;

Gaming

Minecraft ma 10 lat! – Co wpłynęło na sukces gry? (8)

Bartosz Graczyk

2 sierpnia 2021

Minecraft ma 10 lat! – Co wpłynęło na sukces gry?
8

Minecraft oficjalnie ma już prawie 10 lat. Jego światowa premiera odbyła się 18 listopada 2011 roku. Grę tę do tej pory zakupiło ponad 200 MILIONÓW użytkowników. To tak, jakby 2/3 mieszkańców USA zakupiło Minecrafta.

Skąd sukces wielopokoleniowego tytułu, który króluje na top listach przebojów gamingowych od ponad 10 lat?

Czym jest Minecraft?

minecraft

Minecraft to gra komputerowa, której podstawowym założeniem jest tworzenie nowych kreacji w kwadratowym świecie za pomocą zdobytych przez gracza surowców. Możesz stworzyć wszystko. Ogranicza Cię tylko twoja wyobraźnia. Schemat można porównać do LEGO. Budowle składają się z klocków. Świat w grze jest generowany losowo, co oznacza, że każdy na swój sposób jest wyjątkowy. Jako gracz przemierzasz nieznane nikomu tereny oraz próbujesz na nich przeżyć. Zaczynasz tworzyć pierwsze proste konstrukcje jak np: drewniany dom. Po poznaniu mechaniki gry, którą jest zdobywanie surowców, a następnie ich przekształcanie, możesz stworzyć np: elektryczność  w swoim drewnianym mieszkaniu.

Zabawa może trwać wiele dni, tygodni, a nawet lat w zależności od stopnia skomplikowania Twoich konstrukcji.

Krótka historia Minecraft – Wersja Alfa i przedsprzedaż

minecraft

Choć Minecraft swoją oficjalną premierę miał 18 listopada 2011 roku, to dostęp do gry można było wykupić znacznie wcześniej – w fazie rozwoju beta, a nawet alfa. Twórca produkcji, czyli Markus „Notch” Person tworzył ją od 2009 roku samodzielnie. Gracze z całego świata mogli ją przetestować w wersji przedpremierowej jeszcze 2 lata przed oficjalnym wydaniem. Wystarczyło zakupić grę w wersji rozwoju alfa lub później beta. Co to oznacza? Że Ci, którzy zakupili tytuł byli testerami i wyłapywali błędy oraz wpływali na rozwój produkcji. Chętnych na zakup było wielu, a w tym również ja.

Popularność produkcji zwiększyła się na całym świecie za pomocą raczkującej jeszcze branży Youtuberów. Minecraft był pokazem kreatywności i każdy film nagrany z tej gry różnił się od siebie, gdyż każdy świat gry jest unikalny i wyjątkowy. Nie znajdziesz nigdzie drugiego takiego świata jak ten wygenerowany na Twoim komputerze.

Warto zaznaczyć, że Youtube w 2009 roku był zupełnie inną platformą. Ludzie nie zarabiali z systemów partnerskich, ponieważ takie jeszcze niemalże nie istniały. Na znanej dziś stronie, głównymi treściami były krótkie śmieszne filmiki, wrzucane jednorazowo. Mało kto przejmował się wtedy subskrypcjami. Minecraft miał ogromny wpływ na rozwój Youtube. Twórcy upubliczniali nagrania z gry w odcinkach. Pojawiały się „seriale” na bazie gry, pełne przygód i kreatywności. Sytuacja miała zdarzenie również na naszym polskim podwórku. W latach 2010 – 2012 największą sławą cieszyli się tacy twórcy jak JayJayJoker, CTSG87 ( MinecraftPL) czy Dżunior i Zahaczai.

Microsoft kupił Minecrafta

Sukcesem Minecraft zainteresował się Microsoft. W 2014 roku dziecko Billa Gates’a wykupiło firmę Mojang, a w tym prawa do Minecrafta za 2,5 mld dolarów. Wsparcie giganta technologicznego wpłynęło jeszcze bardziej na rozwój marki. Jeżeli dziś nie słyszałeś o tej grze, to jesteś zacofany o co najmniej 10 lat i to dobry czas, by nadrobić zaległości. Na jej podstawie stworzono animowany serial Netflixa, gry planszowe, a nawet zestaw LEGO.

Skąd sukces gry Minecraft?

