Odpowiedzialny biznes

Społeczna odpowiedzialność w pandemii

Monika Kulik Monika Kulik
22 grudnia 2020
Społeczna odpowiedzialność w pandemii

Sytuacja związana z COVID-19 okazała się sprawdzianem dla wielu naszych aktywności - także tych biznesowych. W odpowiedzi na kryzys wiele firm musiało zrewidować swoje plany i strategie, także te w zakresie zrównoważonego rozwoju i społecznej odpowiedzialności.

Barometr CSR

Niedawno ukazał kolejny Barometr CSR przygotowywany z Francusko - Polską Izbę Gospodarczą, który już od 5 lat pokazuje jak bardzo firmy profesjonalizują swoje działania w zakresie zarządzania swoim wpływem na środowisko. Widzimy, że coraz więcej firm przygotowuje strategie zrównoważonego rozwoju, dedykuje odpowiednie osoby do zajmowania się tym obszarem, choć z miernikami i wskaźnikami nadal wypadamy słabo. Działania społecznie odpowiedzialne znaleźć możemy we wszystkich obszarach działania firm - dla pracowników, klientów, dostawców i partnerów biznesowych, społeczności lokalnej oraz środowiska, a kolejne aktywności są w planach większości firm. Coraz ważniejsze dla firm jest środowisko naturalne i zmiany klimatyczne, co wiązać się może zarówno z oczekiwaniami społecznymi i publiczną dyskusją na temat stanu naszego środowiska, jak też z regulacjami środowiskowymi, które stają się coraz bardziej wymagające.

W tym roku Barometr badał też nowy obszar – odpowiedź firm na COVID-19. A działo się tu bardzo dużo. Biznes – jako uczestnik życia społecznego potrafił zmobilizować wszystkie siły w obliczu pandemii – zapewniając swoim pracownikom bezpieczne warunki pracy (85%), dbając o bezpieczeństwo klientów, oferując im nowe usługi czy produkty (65%), włączając się w działania przeciwdziałające ekonomicznym skutkom kryzysu np. poprzez przedłużenie terminów płatności (44%), wpierając służbę zdrowia (39%) oraz organizacje społeczne i społeczności lokalne (31%). Biznes oferował nie tylko pieniądze (57%), ale też swoją wiedzę i umiejętności (59%) oraz środki rzeczowe i usługi (67%).

W ankiecie Barometru CSR my również odpowiedzieliśmy pozytywnie na pytania o odpowiedzialność firmy w kryzysie.

Orange w pandemii

Jednym z kluczowych działań jako operatora telefonii komórkowej było dla nas zapewnienie sprawnej komunikacji w  szpitalach. Rozszerzyliśmy pojemność sieci na stacjach obsługujących newralgiczne lokalizacje, zapewniliśmy przenośne stacje bazowe. Wiele szpitali i organizacji pomocowych otrzymało od nas wsparcie w postaci dodatkowych usług czy sprzętu – czasami trzeba było położyć w szpitalu 30 nowych linii telefonicznych a czasami wystarczył smartfon z bezładnym internetem, aby rodzice mogli mieć codzienne transmisje z oddziału szpitalnego, jak w Klinice Neonatologii Instytutu Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi,

Pandemia miała też inny skutek – przyspieszyła procesy cyfryzacji i wykorzystanie nowych technologii.

Efektem lockdownu był lawinowy wzrost zapotrzebowania na dostęp do internetu. Łączny transfer danych naszych klientów wzrósł w II poł. marca i w kwietniu o 30%. W odpowiedzi zaoferowaliśmy pakiet dodatkowych bezpłatnych GB, promocyjne warunki umów i możliwość załatwiania spraw online. Uruchomiliśmy też specjalne oferty dla nauczycieli, uczniów oraz studentów - w Orange Flex mogli oni korzystać z internetu przez dwa miesiące za złotówkę miesięcznie, uczniowie otrzymali Edu Pass, czyli bezpłatny transfer danych do najpopularniejszych serwisów edukacyjnych, a studenci bezpłatne pakiety GB.

