Bezpieczeństwo

„Nie mówmy – działajmy!”

21 września 2018

„Nie mówmy – działajmy!”

Właśnie tytułowa wypowiedź prof. Jacka Pyżalskiego najbardziej wbiła mi się w pamięć podczas 12. konferencji Safer Internet. Przez te wszystkie lata (a konferencję o bezpieczeństwie dzieci i młodzieży w internecie odwiedziłem już 9. raz) wyraźnie widać przesunięcie środka ciężkości z sieciowych zagrożeń, na współpracę, partnerstwo i działanie w internecie wspólnie z dziećmi. Czyżby wreszcie „zły” internet został odczarowany?

Gwiazda w klasie

Ciekawym doświadczeniem okazały się być wyniki badań pod kierownictwem prof. Pyżalskiego właśnie, w których przebadano przeszło setkę osób w wieku 13-18 lat, wykorzystujących internet w sposób określany jako „ponadprzeciętny”. Chodzi przede wszystkim o sieciowych twórców, którzy mimo młodego wieku gromadzą wokół siebie nawet kilkusettysięczne społeczności. Kiedyś „ryzykiem” dla nauczyciela mogło być najwyżej to, że do jego klasy trafi dziecko „kogoś znanego”. Teraz może się okazać, że w ławce siedzi młody człowiek, którego zna cała nastoletnia Polska.

Wyniki badań pozytywnie mnie zaskoczyły. Większość z młodzieży do „wzięcia się za siebie” zmotywowali rówieśnicy, bądź po prostu chęć samokształcenia i ekspresji. Znaczna większość z nich wie czego chce, zachowuje się profesjonalnie w sieci i poza nią, mając świadomość, że za popularnością idzie odpowiedzialność. A w centrum wszystkiego jest dla nich człowiek. Mocne słowa w ustach trzynastolatka, nieprawdaż?

Baw się ze mną, nie ze smartfonem

Wiedzieliście, że niedawno w Niemczech odbyła się manifestacja… dzieci w wieku wczesnoszkolnym, gdzie 70 maluchów niosło transparenty z takim przekazem, jak w powyższym śródtytule? Mnie to trochę – wybaczcie kolokwializm – zryło beret, między innymi dlatego, że sam nie rzuciłbym pierwszy kamieniem, mnie też zdarza się „uciekać w telefon”. 80% dzieci w wieku przedszkolnym dostaje po prostu tablet „na odwal się”, bo chcemy mieć więcej czasu dla siebie. Gdy dziwimy się potem, że dziecko nie ma z nami kontaktu, zastanówmy się co było przedtem? W większości przypadków jest jeszcze czas, by zamiast poświęcać się telefonom, ustalić w domu, że każdego dnia pewien czas poświęcamy sobie. Włączamy „tryb offline”. Lada moment rozpocznie się kampania społeczna firmowana przez NASK, Fundację Dajemy Dzieciom Siłę i Fundację Orange, sugerująca podjęcie 48-godzinnego „wyzwania offline”. Kto jest gotów na 48-godzinny cyfrowy detoks? To tylko dwa dni! Ja zbieram siły i myślę, że jeśli mam się wymądrzać, jak bardzo to pomaga, to muszę po prostu zacząć od siebie. Ale wiem, że łatwo nie będzie. Ale to naprawdę potrzebne, szczególnie w świetle badań, wskazujących, że dla 61% młodzieży smartfon jest sposobem na… zabijanie nudy. A to oznacza, że nie mając go pod ręką, mogliby sięgnąć po jakieś aktywności offline!