Początkowo na jej rozwój wpływała niekonwencjonalna koncepcja. Do tej pory świat nie widział gry, aż tak otwartej, gdzie ograniczała Cię tylko Twoja kreatywność. We wczesnej fazie rozwoju ogromny wpływ na jej sławę mieli Ytberzy. Nowi twórcy do dziś zyskują miejsca w „karcie na czasie” za pomocą filmów z Minecrafta. W 2021 proces popularyzacji omawianej gry można porównać do perpetum mobile. Jej popularność nakręca promocję. Wielu sięga po ten tytuł z ciekawości, a następnie pozostaje na dłużej w machinie nieograniczonej kreatywności.

Można szczerze powiedzieć, że w Minecrafta da się zagrać na wszystkim oprócz na pralce i kalkulatorze. Gra jest dostępna na prawie wszystkich platformach włączając w to: IOS, Android, Mac, PC, PS3, PS4, PS5, Xbox 360, Xbox One, Xbox Series X/S, Nintendo Switch czy nawet martwe już PS Vita.

Kolejnym aspektem, który wpłynął na popularność marki, jest przystępność gry. Jej system jest tak prosty, że nawet 5-letnie dziecko, czy 70 letni starszy Pan zrozumieją schemat działania tej gry.

Jak podsumować powód sukcesu Minecrafta? Jednym słowem to przystępność. Dwoma to dostępność i przystępność, trzema to dostępność, przystępność i unikalność.

Grę możecie zakupić na telefony za pomocą płatności z Orange w sklepie Play lub Appstore.

Udostępnij: Minecraft ma 10 lat! – Co wpłynęło na sukces gry?
podaj nick
komentarz jest wymagany
Please prove you are human by selecting the Car. wybierz ikonę
proszę zaznaczyć zgodę

Komentarze

  • komentarz
    pablo_ck 21:21 02-08-2021
    Panie Bartoszu trochę mocno to napisane jest "Jeżeli dziś nie słyszałeś o tej grze, to jesteś zacofany......" Moja mama, starsza siostra i wiele milionów ludzi nie jest fanami gier i nie muszą znać tego tytułu, a jeśli uważa ich Pan za zacofanych to.......przepraszam ale jeśli ma Pan tak pisać to może niech Pan nie publikuje nic na blogu. Dziękuję.
    Odpowiedz
  • komentarz
    rozwydrzonyszowinista 14:00 08-08-2021
    Łał... szok normalnie... Pawełek zamiast jak zwykle maślić i cukrować, tym razem postawił się i wyraził sprzeciw... wow, długo się nie otrząsnę z tego szoku. Pozytywnego, a jakże, chłop pokazał, że oprócz włażenia w zadek na wszelkie możliwe sposoby, ma coś w rodzaju jaj ;) Swoją drogą... jak jest artykuł na Orange, w którym widać tylko jeden komentarz (bo nikt nie jest zainteresowany hihi), to na bank będzie to komentarz od pablo_ck. Tak chłopina lubi podkreślać swoją obecność, że to aż... sympatyczne jest. Taki fan nad fanami. Mimo licznych obowiązków zawodowych (niesienie pomocy ludziom) ZAWSZE znajdzie też czas, by zasygnalizować, że trzyma rękę na pulsie swojego ulubionego Operatora. Mrrraaauuu... ja bym mu nadał jakiś tytuł honorowy na pamiątkę. Może nie od razu sir, ale coś, po czym chłopak lepiej by się poczuł. :)
    Odpowiedz
    • komentarz
      mike278 16:24 08-08-2021
      Nie pierwszy to przypadek. I też uważam że określenie jest nienajlepsze. Uwłaczające trochę. Na dodatek zgrzyta mi stylistycznie to "że w Minecrafta da się zagrać na wszystkim OPRÓCZ NA PRALCE i kalkulatorze".
      Odpowiedz
      • komentarz
        rozwydrzonyszowinista 13:49 09-08-2021
        Taaa... tyle że ja nie o minekrafcie, a o zjawisku pod nazwą "pablo_ck". Skup się Mike ;)
        Odpowiedz
        • komentarz
          mike278 17:45 09-08-2021
          Ja tez o Pawle. Pamiętam ze 3 takie zdarzenia przez te wszystkie lata.
          Odpowiedz
          • komentarz
            rozwydrzonyszowinista 21:13 09-08-2021
            Okej, nie upieram się. Nie jestem aż takim fanem Pawełka, by znać jego WSZYSTKIE wpisy z wielu lat maślenia. Pewnie są takie pominięte przeze mnie artykuły tutaj, których po prostu nie czytałem, no bo nie. Jeśli tak mówisz, to pewnie wiesz, więc ja już pass :)
            Odpowiedz
            • komentarz
              pablo_ck 23:29 11-08-2021
              @rozwydrzonyszowinista dziękuję za ciepłe słowa :) To mnie wspiera. Blogi Orange to dużo dobrej historii, swojego czasu było to dużo aktywnych, mega pozytywnych, wspaniałych ludzi z którymi miałem okazję spotkać się 9 razy. Komentuje, bo lubię. Kiedy coś mi się nie podoba to piszę co leży mi na sercu. Jako medyk i człowiek który trochę uczył się o zarządzaniu wiem że firma musi zarabiać. A to że ostatnio wszystko zaczyna drożeć, w tym usługi mobilne to.....koszta pracy rosną, koszta energii, nowe podatki, etc, etc....to są miliony na które operator musi zarabiać.
              Odpowiedz
      • komentarz
        pytajnia 11:49 11-08-2021
        Hm... zastanawiam się właśnie, czy jeśli gram w Minecrafta siedząc na trzęsącej się podczas wirowania pralce (by tak nie hałasowała sąsiadom, skacząc po podłodze hahaha), to kwalifikuje się do kategorii "grać w Minecrafta na pralce"? Hm, ciekawe, ciekawe...
        Odpowiedz