Dużym wyzwaniem dla uczniów i ich rodziców, ale też dla nauczycieli okazała się zdalna nauka. Jak pokazują badania, ponad 85 proc. nauczycieli nigdy wcześniej nie prowadziło lekcji zdalnie. Dlatego Fundacja Orange zaangażowała się we wsparcie ich kompetencji cyfrowych. W ramach programu MegaMisja w 6 otwartych spotkaniach prezentujących zdalne techniki pracy z uczniem i przydatne do tego narzędzia wzięło udział ponad 1700 uczestników, a w 6 webinarach programu Lekcja:Enter kolejne 5333. Tutoriale dotyczące obsługi narzędzi urozmaicających naukę zdalną zostały odtworzone przez ponad 34 tys. nauczycieli.

W okresie izolacji obserwowaliśmy nasilenie się problemów psychologicznych i psychicznych. Dlatego zaangażowaliśmy się także w tworzenie sieci wsparcia dla osób w kryzysie. W webinarach edukacyjnych na temat pomocy zdalnej Polskiego Towarzystwa Suicydologicznego, które sfinansowaliśmy, wzięło udział 8360 uczestników. Wsparliśmy również dodatkowym dofinansowaniem Telefon zaufania dla dzieci i młodzieży – 116 000 – Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę, a także uruchomiliśmy dodatkowe linie pomocowe dla Fundacji Znajdź Pomoc i Fundacji Sławek.

Nie zapomnieliśmy też o seniorach. Nawiązaliśmy współpracę z Krajowym Instytutem Gospodarki Senioralnej, aby wspierać ich działania i uruchomić infolinię dla seniorów, a do naszych starszych klientów wysłaliśmy informacje o zasadach bezpieczeństwa i ochrony przed oszustami, którzy w tym okresie nasilili swoją aktywność. Uruchomiliśmy też bezpłatne webinaria dla seniorów „ABC cyfrowego świata ze smartfonem”, które są częścią oferty edukacyjnej Akademii ABC Senior.

Do pomocy ruszyli nasi wolontariusze, których w firmie jest ponad 3500. Fundacja Orange przygotowała specjalną edycję konkursu małych grantów, aby pomóc im finansowo i organizacyjnie w realizacji ponad 80 projektów dla 15 tys. osób dotkniętych skutkami pandemii. A obecnie jak co roku trwa akcja gwiazdkowa i nasi Mikołaje na pewno dotrą do wielu potrzebujących.

W trakcie pierwszej fali pandemii aż co czwarty Polak pracował z domu. Według danych GUS w drugim kwartale 2020 r. z domu pracowało ponad 1,5 mln osób (dla porównania na koniec 2019 roku zdalnie pracowało około 345 tys. osób). W odpowiedzi na to wyzwanie zaoferowaliśmy przedsiębiorcom zarządzanie firmowym kontem on-line, pakiety dodatkowych bezpłatnych GB, rozwiązania z zakresu bezpieczeństwa oraz umożliwiające pracę zdalną.

Wiele rozwiązań wprowadziliśmy też u nas w firmie. Od 13 marca 80 proc. pracowników i współpracowników bez przeszkód przeszło na pracę zdalną, a my potraktowaliśmy ten rodzaj pracy jako szansę do wypracowania nowego modelu pracy hybrydowej. Utrzymaliśmy miejsca pracy a firma przeznaczyła dodatkowe premie dla pracowników, którzy byli włączeni w działania związane z przeciwdziałaniem skutkom pandemii.

Co myślą konsumenci

Tymczasem w pandemii konsumenci wyraźnie obniżyli swoje oczekiwania wobec społecznej odpowiedzialności biznesu. Wyniki badania Havas Media Group pokazują, że co drugi respondent oczekuje od firm zaangażowania społecznego (69% w 2019, 68% w 2018). Mniej osób zwraca też uwagę na to, w jaki sposób produkty, które kupują oddziałują na społeczeństwo i ekologię (37% w 2020 roku wobec 53% w 2019). Podobnie jak w latach ubiegłych, jedynie co trzeci badany deklaruje, że przy wyborze produktu lub usługi liczy się jedynie jakość i cena, a nie to jaki wpływ ma dana marka na społeczeństwo. 43% respondentów unika kupowania produktów firm, które mają negatywny wpływ na społeczeństwo lub środowisko (56% w 2019 roku).

