Bezpieczeństwo

Jak nie wygrać iPhone’a 9?

19 kwietnia 2018

Jak nie wygrać iPhone’a 9?

Jeśli trafia do Was informacja, że właśnie dostaliście nagrodę (mimo, że nie braliście udziału w żadnym konkursie), można w zasadzie założyć, że każdy zorientuje się, że to ściema grubymi nićmi szyta. Dlaczego w zasadzie? Ano dlatego, że statystyki CyberTarczy pokazują, że wielu z Was wchodzi w interakcję z tego typu witrynami! Być może, w co mocno wierzę, nie z własnej woli.

Wybraniec, czy frajer?

„Zostałeś wybrany, przetestujesz iPhone’a 9!”. Brzmi jak wielka sprawa, choć Apple nie uchyliło jeszcze nawet rąbka tajemnicy o swoim nowym smartfonie. W ostatnich kilku tygodniach obserwujemy wysyp tego typu witryn, który można by już określić mianem hekatomby. Nie musi to – na szczęście – oznaczać, że ktokolwiek z Was kliknął na swoim telefonie w linki na stronie z tytułowego obrazka. Czy raczej „kliknąłby”, bowiem klienci usług Orange Polska zamiast strony zobaczą ostrzeżenie o phishingu. Jednak mimo tego, iż staramy się Was ustrzec zanim padniecie ofiarą, warto się zastanowić, dlaczego zostaliśmy przekierowani właśnie na taki oczywisty scam? Rzetelne witryny i sieci reklamowe unikają tego typu rzeczy jak ognia (inaczej wpadają pod ostrze miażdżącej krytyki klientów). Można więc z dużym prawpodobieństwem założyć, iż wcześniej weszliśmy (świadomie lub przypadkiem) na witrynę, którą można określić mianem „szarej strefy” (i tu znaczące mrugnięcie w moim wykonaniu), bądź taką skupiającą się na sferze kontaktów, którą określamy mianem intymnej.

Zamiast dać iPhone’a 9 – zabiorą dane

Nie zrozumcie mnie źle, nikogo nie krytykuję i nie oceniam. Raczej – jak zawsze – staram się otworzyć Wam oczy i pomóc zdać sobie sprawę z tego, jak można ograniczyć ryzyko w sieci i niepotrzebnie nie kusić licha. Co jednak zrobić, gdy już je skusiliśmy, a strona, na którą zostaliśmy przekierowani, nie trafiła jeszcze do CyberTarczy (acz pracujemy regularnie, by blokować je zanim pojawią się na Waszych telefonach)? Przede wszystkim w nic nie klikać. To, co widzimy na ekranie telefonu, może być mylące i jedynie zasłaniać faktyczną schowaną treść, którą mamy kliknąć. Najlepiej zamknąć bezpośrednio okno przeglądarki. Zagrożenie, o którym piszę, usiłowało tylko wyciągnąć od nas dane i zgody marketingowe. Równie dobrze możemy jednak trafić na takie, które będzie chciało wykorzystać podatności przeglądarki, czy zainstalowanego oprogramowania, by „obdarzyć” nas malware’em.

Bo o tym, że nie macie niczego wpisywać, chyba nie muszę mówić? Każdemu z Was życzę wygrania iPhone’a 9 🙂 Ale tylko w konkursach, w których weźmiecie udział.

Udostępnij: Jak nie wygrać iPhone’a 9?

Urządzenia

Sceptyka tydzień z iSprzętami

14 kwietnia 2018

Sceptyka tydzień z iSprzętami

Choć od premiery iPhone’a 2G produkty Apple zawojowały rynek urządzeń mobilnych, mnie nieprzerwanie ciężko przekonać do produktów z jabłkiem w logo. Od zawsze korzystam z pecetów, używam smartfonów z Androidem i jest mi z tym dobrze. Nie potrzebuję zmiany. Gdy jednak nadarzyła się okazja, zdecydowałem się, by przez tydzień (z wyjątkiem godzin pracy i firmowego peceta) używać wyłącznie urządzeń Apple – MacBooka Pro z 15-calowym ekranem, 12,9-calowego iPada Pro i oczywiście iPhone’a, model 8 Plus.