;

Odpowiedzialny biznes

W FabLabie nie ma sezonu ogórkowego (4)

Tosia Bojanowska

30 lipca 2021

W FabLabie nie ma sezonu ogórkowego
4

FabLab powered by Orange nie zwalnia tempa w wakacje. W lipcu było się sporo warsztatów, a w sierpniu będzie ich jeszcze więcej. Młodzi ludzie uczą się i tworzą naprawdę ciekawe rzeczy. Na przykład 13-letni Kacper skonstruował czujnik odległości.  Co Fundacja Orange i Stowarzyszenie Robisz.to przyszykowały w tym niezwykłym miejscu na warszawskiej Pradze?

W FabLabie ciągle buzuje kreatywna energia. Dowodów na to mogłabym podać sporo. Ostatnio zachwyciło nas, co robią uczestnicy Akademii Młodego Elektronika i jak szybko uczą się nowych rzeczy.  Opanowali budowę układów elektronicznych, obsługę Tinkercada i Arduino IDE, potrafią  już zaprogramować mikrokontroler Arduino.

Jednym z absolwentów tego projektu jest 13-letni Kacper. Skonstruował czujnik odległości podobny do tego, który coraz częściej pojawia się w samochodach. Zobaczcie sami:

Razem ze Stowarzyszeniem Robisz.to organizujemy też warsztaty dla  podopiecznych Towarzystwa Przyjaciół Dzieci. W lipcu odbyły się zajęcia z modelowania 3D i szycia dla grupy z Mielca, w sierpniu odwiedzą nas jeszcze trzy grupy.

Fajne są takie kreatywne wakacje. A dla nas to wielka frajda, że możemy dzieciakom zaproponować coś ciekawego i pożytecznego na lato. Lepszy chyba taki kontakt z technologiami niż bezrefleksyjne skrolowanie, prawda?

Warsztaty sąsiedzkie

Niedawno FabLab przeprowadził się na Pragę i działamy w Centrum Kreatywności Targowa. Tam też powstaje ogród sąsiedzki, do tworzenia którego zapraszamy wszystkich mieszkańców. Za nami już pierwsze kroki w tym przedsięwzięciu. Chcecie dołączyć do inicjatywy?

17.08 o 17.00 będą „Rodzinne warsztaty konstruktorskie – system nawadniania roślin”. Możecie tu zbudować farmę roślinną i uruchomić system nawadniania. Stworzona instalacja ozdobi na przykład ogród. Zapisy pod tym linkiem.

21.08 o 10.00 odbędą się rodzinne warsztaty, na których będziecie mogli zbudować domki dla jerzyków (ptaków, które żywią się komarami. Ups 😉 ) Zapisy.

Co poza tym?

Macie ochotę majsterkować, szyć i zanurzyć się ciut w ekologię?

7.08 o 10:00 będziecie mogli razem z dziećmi zrobić doniczki na sukulenty. Zapisy na warsztat tutaj.

A 28.08 o 10:00 zapraszamy szczególnie rodziców z dziećmi, które kilka dni później idą do szkoły. Na warsztatach będziecie samodzielnie zszywać zeszyty! Do matmy, polskiego, biologii… Nie dość, że będzie to mega frajda, to jeszcze do tego będzie to zeszyt, którego nie ma nikt w klasie! Zapisy.

