Rozrywka

Cztery asy w talii Open’era

Kasia Barys Kasia Barys
29 stycznia 2018
Cztery asy w talii Open’era

Znamy już czterech headlinerów Open’er Powered by Orange. Na terenie lotniska Gdynia – Kosakowo na rozpoczęcie wakacji zagrają asy współczesnej muzyki. Do Depeche Mode, Gorillaz i Bruno Marsa dołączył zespół Arctic Monkeys.    A więc jak na dzisiaj wygląda line-up?

4 lipca - ponad trzy lata od ostatniego koncertu, ponad cztery i pół roku od wydania rewelacyjnego albumu „AM” wraca Arctic Monkeys.  Alex Turner, Matt Helders, Jamie Cook, Nick O’Malley 12 lat temu wstrząsnęli światem za sprawą albumu „Whatever People Say I Am, That’s What I’m Not” – nadal najszybciej sprzedającego się debiutu w historii brytyjskiej muzyki, zdobywcy Mercyury Prize, BRIT Award, NME Award, Q Award i dla najlepszej płyty 2016 roku. Ostatnia płyta „AM” z 2013 roku to dla wielu ich najlepszy album. „AM” przyniósł grupie kolejne nagrody – powtórka z BRIT Awards i NME Awards! Fani Arctic Monkeys usłyszeli „AM” praktycznie w każdym zakątku globu, ale po trzech latach koncertowego milczenia chyba nie ma na świecie osoby, która nie czeka na powtórkę. Rok 2018 jest tym momentem. Choćby dla fanów z Polski, którzy zobaczą i usłyszą Arctic Monkeys dokładnie pięć lat po ich ostatnim polskim koncercie.

5 lipca - to będzie pierwszy festiwalowy koncert Depeche Mode w Polsce.  Depeche Mode, jeden z najbardziej wpływowych i jednocześnie ukochanych zespołów wszech czasów. Sprzedali 100 milionów płyt, a ich koncerty zobaczyło ponad 30 milionów fanów na całym świecie. Przez blisko cztery dekady ich czternaście albumów studyjnych (w tym ostatnie dzieło zatytułowane „Spirit”) dotarło do najwyższych miejsc na listach przebojów w ponad 20 krajach, w tym oczywiście w Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii.

6 lipca – po raz pierwszy na festiwalowej scenie w Polsce wystąpi Gorillaz.

To jeden z najbardziej unikalnych i ikonicznych zespołów. Stali się globalnym zjawiskiem i osiągnęli sukces, który stał się przełomem w muzyce popularnej. Debiutancki album Gorillaz sprzedał się w nakładzie 6 milionów egzemplarzy i zawierał uwielbiane po dziś dzień single "Clint Eastwood" i "19-2000". Następca debiutu, wydany w 2005 roku „Demon Days”, przyniósł im jeszcze większą popularność, a single „DARE", „Dirty Harry” i nagrodzony Grammy "Feel Good Inc.” stały się hitami w Europie i Ameryce. Ten moment to także ich pierwszy nr 1 w Wielkiej Brytanii – na szczyt listy wspiął się "DARE" - oraz opinia jednej z najlepszych płyt roku.

7 lipca - będzie można szaleć przy charyzmatycznym Bruno Marsie.

To piosenkarz, autor tekstów, producent i muzyk, który dzięki swojemu niezaprzeczalnemu talentowi, zarażającemu optymizmowi sprzedał ponad 170 milionów singli na całym świecie! Obecnie jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych artystów scenicznych z dziesiątkami sukcesów na koncie, by wspomnieć tylko dwudziestokrotne (!!!) nominowanie do nagrody Grammy i jej wielokrotne zdobycie. Jego najnowszy album "24K Magic" oraz tytułowy singiel "24K Magic" stały się międzynarodowymi przebojami dominując listy sprzedaży w 2016 i na początku 2017 roku. Przy okazji premiery nowego albumu, Mars przedstawił plany gigantycznej trasy koncertowej "24K Magic World Tour", na którą kupiono ponad milion biletów tylko w ciągu jednego dnia!

Ale oczywiście line-up jest duuuużo większy. Na Open'er Powered by Orange wystąpią także Massive Attack, Kaleo, MO, David Byrne, Fleet Foxes i Sevdaliza. Informację o sprzedaży biletów znajdziecie tutaj.