Te wyniki nie muszą oznaczać, że zmienia się trend większych oczekiwań społecznych wobec biznesu. Być może konsumenci solidaryzują się z nami i wiedzą, że w kryzysie skupiamy się na podstawowych sprawach – dostarczeniu dobrego produktu czy usługi w odpowiedniej cenie i w bez opóźnień, zapewnieniu ciągłości działania, a czasami po prostu na przetrwaniu. Ale nie możemy robić tego kosztem społeczeństwa czy środowiska i o tym powinniśmy pamiętać zawsze.

Okładka raportu

Komentarze

pablo_ck
pablo_ck 17:33 22-12-2020

Mega fajny i ciekawy wpis. Dzięki Moniko. Fajnie gdyby Orange poszedł w ślady konkurencji i przygotował dla medyków jakieś fajne oferty na światłowód, etc ?

Odpowiedz

Oferta

Testujemy LG Wing

Michał Rosiak Michał Rosiak
21 grudnia 2020
Testujemy LG Wing

„Co też oni w tym LG za dziwactwo wymyślili!” – gdy zobaczyłem po raz pierwszy LG Wing, wybuchnąłem śmiechem. Gdy kilka tygodni później trafił w moje ręce, spodobał mi się tak, że przejął rolę mojego pierwszego telefonu i nie zanosi się na to, by szybko ją oddał.

Grubasek :)

„Nie no, natury się nie da oszukać!” – mawiał grany przez Jerzego Stuhra Maksymilian Paradys w mojej ukochanej „Seksmisji”. Jeśli ktoś Wam powie, że LG Wing to mały, smukły i zgrabny telefonik, upewnijcie się do jakości jego zmysłów (ewentualnie, czy na pewno myślicie o tym samym telefonie). Wing jest najnormalniej w świecie gruby (może dlatego tak dobrze czujemy się razem? :) ) i ciężki. Prawie 1,1 cm i 260 gramów to wartości niespotykane w dzisiejszych czasach. Ale tak naprawdę widzę tu jeden minus – nie podłączę Winga do pilota od mojego drona. Cała reszta to kwestia przyzwyczajenia. Tym bardziej, że pozostałe rozmiary – 17 cm wysokości, 7,5 szerokości – od standardów już nie odbiegają. Aha, i sorry, że tu akurat zabrakło GIFa z unboxingu - dostałem egzemplarz niesprzedażowy, bez pudełka.

T jak Telefon

Czyli na pierwszy rzut oka telefon jak każdy inny – tylko trochę grubszy. Wszystko się jednak zmienia, gdy jego dolny brzeg przesuniemy zdecydowanie w lewo...

[caption id="attachment_25150" align="alignnone" width="750"] LG Wing w formie rozłożonej przypomina literę T[/caption]

I Brzydkie Kaczątko stało się łabędziem! Sami przyznacie, że czegoś takiego jeszcze nie było. Obok głównego, 6,8-calowego P-OLEDa, który nagle z pionowego staje się poziomym, pojawia się drugi, kwadratowy G-OLED o przekątnej 3,9”. Komórkowy multitasking w totalnie nowej odsłonie. Wiem, brzmi jak kiepskie hasło marketingowe. Ale po opisanym na wstępie wybuchu śmiechu, gdy później dostałem LG Wing do rąk i spędziłem z nim trochę czasu...

No bo kurczę, sami pomyślcie. Często korzystacie z opcji dzielenia ekranu na dwie aplikacje? Ja na początku próbowałem, gdy taka możliwość się pojawiła, jako ciekawostkę. Dlaczego? Bo nie było to absolutnie intuicyjne. A tutaj jest, bo w zasadzie funkcjonalnie mamy dwa telefony, „przyczepione” do siebie.

Mapy plus jeszcze coś

Ja zacznę niestandardowo, o możliwościach filmowych, na które nacisk kładzie producent, będzie później. Ja „podwójność” LG Wing wykorzystuję przede wszystkim w samochodzie, głównie jako dodatek do nawigacji. Znam moje miasto, wiem, jak dotrzeć w różne miejsca :), jednak Google Maps pomagają mi często uniknąć nieplanowanego wpadnięcia w korek. Zazwyczaj zajmują większy ekran, wtedy na dole mogę np. stojąc na światłach odpowiadać na SMSy/Messengera, czy (trochę się zawstydziłem, ale generalnie jestem z Wami szczery) złapać szybko Pokemona, albo zakręcić pokestopem.