W sierpniu zaplanowaliśmy również warsztaty EKOlab – uczestnicy i uczestniczki ze starego ręcznika będą szyć płatki kosmetyczne wielorazowego użytku, saszetki na mydło oraz pojemniczek na ten zestaw. Polecamy warsztat wszystkim, dla których #lesswaste jest ważne. Odbędą się 10.08 o godz. 17:00. Zapiszecie się na nie tutaj.

A jesienią będzie działo się jeszcze więcej. Koniecznie śledźcie stronę FabLabu, tam będą wszystkie informacje.

Udostępnij: W FabLabie nie ma sezonu ogórkowego
podaj nick
komentarz jest wymagany
Please prove you are human by selecting the Heart. wybierz ikonę
proszę zaznaczyć zgodę

Komentarze

  • komentarz
    pablo_ck 22:16 30-07-2021
    Fajna inicjatywa, może kiedyś wpadnę do Was że swoim synem. 4 latka to trochę za mało na takie zajęcia, ale....za rok, dwa, czemu nie 🙂
    Odpowiedz
    • komentarz
      Antonina Bojanowska 10:19 04-08-2021
      No jasne! Koniecznie wpadajcie, zapraszamy! Myślę, że 6-7latek może już z tatą wiele dobrego zmajstrować w FabLabie :)
      Odpowiedz
  • komentarz
    Magda 17:05 02-08-2021
    Kiedy coś dla tych spoza Wawy ?
    Odpowiedz
    • komentarz
      Antonina Bojanowska 10:18 04-08-2021
      Magda, działa też FabLab powered by Orange w Gdańsku. A z Warszawy będziemy nadawać warsztaty online, ale jakoś jesienią. Postaram się dać znać tutaj na blogu. Ale gdyby co tu możesz być na bieżąco: https://www.facebook.com/fablabtwarda/
      Odpowiedz

;

Bezpieczeństwo

Duchota, deszcze i… oszustwa na OLX (3)

Michał Rosiak

29 lipca 2021

Duchota, deszcze i… oszustwa na OLX
3

Gorące powietrze, czasami nawalne deszcze, coraz więcej ludzi nie zakładających maseczek, próby oszustw pod pozorem kupna rzeczy wystawionych na OLX. Te wszystkie – i wiele więcej – cechy składają się na polską rzeczywistość lata 2021… O ile na pierwsze trzy nie mamy wpływu, warto się przyjrzeć tej ostatniej. Oczywiście wiem, że to nie pierwszy raz – jednak pomysły oszustów ewoluują na tyle, że warto przed nimi regularnie ostrzegać.

Jeśli temat jest Wam znany – możecie pominąć następny śródtytuł.

O co chodzi z tym OLX?

O oszustwach „na OLX”, jak najpopularniejszej w ostatnich miesiącach metodzie ataków, pisałem już zarówno na łamach bloga, jak i na stronie CERT Orange Polska wielokrotnie. Oprogramowanie oszustów automatycznie przegląda wystawiane w serwisie OLX oferty. Następnie, przy użyciu komunikatora WhatsApp, kontaktuje się z wystawiającym z propozycją zakupu.

W czym zatem tkwi problem? Przestępca nie przypadkiem łączy się przez zewnętrzne źródło komunikacji. Wtedy nie tylko nie zostawia po sobie śladów w systemie OLX. Nie ma ryzyka, że konta z których robi oszustwa, będą jedno po drugim zamykane. A dlaczego oszustwa? Bo pod przykrywką rzekomego zakupu podeśle nam link do formularza, gdzie socjotechnicznymi sztuczkami będzie nas przekonywał albo do podania wszystkich (łącznie z kodem CVC/CVV) danych karty płatniczej, bądź wygeneruje fałszywą bramkę płatności, gdzie niefrasobliwie możemy podać mu login i hasło do banku. Chyba, że – jak niedawno Wojtek – czytamy Bloga i stronę CERT 🙂

Kawalerka Inpostem wysłana

Za znaczną większość (a być może za wszystkie) ataki „na OLX” odpowiadają napastnicy zza naszej wschodniej granicy. Skąd o tym wiadomo? W sieci można łatwo znaleźć screenshoty, gdzie rozmówcy, wiedząc, że są oszukiwani, prowokowali oszustów. Ci bardzo szybko odpowiadali im, wulgarnie lub cynicznie, po rosyjsku/ukraińsku. Nawet nie usiłują się z tym kryć.