Komentarze

emitelek
emitelek 14:13 29-01-2018

Na DM bym poszedł, chociaż mam ich 7 lutego u siebie 😉
http://www.tauronarenakrakow.pl/wydarzenia/depeche-mode-global-spirit-tour/

Odpowiedz
    pablo_ck
    pablo_ck 22:22 29-01-2018

    Na DM też bym poszedł, chyba mamy emitelek podobne gusta muzyczne ;p

    Odpowiedz
      mike278
      mike278 15:38 30-01-2018

      Co Wy tam wiecie o byciu „depeszem” 😉
      Też bym ich chętnie obejrzał, posłuchał i zaliczył muzyczny odlot. Aż wypada płakać rzewnymi łzami że nie byli w zeszłym roku na OWF.

      Odpowiedz
robert
robert 11:01 30-01-2018

Gorillaz to Joker 🙂

Odpowiedz
Pan Pikuś
Pan Pikuś 15:13 30-01-2018

Kasiu przyznaj, sprawdzałaś w necie jak się pisze wszech czasów? 🙂

Odpowiedz

Bezpieczeństwo

Phishing na chmurę

Michał Rosiak Michał Rosiak
25 stycznia 2018
Phishing na chmurę

Gdyby każdy, kto nigdy nie dostał maila phishingowego, miał położyć jeden kamień, mam wrażenie, że przez powstałą budowlę bez problemów przejechałby samochód. Ba, hulajnoga by przejechała. Może nawet by jej nie zobaczyła. Choćby dlatego, że przeszło połowa e-maili, które krążyły po internecie w 2017 roku to spam. A znacząca większość spamu to w dzisiejszych czasach właśnie phishing. Nie wiem, jak Wy, ale ja dawno nie dostałem takiego stricte spamu, reklamującego szarą strefę lekarstw sprzedawanych normalnie na receptę, czy powiększania tego i owego. Jeszcze kilka lat temu było to normą. Dziś między pojęciami spamu i phishingu można bez większego ryzyka postawić znak równości.

Dokument-niespodzianka?

Do CERT Orange Polska wpadł ostatnio ciekawy przypadek phishingu, potencjalnie niebezpieczny dla części internautów w dobie wszechobecnych internetowych chmur i udostępniania za ich pomocą plików.

Kogóż z nas choć raz w życiu nie pokonała ciekawość? Nieoczekiwana przesyłka na poczcie, niespodzianka od nieznajomego na biurku w pracy... Może więc warto kliknąć, skoro "ktoś wysłał ci dokument", by zobaczyć co tam jest?

Nie warto. Przede wszystkim dlatego, że tego typu informacje nigdy nie przychodzą od "Someone". Zawsze w polu nadawcy, bądź w treści znajduje się imię i nazwisko lub przynajmniej adres e-mail nadawcy. Sytuacja, gdy otrzymujemy takiego maila, jak powyższy, powinna natychmiast zapalić Wam w głowie czerwoną latarnię, w efekcie czego skasujecie wiadomość (a jeszcze lepiej, wyślecie ją na adres cert.opl@orange.com). Jeśli otrzymacie informację z adresem e-mail, przed kliknięciem warto sprawdzić, czy jest Wam znany. W przypadku jakichkolwiek wątpliwości - skontaktować się z domniemanym nadawcą przed kliknięciem w cokolwiek. Pół biedy, jeśli przestępcy chcą tylko wyłudzić wasze loginy i hasła (choć tego ryzyka też nie wolno bagatelizować). Taki atak zazwyczaj kończy się instalacją złośliwego oprogramowania na naszym urządzeniu, po kliknięciu w link, lub otwarciu załącznika.

Komentarze


Oferta

e-SPORT już w Orange TV

Wojtek Jabczyński Wojtek Jabczyński
25 stycznia 2018
e-SPORT już w Orange TV

Za oknami zima w pełni, a ja mam gorącego newsa. Jak sądzę szczególnie ucieszy on tych z Was, którzy kochają najmłodszą z dyscyplin sportowych, czyli e-sport.