Sprzęt warty pół samochodu

W zasadzie każdy z elementów tego zestawu już od początku robił wrażenie. Telefon – bo dostałem egzemplarz w kolorze… różowym, tablet – rany, jaki on jest ogromny, laptop… Cóż, o nim mógłbym pisać najwięcej. Lekki, smukły, idealnie spasowany, z niekończącą się chyba baterią – wiedziałem, że spodoba mi się najbardziej z testowanych sprzętów. No i wspominając o wrażeniach nie można zapomnieć o ostatnim, ale nie najmniej istotnym. Podpisując protokół wypożyczenia zdałem sobie sprawę, że wrzucając sprzęty do bagażnika podwoję wartość niespełna półrocznego służbowego samochodu. 20 tysięcy złotych (z czego mocno ponad połowa to MacBook). Zaskoczenie? Chyb… chociaż nie – po prostu zdecydowanie nie. Apple nie ukrywa, że swoje produkty pozycjonuje przede wszystkim w kierunku użytkowników biznesowych, dla których istotniejsza od kwoty do wydania jest jakość sprzętu i współpraca jego elementów w ramach ekosystemu. A tu nawet niżej podpisany zatwardziały pecetowiec/Androidowiec przyzna, że sadowniczy system nie ma konkurencji.

DEP, VPP i nie tylko, czyli magiczne akronimy

Na początek parę słów o tym, czego nie widać. „Napisz o DEPie” – usłyszałem, odbierając sprzęt do testów. O ile z punktu widzenia zwykłego użytkownika Device Enrollment Program to coś, co kompletnie go nie obchodzi, to – paradoksalnie – wielki plus całego ekosystemu. Na użytkowanie sprzętów mobilnych powinniśmy bowiem spojrzeć z dwóch perspektyw. Pierwsza to Twoja, czy moja, generalnie – zwykłego użytkownika. Dla nas sprzęt ma po prostu działać. Przy korzystaniu z urządzeń służbowych obowiązują oczywiście jakieś obostrzenia, polityki bezpieczeństwa, możliwość zdalnego wymazania, ale to generalnie problem administratora. To on, jak będzie musiał znaleźć telefon „Pani Hermiony z księgowości”, czy też zdalnie wymazać dane z tabletu „Prezesa Severusa”, to „coś sobie tam zainstaluje”.

Sęk w tym, że właśnie nie musi niczego instalować, a odpowiedniej konfiguracji można dokonać tak naprawdę już wtedy, gdy sprzęt zejdzie z linii w fabryce. Gdy my odfoliowujemy pudełko z naszym sprzętem, to wszystko jest już skonfigurowane. Zrobiło to na mnie spore wrażenie. Podobnie zresztą jak VPP, czyli Volume Purchase Program. Zainstalować aplikacje, najlepiej dedykowane dla różnych grup pracowników? Kupić X licencji i rozdystrybuować je po odpowiednich urządzeniach? Żaden problem. I nie wymaga to instalacji żadnego zewnętrznego softu. No i oczywiście konteneryzacja – pełne logiczne rozdzielenie treści prywatnych i służbowych, bez możliwości interakcji między nimi.

Jeden sprzęt z trzema ekranami

Dobra, marzenia administratorów firmowych sieci to jedno, ale jak się z tego wszystkiego na co dzień korzysta? Zanim zacząłem testy, słyszałem peany o pracy na „sprzęcie, działającym w ramach jednego, spójnego ekosystemu”. I tak jak niezmiernie mierzi mnie ostentacyjny marketing Apple, tak – cholera – to działa!

Możliwość odpisania na maila na dowolnym urządzeniu już od dawna nie jest dla mnie żadnym szokiem, ale obsługa SMSów z poziomu komputera to już coś, co zrobiło na mnie spore wrażenie. Głęboka integracja elementów ekosystemu – możliwość odpisania na wiadomość wysłaną na iPhone’a na klawiaturze MacBooka, intuicyjne odpalenie na iPadzie prezentacji przygotowanej na MacBooku, odebranie na komputerze rozmowy z telefonu, wrażenie, że wszystkie trzy urządzenia tak naprawdę stanowią jedność z trzema ekranami – to po prostu znacząco ułatwia codzienną pracę.