Nawigacja „spada” natomiast na dół, gdy jadąc autem muszę wziąć udział w telekonferencji, bądź po odwiezieniu synów w niedzielny wieczór wracam do domu, rzucając w bezpieczniejszych momentach okiem na trwające mecze NFL. Warto zaznaczyć, że nie każda aplikacja zadziała dobrze w kwadratowym okienku, domyślnie tylko część ma tę możliwość, ale możemy „na złość mamie odmrozić sobie uszy” i odhaczyć dowolną z nich. Mnie jeszcze nie zdarzyło się, by któraś na mniejszym ekranie nie chciała zadziałać.

Więcej możliwości multitaskingu to też np. oglądanie filmu i czatowanie z partnerem, jakie zakupy zrobić po drodze do domu (tak, przed pandemią jeździło się komunikacją miejską, pamiętacie jeszcze?). Albo dużo łatwiejsze oglądanie Youtube’a, gdy na małym ekranie pokazuje się rozbudowany panel obsługi. Wreszcie przeglądanie zdjęć, gdy na jednym ekranie widzimy „karuzelę”, zaś na drugim oglądane aktualnie ujęcie. No i pisanie SMSów, z treścią na małym ekranie, a klawiaturą na wielkim. Dobra, to akurat dla mnie intuicyjne nie było, ale się da :)

W ogóle LG Wing to pierwszy testowany przeze mnie telefon, który w formie poziomej można włożyć do... pionowego uchwytu samochodowego. Dolna „baza” bez problemu utrzymuje się w uchwycie, a rozłożona górna część stabilizuje telefon.

Gimbal... bez gimbala

Dobra, przecież i tak wiem, że czekacie na część o kamerach :) Ale na początek pomarudzę, bo w Wing, jak w każdym LG, brakuje mi porządnego zoomu. Choć to właśnie „eldżiki” jako pierwsi wprowadzili do telefonu drugi, szerokokątny obiektyw, wciąż, by zbliżyć widok bardziej, niż dwukrotnie, musimy to robić po pierwsze „szczypiąc” ekran, po drugie zaś – cyfrowo.

[caption id="attachment_25149" align="alignnone" width="750"] LG Wing w trybie gimbala[/caption]

Ale to tylko takie moje marudzenie, bo naprawdę jest dobrze, szczególnie biorąc pod uwagę „tryb T”. Po rozłożeniu telefonu dostajemy bowiem do dyspozycji urządzenie z... gimbalem. Programowym rzecz jasna, z tylnej części obudowy nie wyłażą patyki, czym pająk z horroru, tym niemniej jakość kręconego w ten sposób materiału jest absolutnie na poziomie średniopółkowych fizycznych gimbali. Minus – oczywisty, gimbal bez „patyka” nie będzie selfie stickiem. Plus – równie oczywisty, który zrozumieją ci, którzy trzymali przez 10 minut ciężki telefon na wysięgniku.

Aparaty LG Wing:

64 MP, f/1.8, 25mm, 1/1.72", 0.8µm, PDAF, OIS

13 MP, f/1.9, 117˚, 1/3.4", 1.0µm

12 MP, f/2.2, 120˚, 1/2.55", 1.4µm

W trybie gimbala mamy możliwości ustawienia opcji: „Pierwszy plan”, „Śledzenie panoramiczne” oraz „Obserwowane” a także blokady na obiekt. I pewność, że nie zrobimy przypadkiem pionowego wideo, którego nie da się oglądać ;) Warto jednak zapamiętać, że z rozłożonym telefonem uruchomiwszy kamerę nie zrobimy... zdjęcia. Rozłożony telefon + włączona aplikacja aparatu = jedynie możliwość kręcenia filmów.

Możemy za to robić film na dwie kamery naraz, co docenią rodzice małych dzieci (i tu znacząco się uśmiecham :) ). Możliwości są trzy – albo dzielimy ekran na pół, albo obraz z przedniej kamery „wjeżdża” w małym okienku, bądź też kręcimy dwa oddzielne filmy, a montujemy sobie potem. Np. korzystając z LG Creators Kit.