Na początku jednak nie kryli także z brakiem znajomości naszego języka. Mimo, iż wiadomości na komunikatorze przychodzą zazwyczaj z polskich numerów, nie trzeba było być językoznawcą, by wychwycić w nich rusycyzmy. Bardzo często atakujący korzystali także z prostych skryptów, można się było więc z nich całkiem nieźle pośmiać:

Albo – w przypływie szczerości u łobuza – dowiedzieć się, ile zarabiają.

Nie wiem, jak na Was, ale na mnie ta liczba zrobiła wrażenie. I dowiodła słuszności pisania cały czas o tym zagrożeniu, skoro tak wiele osób nieprzerwanie się nań łapie.

Obraz na OLX, czyli manipulacja na kolejnym poziomie

Niestety przestępcy widzą, co się dzieje i monitorują nasze reakcje. W sumie można się było tego spodziewać. O ile bowiem bycie obśmiewanym im nie przeszkadza (na prowokację potrafią odpowiedzieć bezczelnie z tupetem), to już spadek zysków stanowi dla nich zapewne pewien problem. A ponieważ zysk jest spory, można zatrudnić kogoś, kto lepiej pisze po polsku. Choćby Rosjanina/Ukraińca studiującego w Polsce, który – jak widać poniżej – nie uniknie w wypowiedzi kilku rusycyzmów, ale mimo tego wzniesie konwersację z ofiarą na dużo wyższy poziom.

Widzicie różnicę z poprzednimi zrzutami ekranu? Przede wszystkim tutaj nie ma już skryptu. To nie jest człowiek bez znajomości języka polskiego, który wkleja kolejne linijki z notatnika, niezależnie od tego, co napisze ofiara. Mamy do czynienia nie tylko z prowadzeniem dyskusji w kontekście konkretnej oferty, ale także próbą dodatkowego jej zmanipulowania komplementami. Tym bardziej, że tu chodzi o obraz, a artyści mnie przynajmniej wydają się wyjątkowo chętni na komplementy w aspekcie swojej twórczości.

Co robić?

Ja bym przeszedł do form drastycznych – blokowania/ignorowania każdego, kto pyta o przedmiot z OLX za pomocą komunikatorów (chyba, że go znacie, rzecz jasna). Czy to OLX, czy Allegro, czy inne tego typu serwisy mają własny system wiadomości. Ryzyko, iż stracicie dobrego kupca jest w mojej opinii zerowe – ja nie sprzedałbym niczego komuś, dla kogo problemem jest kliknięcie oferty na stronie, czy napisanie wiadomości wewnątrz serwisu. Każda (to nie jest przesada) osoba, która pyta mnie o opinię, gdy dostanie podejrzaną wiadomość na WhatsApp po odrzuceniu „oferty” w ciągu kilkunastu minut, maksymalnie godziny, dostaje jeszcze dwie-trzy propozycje!

Ignorujcie WhatsAppa w takich sytuacjach, ignorujcie też maile (!), bo ostatnio spotkałem się z przykładami bardzo ładnie udających OLX wiadomości, gdzie tylko link do „zapłaty” prowadził na podstawioną stronę. Kupujesz przez OLX – pisz przez OLX, a ja Ci zapłacę po MOJEMU, nie po twojemu.

Sprawmy, by tym łobuzom bezczelny uśmiech zamarł na ustach.

Udostępnij: Duchota, deszcze i… oszustwa na OLX
podaj nick
komentarz jest wymagany
Please prove you are human by selecting the Tree. wybierz ikonę
proszę zaznaczyć zgodę

Komentarze

  • komentarz
    pablo_ck 22:49 29-07-2021
    Ja omijam ten serwis szerokim łukiem. Jak coś już kupuje w sieci to u "Gruszki" i tylko u sprawdzonych sprzedawców.
    Odpowiedz
  • komentarz
    Daniel 10:07 30-07-2021
    Ja z kolei nie kupuję w sieci, a po co? Nie lepiej wybrać się do sklepu? Przedewszytkim bezpiecznie i można dany produkt sprawdzić, a ubranie przymierzyć. Możliwe, że jestem staroświecki ale przynajmniej bezpieczny 🙂
    Odpowiedz
  • komentarz
    Łukasz 08:28 02-08-2021
    Sprzedawałem na nim szczerze zakończyłem to juz.Przeszedłem na allegro bo tam na olx mnóstwo oszust :(
    Odpowiedz

Dodano do koszyka.

zamknij
informacje o cookies - Na naszej stronie stosujemy pliki cookies. Korzystanie z orange.pl bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza,
że pliki cookies będą zamieszczane w Twoim urządzeniu. dowiedz się więcej