Touchbar rozwalił system

Jak wspominałem wcześniej, największe wrażenie z trzech testowanych urządzeń zrobił na mnie MacBook Pro. Aluminiowa obudowa, fakt, iż mamy do czynienia ze sprzętem cieniutkim i lekkim, bateria, która przy nieprzesadnym korzystaniu wytrzymała kilka dni… OK, to wszystko jest super, ale na mnie największe wrażenie zrobił… touchbar. Chwaląc się testami na Twitterze przynajmniej od kilku obserwujących usłyszałem, że „to przecież tylko gadżet”. No właśnie kurczę nie! Podszedłem doń bardzo sceptycznie, jak do wszystkiego, co wymyślone w Cupertino ;), a tymczasem korzystałem z jego funkcji od pierwszej minuty, przez cały okres testów. Menu kontekstowe na dotykowym pasku, przyjmujące odpowiedni kształt i funkcje w zależności od otwartej aplikacji to rzecz genialna w swojej prostocie. Youtube? Mamy przyciski obsługi wideo i możliwość płynnego przewijania paskiem, bez zasłaniania obrazu, bez przycięć, jak na sprzęcie do montażu. Spotify? Głośność i zmiany utworów. Office? Najpopularniejsze opcje, zależne od otwartej aplikacji. Google Inbox? Skróty do obsługi maila. Intuicyjne i oczywiste. Touchbar rozwalił system.

Profesjonalne rysunki bez kawałka papieru

Niemal 13-calowego iPada Pro potraktowałem bardziej jako ciekawostkę. Mam przyjemność być w gronie tych wyjątkowych ludzi, którzy od lat regularnie korzystają z tabletów, jednak dla mnie nawet 10 cali to za dużo, a ośmiocalowca używam do oglądania seriali w drodze autobusem do pracy. Tymczasem – ironia nieprzypadkowa, wybaczcie, ale nie mogłem się powstrzymać – ktoś, kto korzysta z iPada Pro raczej nie jeździ autobusem. Ten piekielnie drogi sprzęt, zwłaszcza w połączeniu z Apple Pencil, wyobrażam sobie przede wszystkim jako narzędzie pracy profesjonalnych grafików. Na ekranie mieści się nieporównywalnie więcej, niż na 8-calowym maleństwie, dokładamy do tego profesjonalny rysik, jedną lub kilka profesjonalnych aplikacji, parę/naście godzin/dni pracy i możemy zobaczyć dzieło sztuki, do powstania którego zużyto całe zero kartek papieru, ocalając przynajmniej jedno drzewo. Mój syn też trochę porysował, ale zdecydowanie bardziej podobało mu się granie w Clash Royale na ekranie wielkości mojego telewizora z lat wczesnego liceum 🙂

No i – last, but not least – iPhone. Z trzech testowanych urządzeń to z niego korzystałem najczęściej, acz nie ukrywam, że wtedy, kiedy mogłem, na SMSy odpowiadałem na komputerze, a filmy po dotarciu do domu „przerzucałem” na wielki ekran iPada. Nigdy nie ukrywałem, że gdy zastanawiam się nad telefonem dla siebie, pierwszy poziom wyboru to „Android albo… nie” 🙂 Nie zmienia to jednak faktu, że użytkownikom iPhone’ów zazdroszczę szybkości i płynności działania ich urządzeń. Model 8 Plus nie stanowił pod tym względem różnicy – niezależnie od tego ile i jak wymagających aplikacji otworzyłem, działał płynnie, a przy próbie przełączenia okazało się, że te otwarte wcześniej wciąż działają. Tak, wciąż brakowało mi możliwości ustawienia sobie na pulpitach takich widżetów, jakie chcę, ale jestem w stanie zrozumieć ludzi, którym to nie przeszkadza. Jeśli też jesteście w tym gronie 😉 – zajrzyjcie do naszego sklepu.