Internet po wielekroć niebezpieczny

Sporo czasu poświęcono podczas konferencji mediom społecznościowym, podkreślając potencjalnie związane z nimi ryzyka (o plusach tym razem tylko napomykając). Choćby kwestie prywatności – w dużych serwisach dotarcie do ustawień prywatności potrafi zająć nawet 30(!) kliknięć, do akceptacji warunków postawionych przez dostawcę wystarczy jeden. Anglojęzyczni określają to jakże trafnym mianem „deceived by design”. Efekt profilowania widać najlepiej, gdy zalogujemy się na znaną nam stronę w trybie anonimowym i często zobaczymy kopletnie inne treści! Jakie? Jak pokazuje doświadczenie, coraz częściej nieprawdziwe, takie, które mogą wpłynąć na nasze poglądy, a w efekcie nawet na wyniki wyborów… Korzystanie z mediów społecznościowych to również ryzyko, które we wstrząsający chwilami sposób pokazał Michał Marańda z dyzurnet.pl. Człowiek-skała, biorąc pod uwagę, że to do niego głównie trafiają materiały, dotyczące seksualnego wykorzystywania nieletnich. Nastolatki mniej lub bardziej świadomie kuszące niekoniecznie równolatków w absolutnie niedwuznacznych serwisach, a to wszystko okraszone niewybrednymi komentarzami sugerującymi, że oglądający chcą zobaczyć więcej. Cóż – ja chciałbym to raczej od-zobaczyć…

Nie jest dobrze…

…ale czy kiedykolwiek było? Na pewno krzepiące jest to, że rodzice chętnie rozmawiają z badaczami, nawet, gdy chodzi o długi, półtoragodzinny wywiad, za który nikt im nie zapłaci. Widać różnice – przynajmniej z punktu widzenia rodzica – w podejściu do dzieci 9-12 i 13-17 lat, gdzie faktycznie tym młodszym wolno wyraźnie mniej. Rodzice są świadomi zagrożeń, ale nie demonizują już wpływu sieci, zależy im po prostu na tym, by dzieciom pomóc.
Może nie będzie aż tak źle?

Udostępnij: „Nie mówmy – działajmy!”

Bezpieczeństwo

Rodzicu, bądź świadom zagrożeń!

3 listopada 2016

Rodzicu, bądź świadom zagrożeń!

Rozwoju technologii i jej roli w naszym życiu nie przeskoczymy. 61% dzieci ma własny smartfon, a aż 1/4 z nich nie ma żadnych obaw, związanych z korzystaniem z internetu. Z tego samego internetu, z którego nasze dzieci w 90% korzystają poza domem – nie jest źle, jeśli dzieje się to w szkole (55%), ale ale 1 na czterech korzysta z niekoniecznie dobrodziejstw sieci u znajomych, zaś 10% używa bezpłatnego Wi-Fi.

Co na to rodzice? Podsumowując w dwóch słowach, można by rzec – jest dobrze. Gorzej jednak, że podsumowując w trzech, musielibyśmy powiedzieć – nie jest dobrze. Zaledwie 32 na 100 ustaliło z dziećmi, jak reagować na cyber-przemoc, a jedynie 23% z nas kontroluje dostęp swojego dziecka do internetu w smartfonie, głównie (57%) po prostu limitując czas korzystania z internetu.

nie, Nie, NIe, NIE, NIE!

Nie tak. Czy jeśli zadbamy o to, by dziecko mogło korzystać z netu tylko – załóżmy – 2 godziny dziennie. Od pobudki o 7 do udania się na spoczynek powiedzmy o 21, mamy 14 godzin. Czy to oznacza, że limitując czas korzystania z sieci wystawiamy dziecko tylko na 1/7 potencjalnych zagrożeń?

Mówiłem to już wielokrotnie i będę powtarzał do znudzenia. Nie bójmy się internetu, nauczmy się go, a potem nauczmy go nasze dzieci. Uświadommy sobie jakie nasze dane umieszczamy w sieci, jakie są sposoby ich zabezpieczenia, o tym że hasłem nie należy się dzielić, o uwierzytelnianiu dwuskładnikowym, poczytajmy jak wyglądają ustawienia prywatności w menu aplikacji społecznościowych. To, że nie będziemy o tym z dzieckiem mówić, nie oznacza, że nie będzie z nich korzystać, a mówiąc mu: „Chodź, usiądźmy razem do fejsa/snapa i ustalmy kto może oglądać, to co publikujesz” możemy mu zaimponować.

To nie jest źle, gdy dziecko jest mądrzejsze od nas. Ja sam, mimo iż czuję się geekiem, mam wrażenie, że niektóre rozwiązania to już dla mnie zbyt dużo. Naszym obowiązkiem jako rodziców jest jednak świadomość tego, co czeka dziecko w sieci i jak można je przed tym ochronić – tak jak przy ubieraniu się nie dajemy maluchom pełnej dowolności, a w pewnych kwestiach i z nastolatkami staramy się współpracować. To nie kontrola, to nie Wielki Brat (czy Ojciec 🙂 ) – to współpraca, tylko, że tycząca życia online.