Kasia przedstawiła Wam zmiany jakie, zaszły w naszej ofercie telewizyjnej, która wzbogaciła się o wiele nowych kanałów. A ja chciałbym opowiedzieć o jednym z nich - pierwszym w Polsce kanale telewizji, w stu procentach poświęcony sportom elektronicznym http://esptv.pl/. Możecie go oglądać już w podstawowym pakiecie telewizji Orange – Optymalny. Kanał jest dostępny bez żadnych dodatkowych opłat. Jeśli macie telewizję Orange, e-Sport znajdziecie na pozycji 129. Jeśli nie macie naszej telewizji, cały pakiet możecie zamówić tutaj lub w ofercie Orange Love dla graczy. „Z kronikarskiego obowiązku” przypomnę tylko, że za światłowodowy internet do 100 Mb/s, abonament komórkowy – no limit, telefon domowy – no limit oraz pakiet 101 kanałów telewizyjnych z 46 kanałami HD zapłacicie tylko 99,99 zł miesięcznie. E-Sport mogą oglądać użytkownicy Orange Światłowód oraz klienci korzystający z technologii VDSL.

Świat gier w telewizji

Przyjrzyjmy się przez chwilę kanałowi telewizyjnemu, którego dostawcą jest działająca od 21 lat, warszawska firma Astro S.A. To pierwszy w Polsce – profesjonalny kanał telewizyjny tego typu. Jak na prawdziwą tv przystało, ma swoja ramówkę i godzinowy program. Znajdziemy w nim audycje cykliczne oraz transmisje z polskich i zagranicznych turniejów oraz imprez gamingowych. Nie brakuje newsów ze świata e-sportu, recenzji, wywiadów z gwiazdami gamingu oraz autorskich programów, których tematyka skupia się na najpopularniejszych grach oraz ciekawych nowościach. Analizy, poradniki i dyskusje to także ważne elementy e-Sport TV. Oferta programów jest naprawdę przebogata i trudno byłoby mi ją w przyzwoicie krótki sposób streścić – sami zobaczcie. Dość chyba powiedzieć, że coś interesującego znajdzie dla siebie wielbiciel praktycznie każdej kategorii gier. Od czołgów WOT, Warcrafta, przez CS, LOL, DOTA2 po pokemony – jest wszystko, a nawet więcej. Całość podana w ciekawej i dynamicznej formie – na najwyższym poziomie. Nie ujmując niczego moim ulubionym youtuberom, jest to po prostu „full profeska”, która z dużym prawdopodobieństwem będzie ich silną konkurencją.

Programy e-sport

e-sport? A w ogóle to… Co to takiego?

Prawdę mówiąc nie wierzę, żeby czytelnicy naszego bloga przynajmniej w zarysie nie wiedzieli, czym są sporty elektroniczne. Mimo to myślę, że warto im się przyjrzeć bliżej. Kategoria jest stosunkowo nowa i choć tak naprawdę początki e-sportów liczą sobie już wiele lat, to nadal mówienie o e-sporcie wzbudza czasem spore emocje. W niektórych kręgach przypisywanie „graniu w gry” miana sportu urasta do profanacji. Przeciwnicy twierdzą, że to nie żaden sport bo przecież nie ma w tym ruchu, wysiłku fizycznego, a gracze „uciekają” w świat virtualny, bo w realnym nie dają sobie rady z "prawdziwym sportem". To skrajne i bardzo krzywdzące opinie. Przerysowując lekko, porównałbym je do stwierdzenia, że kierowca wyścigowy nic nie robi tylko jeździ samochodem… Bo nie umie chodzić.

E-zawodnik to też sportowiec

Czy się to komuś podoba czy nie, prawda jest taka, że e-sport  to prawdziwy sport. Może nie jest to rzut oszczepem, czy tenis ziemny, ale czy w szachach albo brydżu sportowym potrzeba wielkiego wysiłku fizycznego? Nie potrzeba, a mimo to dyscypliny te są uznane za sportowe. Potencjał e-sportu dostrzegają już „prawdziwe” kluby sportowe. Najlepszym przykładem są kluby piłkarskie, które zakładają własne sekcje e-sportowe. Należą do nich m. in. Schalke 04, Paris Saint-Germain, Philadelphia 76ers. Do tego grona dołączają też polskie kluby – na przykład Legia Warszawa, która w ubiegłym roku zorganizowała “Legia Cup” – turniej dla klubów piłkarskich grających w FIFA.