To może uzależnić

Tydzień z mobilnymi (no bo – było nie było – MacBooka da się bez problemu schować do plecaka) produktami Apple w zasadzie nie zmienił mojej opinii o produktach z Cupertino. Na pewno nie na gorsze 😉 Od kiedy pamiętam, byłem zdania, że kluczem do sukcesu sprzętów z nadgryzionym jabłkiem w logo jest ich współdziałanie ramach ekosystemu Apple. Gdy miałem okazję to sprawdzić, jedynie utwierdziłem się w takim przekonaniu.

O ile zwykłego użytkownika może boleć portfel, gdy dotrze do kasy, może mieć pewność, że dostanie sprzęt, który nie zawiedzie go przez długie lata, będzie bezpieczny (o ile sam nie złamie na nim zabezpieczeń), ale kluczem wydaje się być fakt, że te wszystkie urządzenia naprawdę działają razem jak jedno. To może uzależnić i przestaje mnie dziwić to, że są ludzie, którzy (czasami nawet na przekór rozsądkowi 😉 ) dokładają do swojego „parku maszyn” kolejne sprzęty z jabłkiem. I – choć Apple to wciąż nie moja bajka – kurczę, jestem w stanie ich zrozumieć. No i ten touchbar…

Sprzęt do testów otrzymałem dzięki uprzejmości firmy Cortland.

Udostępnij: Sceptyka tydzień z iSprzętami

Oferta

WiFi Calling dla iPhona 5S w Orange

30 marca 2018

WiFi Calling dla iPhona 5S w Orange

Dobra wiadomość dla użytkowników nieco starszego, choć nadal bardzo popularnego iPhona 5S. Przyszła wiosna! Fajnie prawda? 😉

Jeszcze fajniejsze jest to, że właśnie rusza aktualizacja oprogramowania, która włączy Wam możliwość korzystania z WiFi Calling w sieci Orange. Wiem co powiecie – nareszcie! 🙂 Sądząc po pytaniach pojawiających się na blogu, sprawa WiFi Calling na iPhonach była dla Was jedną z bardziej interesujących. Przypomnę, że niemal rok temu – 28 marca też ruszyła aktualizacja, która włączyła WiFi Calling i VoLTE na iPhone 7 i 7 Plus, iPhone 6 oraz 6 Plus a poza tym na iPhone SE. Nieco osamotnieni pozostali właściciele iPhona 5S. Do dziś był to jedyny smartfon, który technicznie umożliwiał korzystanie z WiFi Calling, jednak brakowało tej opcji w sofcie. Trochę to trwało, ale się udało. Mimo, że od premiery 5S minęło sporo czasu doczekał się i on.

Przygotuj się na WiFi Calling z iOS 11.3

Jeśli więc macie iPhona 5S, możecie zacząć wypatrywać na jego ekranie informacji o dostępnej aktualizacji iOS. WiFi Calling otrzymacie bowiem wraz z instalacją iOS 11.3. Choć tylko w Orange jest Was około 100 tysięcy – nie martwcie się, dla wszystkich wystarczy i nie przewidujemy konieczności stania w kolejce na mrozie. Nie wszyscy jednak od razu dostaną powiadomienie o możliwości aktualizacji. Jest ona wprowadzana na całym świecie, więc by uniknąć przeciążeń serwerów będzie przebiegać falami, rozłożonymi na kilka dni. Miejcie zatem odrobinę cierpliwości. W tym czasie możecie zrobić porządki w swoim telefonie, zaktualizować kontakty, zrobić kopię zapasową i wyczyścić obudowę. Może jakieś nowe etui? Skoro będzie miał nowe możliwości – niech wygląda jak nowy, należy mu się. 😉

Pamiętajcie by mieć naładowaną baterię, co pozwoli na sprawne i bezpieczne pobranie, a także zainstalowanie oprogramowania. Całość nie zajmie więcej niż kilka chwil (to najlepsza miara czasu dla takich operacji) ;). Jak pamiętacie, w przypadku iPhona nie trzeba pobierać aplikacji dla WiFi Calling, wystarczy włączyć usługę w ustawieniach. Dzięki temu, już po upływie kolejnej chwili od zakończenia aktualizacji będziecie mogli wykonać pierwsze połączenie przez WiFi i sprawdzić jego zalety.