Jeśli potrzebujecie pomocy, na początek zajrzyjcie do znakomitego kursu dla rodziców, przygotowanego przez Fundację Orange (trochę też tam przyłożyłem swoją rękę, nie ukrywam 🙂 ), możecie też zerknąć na filmy z serii (nie)Bezpieczna Sieć (w przyszłym roku pojawią się kolejne). No i zawsze możecie pytać na blogu – jestem od tego, żeby Wam pomóc, czy doradzić. Lubię to 🙂

e6ff4f6fd851eac472c7e284dfb10beb38a

Wszystkie dane liczbowe pochodzą z badania, przeprowadzonego przez TNS Polska S.A. na zlecenie Orange Polska, we współpracy z Fundacją Orange i Fundacją Dajemy Dzieciom Siłę.

Udostępnij: Rodzicu, bądź świadom zagrożeń!

Bezpieczeństwo

Nie odzwania? Nie odpisuje na sms!?

31 sierpnia 2016

Nie odzwania? Nie odpisuje na sms!?

Nie ma nic ważniejszego niż bezpieczeństwo dzieci. Usługa „Gdzie Jest Dziecko” idealnie odpowiada na potrzeby tych rodziców, dla których to jest najistotniejsze.  Dzieci wracają do szkół, mają zajęcia pozalekcyjne, planują wspólną zabawę z rówieśnikami. Dobrze wiedzieć gdzie są i spać spokojnie. Pewnie niektórzy z Was znają ten scenariusz kiedy dziecko nie dzwoni lub nie odpisuje na sms. A ty się biedny martwisz i denerwujesz. Teraz można zlokalizować wybraną osobę na mapie za pomocą aplikacji mobilnej, sms lub konta www. A lokalizacja jest dyskretna, bo osoba, którą chcemy otoczyć troską zgodę na namierzanie wyraża tylko za pierwszym razem. Zbuntowany nastolatek nie będzie czuł się z tym źle.
Usługa umożliwia zlokalizowanie miejsca przebywania dziecka oraz m.in. uzyskania powiadomienia od dziecka o niebezpieczeństwie. Wtedy możesz szybko zareagować.  Wystarczy aktywować usługę wysyłając bezpłatnego smsa o treści START pod numer telefonu 60504. Przez pierwsze 14 dni korzystanie z usługi jest bezpłatne. Po tym okresie koszt wynosi 6,15 zł brutto za 7 dni.

fdffc85780179ecb3a9157fdd5a589f0828

Więcej informacji pod adresem http://orange.gdziejestdziecko.pl/

fe6c549ee74f5a0a7d83aa00346fd3f2531

Udostępnij: Nie odzwania? Nie odpisuje na sms!?

Bezpieczeństwo

Przepis na bezpieczny piknik

10 sierpnia 2015

Przepis na bezpieczny piknik

„To był najpiękniejszy dzień w moim życiu” – ile razu zdarzyło Wam się słyszeć to stwierdzenie?
Ja ostatnio usłyszałam je od pewnego 5-latka, który tak podsumował pełen wrażeń i atrakcji dzień. Pewnie nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że w tym dniu nie był Legolandzie, Disnaylandzie, ale w małej podwarszawskiej wsi Pogorzel brał udział w „Bezpiecznym pikniku”. Jak sprawić, aby temat bezpieczeństwa nie był nudny dla dzieci i żeby usłyszeć tak dobre recenzje od najmłodszych?

Pomysł jest stosunkowo prosty – zaangażować fachowców. A kto lepiej pokaże, jak być bezpiecznym, jak nie służby odpowiedzialne za ten obszar – policja, straż graniczna, strażacy czy ratownicy? I to nie w sposób teoretyczny, ale praktycznie pokazując, jak reagować w trudnych sytuacjach, udzielić pierwszej pomocy, gdzie zadzwonić po pomoc i co zrobić, jak ktoś nęka nas w internecie. Na pikniku czekały więc na dzieci stanowiska przygotowane we współpracy z wolontariuszami – można było wejść do wozu strażackiego, przymierzyć hełm i być operatorem węża gaśniczego. Straż Graniczna również pozwalała przymierzyć dzieciom elementy swojego stroju, dzięki czemu można było się przekonać z czego jest zrobiona i jak ciężka jest kamizelka kuloodporna. Dodatkowo każdy mógł wyrobić sobie specjalny paszport z odciskami palców oraz podziwiać umiejętności owczarka niemieckiego. Na stoisku Policji czekał motor oraz pełny rynsztunek wyposażenia policjanta z hełmem, tarczą czy kajdankami. Stoisko BHP przygotowane przez wolontariuszy PZU oferowało dzieciom praktyczną naukę udzielania pierwszej pomocy z wykorzystaniem specjalnych fantomów czy naukę opatrywania ran i złamań, poparzeń, ukąszeń itp.