No i wysepka z aparatami wygląda bardzo gustownie, nie sądzicie? Mogę tylko pozdrowić pewną konkurencyjną firmę ;), której - czego nie ukrywałem w moim teście - ten aspekt "nie do końca wyszedł". Aha, a jeśli nie widzicie na zdjęciach kamerki do selfie, to... dobrze. Jest schowana i jeśli trzeba jej użyć, to szybciutko się wysuwa. Mnie się to podoba. Aha, i ma światło f/1.9, dość rzadko spotykane w selfie-camach.

[caption id="attachment_25147" align="alignnone" width="750"] Wysepka z aparatami w LG Wing wygląda gustownie i nienachalnie[/caption]

200 tysięcy "T"

A jak to działa na co dzień? Mam wrażenie, że za każdy razem zadaję tu takie pytanie, ale przecież tak naprawdę o to w testowanych smartfonach chodzi. Pierwsze pytanie, które zadawał mi praktycznie każdy, widząc LG Wing, brzmiało... Jak sądzicie? Oczywiście: „A czy te zawiasy się nie wyrobią”. Producenci twierdzą, że testy wykazały, iż 200 tysięcy rozłożeń w żaden sposób nie wpływa na jakość połączenia między elementami telefonu. Aż tyle podczas miesiąca używania go nie rozkładałem, ale jestem w stanie uwierzyć, że to jest nawet mocne niedoszacowanie. Mechanizmy nie jest też zbyt luźny. Przez przeszło miesiąc tylko raz się zdarzyła sytuacja, gdy ruszył się wbrew mojej woli – grałem wtedy w Pokemon Go i chyba zbyt dynamicznie kręciłem Pokeballem :)

Nie udało mi się też telefonu zalać (korzystałem na deszczu, na wszelki wypadek nie myłem :) ). Zadrapać dolnego ekranu też nie. Na plażę nie chodziłem ale w domu różne rzeczy mogą się zdarzyć. To zasługa certyfikatu odporności IP54.

Kilka razy nawet mi upadł. Nie rzucałem nim o ziemię tak jak kiedyś V10 (miałem wtedy zgodę :) ), ale z kanapy się zsuwał, mój puls znacząco przyspieszał... do momentu, gdy okazało się, że nie ma żadnej rysy. Odporność zgodna ze standardem MIL-STD-810G pozwalałaby pewnie grać nim w hokeja na korytarzu. Sorry, ale za bardzo mi się podoba, żeby to próbować.

Na pokładzie (prawie) wszystko

Gdybym się chciał czepnąć, to w zasadzie znalazłbym jedno. Dlaczego nie możliwości odblokowania telefonu twarzą? Ja wiem, że to nie jest tak do końca bezpieczne, że kiedyś można było podstawić po prostu zdjęcie (teraz już tak łatwo nie jest), ale... kurczę, uświadomcie mnie o ryzyku i po prostu pozwólcie to zrobić. I tak nie wypuszczam telefonu z ręki/kieszeni, a twarzą odblokowuję go od razu, podczas, gdy czujnik odcisków nie zawsze daje radę za pierwszym razem.

"Pod maską" LG Wing:

Snapdragon 765G (7 nm):

1x2.4 GHz Kryo 475 Prime,

1x2.2 GHz Kryo 475 Gold,

6x1.8 GHz Kryo 475 Silver)

Grafika: Adreno 620

8 GB RAM

Cała reszta, mimo braku topowego procesora, absolutnie daje radę, a zaręczam, że wymagań nie mam niskich. PUBG działało, asystent gier nie pozwalał, by podczas walki ekran zasłaniały powiadomienia z komunikatora. Jeśli się nań przełączałem, to bez problemu wracałem do gry. W ogóle nie spotkałem się z sytuacją, by system zabił bez mojej woli aplikację, do której wcześniej, czy później potrzebowałem wrócić. P-OLED 1080x2460 z zagęszczeniem 395 pikseli na cal robi obłędne wrażenie. WLAN radzi sobie z najnowszymi standardami WiFi, systemy GPS obsługuje 4 (ale to już coraz częściej standard), muzyki przez słuchawki z mini-jackiem nie posłuchamy, za to 4-amperogodzinową baterię, która bez problemów wytrzyma cały dzień, naładujemy zarówno ładowarką w standardzie QC 4.0+, jak też indukcyjną. No i ma 5G, ale do tego przyzwyczaiłem się już na tyle, że jest dla mnie oczywiste.