To chyba wszystko – w telegraficznym skrócie. Aby umilić sobie czas oczekiwania możecie się zapoznać z iOS 11, jeśli go jeszcze nie znacie – wszystko, co trzeba znajdziecie na stronach Apple’a. Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej o WiFi Calling, do czego służy, kiedy się przydaje i jak działa – polecam wpis Piotrka sprzed roku – kiedy usługa ruszała na pierwszych smartfonach w sieci Orange.

 

 

Udostępnij: WiFi Calling dla iPhona 5S w Orange

Oferta

Okazje na Black Friday w Orange

23 listopada 2017

Okazje na Black Friday w Orange

Jeszcze parę lat temu nikt o tym nie słyszał, a jednak z roku na rok – dzień totalnych wyprzedaży znany na zachodzie pod nazwą Black Friday – zyskuje coraz większą popularność w naszym kraju. Nic dziwnego bo, to świetna okazja nie tylko by taniej kupić coś fajnego dla siebie, ale także by zaopatrzyć się w świąteczne prezenty dla bliskich.

W Orange ta okazja kumuluje się dodatkowo z ofertą świąteczną, w której można wybierać zestawy dla siebie i najbliższej osoby albo dla całej rodziny. Dzięki temu, pod choinką mogą znaleźć się smartfony, telewizory 4K, a nawet konsole, komputery i akcesoria z naszej oferty dla graczy. Do tego oczywiście proponujemy bogatą ofertę telewizyjną, światłowodową, internetową i komórkową. Jak wiecie, można ją łączyć w pakiet Orange Love – oszczędzając w ten sposób na comiesięcznych abonamentach, czyli połączyć przyjemne z pożytecznym. Warto przy tym przypomnieć, że w ofercie świątecznej, na kupujących Orange Love czeka też super prezent. To smartfon Samsung Galaxy J3 (2016) dual SIM, który można dostać za 1 zł. Uwaga – to nie jest cena na start, ale jego całkowity koszt. To naprawdę smartfon za 1 zł. Jeśli mimo wszystko ktoś chciałby kupić wyłącznie telefon – dla niego też mamy coś ciekawego na Black Friday – pisał o tym Piotrek.

Do poniedziałku ceny jeszcze bardziej      w dół

Żeby jeszcze bardziej uatrakcyjnić przedświąteczną ofertę, od czarnego piątku – 24 listopada, aż do poniedziałku – 27 listopada obniżamy (po raz kolejny i kolejny) ceny smartfonów oraz towarzyszących im akcesoriów. W dół idą też ceny konsoli Xbox One S 500 i tabletów Huawei MediaPad. Konsolę w zestawie z grą można kupić nawet o 240 zł taniej, podobnie jak sporą część smartfonów. Ceny wielu z nich spadają nawet o ponad 300 zł. Przez weekend tanieją m.in:

  • Huawei P8 Lite,
  • Huawei P9 dual sim,
  • Huawei MediaPad T2 10.0,
  • Huawei MediaPad T2 8.0 Pro,
  • LG Q6,
  • LG K10 (2017)
  • Samsung Galaxy A5 (2017),
  • Samsung Galaxy S8.

Jeszcze większa gratka czeka na tych, którzy chcą kupić iPhona 7 32GB. W Planie Komórkowym – Wzbogacony, zapłacą za niego o 408 zł mniej, a przy wyborze pakietu Orange Love, nawet w jego podstawowej wersji zaoszczędzą 530 zł – na samym smartfonie.

Wszystkie wymienione smartfony można kupić także w zestawach z fajnymi akcesoriami. Znajdziecie wśród nich dodatkowe „plecki”, szkła ochronne, powerbanki, słuchawki BT lub zestawy czyszczące.

Black Friday dla wszystkich

Black Friday to także okazja do tańszych zakupów w ofercie Orange dla Firm. Zasady są podobne, bo co komplikować. W obu ofertach – dla klientów indywidualnych i dla firm, wielkość obniżek dla poszczególnych asortymentów jest różna. Zależą od wartości wybranego abonamentu lub pakietu. Szczegóły bez kłopotu znajdziecie (już jutro) na naszej stronie www, a także u konsultantów w naszych Salonach i na infolinii 801 234 567.