Najmłodsi, którzy coraz częściej i więcej korzystają z internetu – dlatego zwróciliśmy również uwagę na bezpieczeństwo dzieci w sieci, przygotowując filmy, gry i zabawy na temat zasad bezpiecznego poruszania się w przestrzeni wirtualnej. Tym tematem zajęli się oczywiście wolontariusze z Orange. Na dzieci czekał też kącik fotograficzny i plastyczny, a także napoje i ciasta, które w ramach wolontariatu upiekły miejscowe gospodynie. Ze swoją pomocą przyłaczyły się też władze gminy.

Ten piknik to z jednej strony przykład tego, jak wykorzystywane są granty z projektów wolontarackich, które rozdajemy od 10 lat. To tylko jeden z 89 pomysłów, jak pomagać lokalnym społecznym. W tegorocznej edycji konkursu grantowego wzięło udział 752 wolontariuszy z Orange i ponad 200 innych chętnych do pomocy osób, którzy w sumie przeznaczyli na ten cel 8500 godzin swojego wolnego czasu. Szacujemy, że z nasza pomoc dotarła do ponad 200 000 osób.

To również przykład na to, jak mając prosty pomysł na ważny dla innych temat, jakim jest bezpieczeństwo, zaangażować lokalne służby, władze i społeczność do tego, aby zrobić coś wspólnie.

Wakacje to dobry moment, aby porozmawiać z dziećmi o bezpieczeństwie – w domu, mieście czy na wsi, na placu zabaw,  w drodze na wakacje czy do szkoły, a także w świecie wirtualnym.  Rodziców, którzy chcą wiedzieć więcej o bezpieczeństwie dzieci w sieci zapraszamy na naszą stronę bezpiecznie tu i tam.

A może u Was też uda się zorganizować taki piknik, bo w wakacje czasami dzieci się nudzą…

c3c10194f89dc24c1151ae1d1e43f70d7c1

Udostępnij: Przepis na bezpieczny piknik

Bezpieczeństwo

Nie wrócimy do powozów

2 kwietnia 2015

Nie wrócimy do powozów

Właśnie tytułowa wypowiedź prof. Jacka Pyżalskiego najbardziej wbiła mi się w pamięć podczas 12. konferencji Safer Internet. Przez te wszystkie lata (a konferencję o bezpieczeństwie dzieci i młodzieży w internecie odwiedziłem już 9. raz) wyraźnie widać przesunięcie środka ciężkości z sieciowych zagrożeń, na współpracę, partnerstwo i działanie w internecie wspólnie z dziećmi. Czyżby wreszcie „zły” internet został odczarowany?

Gwiazda w klasie

Ciekawym doświadczeniem okazały się być wyniki badań pod kierownictwem prof. Pyżalskiego właśnie, w których przebadano przeszło setkę osób w wieku 13-18 lat, wykorzystujących internet w sposób określany jako „ponadprzeciętny”. Chodzi przede wszystkim o sieciowych twórców, którzy mimo młodego wieku gromadzą wokół siebie nawet kilkusettysięczne społeczności. Kiedyś „ryzykiem” dla nauczyciela mogło być najwyżej to, że do jego klasy trafi dziecko „kogoś znanego”. Teraz może się okazać, że w ławce siedzi młody człowiek, którego zna cała nastoletnia Polska.

Wyniki badań pozytywnie mnie zaskoczyły. Większość z młodzieży do „wzięcia się za siebie” zmotywowali rówieśnicy, bądź po prostu chęć samokształcenia i ekspresji. Znaczna większość z nich wie czego chce, zachowuje się profesjonalnie w sieci i poza nią, mając świadomość, że za popularnością idzie odpowiedzialność. A w centrum wszystkiego jest dla nich człowiek. Mocne słowa w ustach trzynastolatka, nieprawdaż?

