się nieco więcej o e-sporcie, obejrzyjcie te 3 materiały wideo.

Udostępnij: Orange Community Cup – kto zwyciężył w Fortnite?

Odpowiedzialny biznes

Mądre korzystanie z sieci to w szkołach temat tabu

25 października 2018

Mądre korzystanie z sieci to w szkołach temat tabu

Niedawno jeden z naszych blogerów opisał Offline Challenge – czyli wyzwanie naszej zaprzyjaźnionej Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę, polegające na odcięciu się na 48 godzin od nowych technologii. Kampania trwa i zbiera znakomity odzew. To znakomity pretekst, aby pójść krok dalej i rozpocząć debatę o tym, jak dzieci i nastolatki korzystają z komputera, internetu i telefonów komórkowych.

Jako Fundacja Orange jesteśmy partnerem badań EU Kids Online 2018. Znamy wstępne wnioski z raportu, który bierze pod lupę cyfrowe zwyczaje polskich nastolatków. Co z nich wynika?

  1. Młodzi korzystają z internetu głównie za pośrednictwem smartfonów (9 na 10 nastolatków)
  2. Komputery stacjonarne są w mocnej defensywie – ledwie 40 proc. nastolatków w ogóle z nich korzysta.
  3. Tylko 1 na 10 nastolatków, mimo olbrzymich możliwości (co też promujemy naszymi programami dla szkół), tworzy i kreuje swoje własne treści w sieci.
  4. Last but not least: wszyscy uczniowie mają lekcję informatyki, ale aż 40 proc. z nich nie ma w szkole ustalonych zasad korzystania z internetu a jeszcze więcej, bo 45 proc. nigdy nie rozmawiało z nauczycielem o dobrych zasadach postępowania w sieci.

Cyberbulling, dzielenie się wrażliwymi danymi, pornografia – to tylko kilka z rozprzestrzeniających się jak szarańcza zjawisk, które grożą nastolatkom nienauczonym jak poruszać i zachowywać się w internecie.

Walczymy o to, aby poziom świadomości (uczniów, nauczycieli, rodziców) wzrastał. Trzymajcie kciuki, naprawdę się przydadzą.

Pełen raport EU Kids Online 2018 zaprezentujemy w grudniu.

Udostępnij: Mądre korzystanie z sieci to w szkołach temat tabu

Dodano do koszyka.

zamknij
informacje o cookies - Na naszej stronie stosujemy pliki cookies. Korzystanie z orange.pl bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza,
że pliki cookies będą zamieszczane w Twoim urządzeniu. dowiedz się więcej