Muzyka

Orange Warsaw Festival 2014 coraz bardziej międzynarodowy (0)

Kasia Barys

27 czerwca 2014

Orange Warsaw Festival 2014 coraz bardziej międzynarodowy
0

Orange Warsaw Festival staje się coraz bardziej wydarzeniem „must be”, nie tylko dla fanów w Polsce. Coraz więcej osób z zagranicy przyjeżdza do Polski specjalnie na OWF. I nie ma co się dziwić. Warszawa to piękne miasto, a line – up Orange Warsaw Festival na światowym poziomie. Coraz więcej także pisze się o festiwalu w zagranicznych mediach. Wiecie, że angielski portal zwrócił uwagę na niezwykły występ (i wygląd) Lilly Allen właśnie podczas wystepu na Stadionie Narodowym?

Ja spotkałam wielu obcokrajowców: Brazylijczyków, Włochów, Niemców, nawet Nigeryjczyka. A wy? Naprawdę Orange Warsaw Festival jest światowym festiwalem!

 

Udostępnij: Orange Warsaw Festival 2014 coraz bardziej międzynarodowy
podaj nick
komentarz jest wymagany
Zweryfikuj czy jesteś człowiekiem wybierając Klucz. wybierz ikonę
proszę zaznaczyć zgodę

Odpowiedzialny biznes

Osobisty horror mundialowy (0)

Marcin Dąbrowski

27 czerwca 2014

Osobisty horror mundialowy
0

„Cóż to będzie za mecz!” – przeczuwam, że ani Loew, ani Klinsmann nie myślą o remisie. Niemcy kontra USA – będzie się działo! Coś się jednak nie zgadza – opieram się o szwedzką kanapę, a jednak czuję, jakby to był stary kaloryfer. Chipsy jakieś suche, z coli ulotnił się gaz. W mieszkaniu nagle robi się chłodno, po chwili zimno, a za ścianą słyszę jakieś krzyki. Po chwili – cała seria huków – jakby ktoś bezlitośnie próbował wielkim młotem rozwalić ścianę nośną. Za oknem wiatr zastyga, za chwilę deszcz stłamsi wszystko co wydała ziemia. Wiewiórki uciekają w popłochu, psy wyją, koty się drą, a ja czuję, jakby ściany mieszkania powoli zacieśniały się sunąc w moim kierunku. Ciało dygocze, w głowie iskrzy się przenikliwy dźwięk.

Nieco otumaniony, skulony pod kocem, dostrzegam za oknem płonące drzewa, do mieszkania wdziera się dym. Resztkami sił zrzucam z siebie koc – choć zrzucam to za mocne słowo, raczej posuwistym, slowmotionowym ruchem odzieram się z koca – padam na podłogę i czołgając się niezdarnie jak Di Caprio w „Wilku z Wall Street” docieram do stolika. Wyciągam się tak niezdarnie, jak niemowlak, dłoń w końcu opada na blat, zaczynają płonąć okna, kruszy się sufit, pęka podłoga, krople potu wtłaczają się do oczu, kiedy opuszek palca ostatnim tchnieniem opada na przycisku pilota.

Wyłączyłem dźwięk komentarza.

Wzeszło słońce, ptaki zaczęły śpiewać, poczułem zapach szarlotki. Wszystkie te sensacje były jedynie wytworem mojego umysłu, konsekwencją meczowego komentarza. I tak, w tej cudownej ciszy, mecz obejrzałem do końca.

P.S. Polecam tę metodę podczas fazy pucharowej. Dla przypomnienia zestaw par:

  • Brazylia – Chile
  • Kolumbia – Urugwaj
  • Holandia – Meksyk
  • Kostaryka – Grecja
  • Francja – Nigeria
  • Niemcy – Algieria
  • Argentyna – Szwajcaria
  • Belgia – USA
Udostępnij: Osobisty horror mundialowy
podaj nick
komentarz jest wymagany
Zweryfikuj czy jesteś człowiekiem wybierając Gwiazda. wybierz ikonę
proszę zaznaczyć zgodę

Innowacje

Cyfrowa Temida? (0)

Michał Rosiak

26 czerwca 2014

Cyfrowa Temida?
0

Też tak macie, że przechodząc zimą koło sklepu ze sprzętem narciarskim i widząc na wystawie gogle, odruchowo chcecie poprawić błąd na „Google”? Ja łapię się na tym regularnie, a może być tylko gorzej.

Nie oglądałem keynote’a z Google I/O, tym niemniej bardzo dokładnie zapoznałem się z pojawiającymi się wieczorem w różnych miejscach Sieci materiałami. Choć tematów było przynajmniej kilka, mi najbardziej rzuciła się w oczy kwestia technologii ubieralnych. I mam trochę mieszane uczucia. Bo z jednej strony już przyzwyczaiłem się do mojego SmartBanda od Sony i dziwnie się czuję bez opaski na nadgarstku, to wczorajsze nowości od Google trochę mnie przeraziły. No bo jednak czymś innym jest urządzenie, gromadzące dane wewnątrz swojej dedykowanej aplikacji, a inaczej patrzymy na choćby zegarek będący de facto rozszerzeniem funkcjonalności systemu operacyjnego naszego telefonu! Kolejnym czujnikiem, zbierającym wiadomości, które następnie lądują u Wielkiego Brata w Mountain View.

Czy te nowe funkcjonalności ułatwią nam życie? Pewnie trochę tak – przecież znakomita większość z nas zawsze gdzieś się spieszy i fakt, że ucząc się naszych zachowań sprzęt będzie coraz częściej „myślał” za nas, oszczędzi nam kilka minut dziennie. Ja jednak, będąc świadom kolosalnej ilości Big Data przetwarzanych przez firmy na całym świecie (no bo niby skąd wiedzą o 93 mln robionych codziennie selfie?) coraz częściej czuję się jak obserwoawny z góry chomik, biegający w wielkim kółku (pamiętacie scenę z końcówki „Kingsajzu”?). Zastanawiam się, z jaką dokładnością Google może profilować swoich użytkowników i jak blisko jesteśmy rzeczywistości z regularnie przywoływanego przeze mnie na tych łamach „Raportu Mniejszości”, gdy tworząc odpowiedniego use-case’a będziemy w stanie na podstawie Googlowych Big Data wyestymować np. prawdopodobieństwo popełnienia przez kogoś przestępstwa? A kiedy (nie „jeśli”) już tak się stanie, to czy cyfrowa Temida będzie mniej, czy bardziej ślepa od swojej starej analogowej siostry?

Udostępnij: Cyfrowa Temida?
podaj nick
komentarz jest wymagany
Zweryfikuj czy jesteś człowiekiem wybierając Gwiazda. wybierz ikonę
proszę zaznaczyć zgodę

Dodano do koszyka.

zamknij
informacje o cookies - Na naszej stronie stosujemy pliki cookies. Korzystanie z orange.pl bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza,
że pliki cookies będą zamieszczane w Twoim urządzeniu. dowiedz się więcej