Baw się ze mną, nie ze smartfonem

Wiedzieliście, że niedawno w Niemczech odbyła się manifestacja… dzieci w wieku wczesnoszkolnym, gdzie 70 maluchów niosło transparenty z takim przekazem, jak w powyższym śródtytule? Mnie to trochę – wybaczcie kolokwializm – zryło beret, między innymi dlatego, że sam nie rzuciłbym pierwszy kamieniem, mnie też zdarza się „uciekać w telefon”. 80% dzieci w wieku przedszkolnym dostaje po prostu tablet „na odwal się”, bo chcemy mieć więcej czasu dla siebie. Gdy dziwimy się potem, że dziecko nie ma z nami kontaktu, zastanówmy się co było przedtem? W większości przypadków jest jeszcze czas, by zamiast poświęcać się telefonom, ustalić w domu, że każdego dnia pewien czas poświęcamy sobie. Włączamy „tryb offline”. Lada moment rozpocznie się kampania społeczna firmowana przez NASK, Fundację Dajemy Dzieciom Siłę i Fundację Orange, sugerująca podjęcie 48-godzinnego „wyzwania offline”. Kto jest gotów na 48-godzinny cyfrowy detoks? To tylko dwa dni! Ja zbieram siły i myślę, że jeśli mam się wymądrzać, jak bardzo to pomaga, to muszę po prostu zacząć od siebie. Ale wiem, że łatwo nie będzie. Ale to naprawdę potrzebne, szczególnie w świetle badań, wskazujących, że dla 61% młodzieży smartfon jest sposobem na… zabijanie nudy. A to oznacza, że nie mając go pod ręką, mogliby sięgnąć po jakieś aktywności offline!

Internet po wielekroć niebezpieczny

Sporo czasu poświęcono podczas konferencji mediom społecznościowym, podkreślając potencjalnie związane z nimi ryzyka (o plusach tym razem tylko napomykając). Choćby kwestie prywatności – w dużych serwisach dotarcie do ustawień prywatności potrafi zająć nawet 30(!) kliknięć, do akceptacji warunków postawionych przez dostawcę wystarczy jeden. Anglojęzyczni określają to jakże trafnym mianem „deceived by design”. Efekt profilowania widać najlepiej, gdy zalogujemy się na znaną nam stronę w trybie anonimowym i często zobaczymy kopletnie inne treści! Jakie? Jak pokazuje doświadczenie, coraz częściej nieprawdziwe, takie, które mogą wpłynąć na nasze poglądy, a w efekcie nawet na wyniki wyborów… Korzystanie z mediów społecznościowych to również ryzyko, które we wstrząsający chwilami sposób pokazał Michał Marańda z dyzurnet.pl. Człowiek-skała, biorąc pod uwagę, że to do niego głównie trafiają materiały, dotyczące seksualnego wykorzystywania nieletnich. Nastolatki mniej lub bardziej świadomie kuszące niekoniecznie równolatków w absolutnie niedwuznacznych serwisach, a to wszystko okraszone niewybrednymi komentarzami sugerującymi, że oglądający chcą zobaczyć więcej. Cóż – ja chciałbym to raczej od-zobaczyć…

Nie jest dobrze…

…ale czy kiedykolwiek było? Na pewno krzepiące jest to, że rodzice chętnie rozmawiają z badaczami, nawet, gdy chodzi o długi, półtoragodzinny wywiad, za który nikt im nie zapłaci. Widać różnice – przynajmniej z punktu widzenia rodzica – w podejściu do dzieci 9-12 i 13-17 lat, gdzie faktycznie tym młodszym wolno wyraźnie mniej. Rodzice są świadomi zagrożeń, ale nie demonizują już wpływu sieci, zależy im po prostu na tym, by dzieciom pomóc.
Może nie będzie aż tak źle?

Udostępnij: Nie wrócimy do powozów

Dodano do koszyka.

zamknij
informacje o cookies - Na naszej stronie stosujemy pliki cookies. Korzystanie z orange.pl bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza,
że pliki cookies będą zamieszczane w Twoim urządzeniu. dowiedz się więcej