Sami widzicie, że nie ma podstaw by odmawiać miana sportu całej palecie dyscyplin e-sportowych. Tym bardziej, że życie e-sportowca wcale nie jest takie łatwe i beztroskie jakby się wydawało. Na ogół oglądamy ich w blasku reflektorów podczas imprez e-sportowych, albo podziwiamy wyczyny w cyfrowym świecie gry. Dlatego łatwo zapomnieć, że życie e-zawodnika nie sprowadza się tylko do siedzenia w wygodnym fotelu przed monitorem komputera. Tu także, żeby być dobrym zawodnikiem trzeba trenować, uczyć się, eliminować błędy i jeszcze raz trenować. Niezbędny jest talent, wyćwiczony mózg ale i ciało, które musi podołać wielogodzinnym, nierzadko żmudnym treningom, które nie koniecznie są tylko fajną zabawą. To już nie zabawa – to już naprawdę sport i jak to w sporcie także popularność oraz duuuże pieniądze. To wszystko jest bardzo na serio.

dreamhack

Wielki świat e-sportu

Zawody e-sportowe cieszą się coraz większą popularnością, rywalizacja w grach wideo jest fenomenem na skalę światową. Organizowane są mistrzostwa świata różnych gier i kategorii. Podobnie jak w tradycyjnych dyscyplinach sportu, także tu działają różne federacje i organizacje rządzące się standardami i przepisami.  Choć niektórym z nas – zwłaszcza tym starszym, może się to wydawać nieprawdopodobne – nazwiska czołowych graczy znane są setkom tysięcy fanów. Tak jak we wszystkich sportach, na najlepszych czeka ogromna popularność, kontrakty reklamowe, uznanie publiczności i… naprawdę duże pieniądze. Żeby łatwiej zrozumieć o czym mówimy, spójrzmy na wyniki raportu Newzoo – organizacji specjalizującej się w badaniach światowego rynku gier i e-sportu. Wg ich badań, już w przyszłym roku e-sport będzie oglądać około 427 milionów ludzi na całym świecie. W Polsce, już teraz liczbę takich osób szacuje się na ponad milion.

Myślę, że wraz z dalszym rozwojem e-sportu i rosnącą liczbą jego kibiców, e-zawodnicy będą w stanie prześcignąć w popularności i wartości kontraktów nawet gwiazdy piłki nożnej. Wiem, to wydaje się tak samo nieprawdopodobne, jak 10 lat temu nieprawdopodobne wydawało nam się robienie zakupów przez aplikację w telefonie – w sklepie na drugiej półkuli. A przecież dziś dla wielu z nas to codzienność (służę przykładem). ;-)

Pierwszy krok już dziś

Myślę, że zgodzicie się ze mną i banalnym stwierdzeniem, że świat się zmienia. Zmienia się i to znacznie szybciej niż kiedykolwiek, a szybkość zmian nadal rośnie. To zasługa rozwoju nauki i technologii, a w ślad za nimi - zmian w stylu życia. Zmienia się sposób oglądania telewizji - nieliniowej i dostępnej wszędzie, na wielu różnych urządzeniach. Zmienia się też treść tego, co oglądamy. Pojawienie się kanału telewizyjnego w całości poświęconego sportom elektronicznym nie jest w tej sytuacji niczym zaskakującym. Jest raczej potwierdzeniem kierunku, w którym zmierza świat i naturalną odpowiedzią na zapotrzebowanie, które będzie coraz większe. A my wsłuchujemy się w Wasze potrzeby i chcemy być najlepszym operatorem dla graczy w Polsce. Sam jestem graczem i dlatego cieszę się, że w ofercie Orange znalazł się kanał e-Sport. Z całą pewnością będziemy go oglądać razem z moim synem. Dla niego to nie będzie, żadne egzotyczne novum, a po prostu fajna telewizja trafiająca dokładnie w zainteresowania. W połączeniu ze światłowodem - raj dla każdego gracza.

 

Komentarze

Scroll to Top