I na koniec refleksja… Zastanawiałem się, skąd wzięła się nazwa Black Friday? Brzmi trochę ponuro, a z punktu widzenia polujących na cenowe okazje – raczej nie pasuje. Szukałem odpowiedzi w internecie, ale jak się okazuje sprawa genezy Black Friday wcale nie jest jednoznaczna. Krąży na ten temat wiele teorii i chyba żadna do końca do mnie nie przemawia. Mówią za to liczby… Znalazłem informację według, której w samych Stanach Zjednoczonych, tego dnia większe zakupy robi… blisko 250 milionów ludzi. Szacuje się, że wydają oni łącznie około 50 miliardów (50 000 000 000) dolarów. A ile Wy macie w planie wydać w weekend?

Udostępnij: Okazje na Black Friday w Orange

Oferta

W oczekiwaniu na iPhone X

27 października 2017

W oczekiwaniu na iPhone X

Siedzę przed ekranem komputera, a przede mną, na całkowicie pustym, białym polu – na czerwono i fioletowo mieni się znak X. Przyznaję, że zatrzymał mnie – wpatruję się, myślę, co może oznaczać, co się za nim kryje?

To chyba najlepsza metafora dla tego, co niebawem ma się zdarzyć, czyli pojawienia się w naszych sklepach całkowicie nowej generacji najpopularniejszego produktu Apple – iPhone’a.

W tym roku fani Apple’a mają więcej niż zwykle powodów do zadowolenia, ale też niespokojnego oczekiwania. Firma zafundowała im aż trzy duże premiery, choć nie ulega wątpliwości, że ta trzecia – najważniejsza właśnie się zbliża – pozostał jeszcze tydzień…

Nie będę tu powielał informacji o zaletach jubileuszowego modelu iPhone’a. Dokonale wiem, że Ci z Was, którzy na niego czekają znają je na wyrywki i nie mają wątpliwości, że…  To będzie tydzień oczekiwania i lekkiej niepewności, bo zewsząd słychać, że zainteresowanie najnowszą generacją iPhone jest na prawdę bardzo duże. To sprawia, że na całym świecie popyt jest ogromny i pojawiają się obawy, czy w dniu premiery będzie ich wystarczająco dużo? Czy wszyscy chętni będą mogli go kupić już na początku przyszłego miesiąca?

Niestety nie odpowiem Wam dzisiaj na to pytanie, ale…

Dla tych z Was, którzy już teraz chcieliby zawalczyć o swojego nowego iPhone’a X i zająć pierwsze miejsca w kolejce, mam dobrą wiadomość. Właśnie ruszyła przedsprzedaż w Orange. W ofercie mamy wersje z pamięcią o pojemności 64 oraz 256 GB. Obie w kolorach Silver i Space Grey. W przedsprzedaży mamy też ofertę dla klientów prowadzących firmy. Ruszyła chwile później ale już jest – tutaj.

Na naszej stronie znajdziecie wszystkie informacje, które pomogą Wam one zdecydować, co wybrać i złożyć zamówienie. Na szczęście na www nie ma ścisku i kolejki, więc można się spokojniej zastanowić, ale niech Was to nie zmyli. Warto się pospieszyć, bo zamówienia złożone w przedsprzedaży będą realizowane jako pierwsze – według kolejności ich składania. Od siebie dodam, że  jesteśmy przygotowani i możecie być pewni, że zrobimy wszystko, by jak najszybciej dostarczyć Wam iPhone X, którego u nas zamówicie 🙂

A póki co, wszyscy możemy jeszcze trochę popodziwiać X w witrynie Apple’a, zanim wyjmiemy je z pudełka…

 

Udostępnij: W oczekiwaniu na iPhone X

Dodano do koszyka.

zamknij
informacje o cookies - Na naszej stronie stosujemy pliki cookies. Korzystanie z orange.pl bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza,
że pliki cookies będą zamieszczane w Twoim urządzeniu. dowiedz się więcej