LG Wing i... nie tylko

Myślę, że na dłuższy czas LG Wing zostanie moim głównym telefonem, a to chyba nie jest zła rekomendacja? Wy na gwiazdkę możecie już nie zdążyć (choć może jeśli się pospieszycie? :) ), ale Mikołaj dał Wam trochę więcej czasu. Do 15.01 kupując LG Wing w naszym salonie albo w e-sklepie dostaniecie nie tylko świetny telefon w fajnej cenie, ale jeszcze dodatkowo trafią do Was słuchawki LG Tone Free FN6, głośnik XBOOM Go PL2 oraz ważny rok voucher na naprawę obu wyświetlaczy.

Brzmi jak niegłupi deal, co? ;)

Komentarze


Oferta

#TestujzOrange  – do wygrania wyjątkowe smartfony OPPO!

Beata Giska Beata Giska
21 grudnia 2020
#TestujzOrange  – do wygrania wyjątkowe smartfony OPPO!

Rozpoczynamy następną edycję konkursu „Testuj z Orange”, który już wcześniej cieszył się sporą popularnością. Teraz startuje kolejna odsłona z nowymi telefonami! Od 17 grudnia chętni mogą zarejestrować się na stronie www.testuj.orange.pl. W Wasze ręce trafią 3 modele smartfonów OPPO: Reno4 Pro 5G, Reno4 Z 5G, Reno4 Lite.

To już 22. edycja konkursu „Testuj z Orange”. Jest to doskonała okazja do osobistego sprawdzenia nowinek technologicznych – wszystkich funkcjonalności i parametrów modnych telefonów. Obecna edycja konkursu daje uczestnikom także dodatkową możliwość zaprezentowania siebie i swoich profili w mediach społecznościowych oraz dotarcia do szerokiego grona odbiorców.

[KGVID]https://biuroprasowe.orange.pl/wp-content/uploads/2020/12/OPPO-x-Orange-16x9-v1_x264.mp4[/KGVID]

Jak stać się testerem Orange?

Spośród Waszych zgłoszeń jury konkursowe wybierze 12 testerów. Trzech z nich, którzy wykażą się największą pomysłowością i kreatywnością, wygra testowany telefon na własność.

Konkurs przeznaczony jest dla osób, które w świecie social mediów czują się jak ryba w wodzie - prowadząc własne profile o różnej tematyce: technologia, moda, podróże, lifestyle, beauty.  Tym razem mogą sprawdzić się w roli influencera i wykorzystać całe spectrum funkcji smartfonów OPPO.

Krok po kroku jak wygrać smartfon OPPO

Na to, kto zostanie wybrany wpływ ma: jakość kanałów SoMe zgłaszających się osób oraz kreatywny sposób, w jaki uzasadnią, dlaczego chcieliby zostać Testerem Orange. Uczestnicy zostaną podzieleni na 3. grupy. Każda z nich będzie testować inny smartfon OPPO - Reno4 Pro 5G, Reno4 Z 5G lub Reno4 Lite.

W kolejnym etapie konkursowicze będą mieli do wykonania 4 zadania. W zależności od modelu telefonu – będą one związane z jego funkcjonalnościami. Uczestnicy będą też na bieżąco publikować w swoich kanałach społecznościowych wykonane zadania – oznaczając je hasztagiem #testujzOrange. Posty recenzenckie zostaną także zamieszczone na stronie www.testuj.orange.pl, tak, aby osoby zainteresowane konkursem mogły śledzić online jego przebieg.

Na zakończenie każdy uczestnik otrzyma ankietę i odpowie na pytanie, dotyczące oceny danego modelu telefonu. Podsumowanie zostanie opublikowane w Poradniku Orange. Trzech najlepszych testerów otrzyma nagrody - testowane telefony na własność. Najważniejszymi kryteriami oceny będą: jakość, efektywność i wizualna strona wykonania wszystkich zadań. Zapraszamy do gry!

Regulamin akcji dostępny na tutaj. Kto z Was chce zostać naszym testerem?

Komentarze

Scroll to Top